Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: ZAKSA pnie się w górę tabeli

PlusLiga: ZAKSA pnie się w górę tabeli

fot. Mateusz Siwiec

W Kędzierzynie-Koźlu długo będzie się wspominać pierwszego seta w meczu z AZS-em Olsztyn. ZAKSA przegrała go po zaciętej walce 32:34, ale w trzech pozostałych partiach była już lepsza. Kędzierzynianie zgarnęli w tym meczu trzy ważne punkty.

Mecz w hali Azoty obie ekipy rozpoczęły z wielkim animuszem. Jako pierwsi na dwupunktowe prowadzenie wyszli gospodarze, u których brylował będący w bardzo dobrej formie Dick Kooy (5:3). ZAKSA nie nacieszyła się prowadzeniem, bo na pierwszej przerwie technicznej to goście wygrywali 8:6. Chwila przerwy bardzo dobrze podziałała na kędzierzynian, którzy przy zagrywce wracającego do składu Michała Ruciaka odrobili straty i odskoczyli na cztery oczka (12:8). Akademicy szybko się obudzili i rozpoczęli pogoń za rywalami. Sygnał do ataku dał Brazylijczyk Levi Cabral, który punktową zagrywką doprowadził do remisu po 13. Od tego momentu oba zespoły walczyły punkt za punkt z tą różnicą, że ZAKSA częściej wykorzystywała środkową cześć siatki, natomiast rywale większość piłek kierowali do skrzydłowych (18:18). W końcówce na dwa oczka odskoczyli przyjezdni, ale do kolejnego w tym spotkaniu remisu punktową zagrywką doprowadził Dominik Witczak (22:22). W końcówce obie ekipy nie spuściły z tonu i zaciekle walczyły o korzystny rezultat w premierowej partii (25:25, 31:31). Decydujący o losie seta punkt zza linii dziewiątego metra zdobył Piotr Łuka (34:32).

Podrażnieni porażką kędzierzynianie z impetem zaczęli seta numer dwa. Oprócz mocnych zbić Witczaka konto gospodarzy powiększała coraz większa ilość błędów i prostych pomyłek (9:4). Odpowiedni rytm złapał wreszcie kędzierzyński blok, który praktycznie w każdej akcji przynajmniej dotykał piłki, a często również przynosił gospodarzom punkty. Po stronie olsztynian wyraźnie pod kreską był Grzegorz Szymański, który nie był już tak skuteczny w ataku, a dodatkowo popełniał coraz więcej błędów (9:15). Kolejnym problemem pogłębiającym kłopoty teamu z Olsztyna było coraz słabsze przyjęcie. Zza linii dziewiątego metra najbardziej akademikom dał się we znaki Kooy, który co prawda nie punktował bezpośrednio, ale mocno odrzucał rywali od siatki (20:11). W końcowej części seta w obronie błysnął Michał Potera, a nie do powstrzymania z szóstej strefy był Cabral (19:24), jednak było to zbyt mało, by doprowadzić do kolejnej emocjonującej końcówki.

Z wysokiego C ZAKSA zaczęła także trzecią partię. Po dwóch asach serwisowych Witczaka oraz punktowym ataku Wojciecha Kaźmierczaka na tablicy wyników pojawił się rezultat 4:1. Trener Krzysztof Stelmach zareagował bardzo szybko i poprosił o przerwę, jednak już w pierwszej akcji po pauzie „czapę” dostał Cabral. Chwilę później, na pierwszym czasie technicznym, siatkarze z Opolszczyzny prowadzili już 8:1 i sytuacja olsztynian stała się bardzo trudna. Przy stanie 11:3 coś w grze gości drgnęło i różnica dzieląca obie ekipy zmalała do pięciu oczek (8:13). Trener Stelmach nadzieję na korzystny rezultat mógł mieć tylko przez chwilę, ponieważ ZAKSA znów czujnie pracowała w bloku, a na siatce nie do upilnowania była para Kooy – Witczak (19:12). Obraz gry nie uległ zmianie nawet, gdy aż czterech zmian w składzie dokonał Sebastian Świderski. Do końca partii to ZAKSA w stu procentach dyktowała warunki gry i zasłużenie zwyciężyła 25:15.



Po udanym starcie olsztynian, którzy prowadzili 2:1, o swojej osobie bardzo wyraźnie przypomniał Dominik Witczak. Atakujący z Kędzierzyna-Koźla mocno bombardował rywali zagrywką, a w kontrach nie mniej potężnie kierował piłki bezpośrednio w „pomarańczowe” (5:3). Mimo tak mocnego otwarcia gospodarzy na pierwszy czas techniczny z minimalnym zapasem punktowym schodzili akademicy (8:7). W połowie partii oprócz emocji stricte sportowych na boisku lekko „zagotowali” się sami siatkarze, którzy wyraźnie mieli bardzo dużo do powiedzenia w kwestii pracy sędziów. W kolejnych akcjach nerwowość objawiała się zazwyczaj w zagrywkach lądujących w środku siatki bądź też atakach posyłanych kilka metrów poza liniami boiska (15:15). Osobą robiącą różnicę w tym pojedynku po raz kolejny był świetnie dysponowany w polu serwisowym Michał Ruciak. Dzięki jego zagrywkom ZAKSA odskoczyła w błyskawicznym tempie na cztery oczka – 20:16. Do końca meczu gospodarze nie pozwolili już olsztynianom rozłożyć skrzydeł i pewnie zwyciężyli 25:20, inkasując tym samym komplet punktów.

 

MVP meczu: Dominik Witczak

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – Indykpol AZS Olsztyn 3:1
(32:34, 25:19, 25:15, 25:20)

Składy zespołów:
ZAKSA: Ruciak (11), Gladyr (7), Kooy (25), Zagumny (7), Kaźmierczak (5), van Dijk (3), Zatorski (libero) oraz Witczak (19), Abdel-Aziz, Rejno (3) i Loh
Indykpol AZS: Zat’ko (3), Szymański (11), Łuka (10), Cabral (20), Hain (8), Zajder (8), Potera (libero) oraz Adamajtis (3), Dobrowolski i Gulak

Zobacz również:
Wyniki 8. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved