Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Jose Luis Gonzalez: W czasie pojedynków coś nam umyka

Jose Luis Gonzalez: W czasie pojedynków coś nam umyka

fot. archiwum

- Kiedy nie jest się wystarczająco skupionym, nie można liczyć na jakiekolwiek dobre rezultaty - powiedział po meczu z gdańszczanami atakujący BBTS-u, Jose Luis Gonzalez. Po wygranej w pierwszej partii jego zespół pozwolił ekipie Trefla na zwycięstwo.

Mecz z gdańszczanami rozpoczęliście bardzo dobrze, bowiem wygraliście pierwszy set. Co wpłynęło na to, że obraz waszej gry uległ tak gwałtownej zmianie w kolejnej partii?

Jose Luis Gonzalez: – Myślę, że kluczem do wygrywania z tak silnym zespołem, jakim jest LOTOS Trefl Gdańsk, jest przede wszystkim zachowanie nieustannej koncentracji. Pierwszą odsłonę pojedynku rozpoczęliśmy znakomicie – z mnóstwem energii, pełni „ducha zespołowego” – po prostu w naszej grze niczego nie brakowało. Druga partia była zupełnie inna, ponieważ popełnialiśmy sporo niewymuszonych błędów, co pozwoliło naszym przeciwnikom na zaprezentowanie się na ich najlepszym poziomie. Tak jak powiedziałem – kiedy nie jest się wystarczająco skupionym na każdej piłce, nie można liczyć na jakiekolwiek dobre rezultaty w meczu z niepokonaną dotąd drużyną.

Na pewno dodatkowo bolesne jest dla was to, że Hala Pod Dębowcem po raz pierwszy w tym sezonie została zdobyta przez rywala…



– W jakimś sensie na pewno, choć w mojej osobistej opinii nie odgrywa to aż tak wielkiego znaczenia. Przed meczem wiedzieliśmy, że ekipa z Gdańska jest jedną z najmocniejszych w tym sezonie, ponieważ nie przegrała ona dotąd ani razu. Chcieliśmy dać z siebie wszystko, zdając sobie sprawę, że nie jesteśmy faworytami w tym boju. My musimy kłaść szczególny nacisk na pojedynki z przeciwnikami, którzy w stu procentach są w naszym zasięgu, z tymi z niższych pozycji w tabeli. Nie zmienia to faktu, że jesteśmy na siebie wściekli, bo po tak dobrze rokującym otwarciu straciliśmy szansę na zdobycie choć punktu w meczu z Treflem. Wiemy o tym, że nie jest rzeczą niemożliwą, żeby wygrywać z takimi zespołami, bo pokazał to chociażby ostatni mecz w Bydgoszczy.

Mimo wszystko wydaje się, że pierwszy set ujawnił, że bez kompleksów potraficie podejść do zmagań z wyżej notowanym rywalem. To chyba dobry znak?

– Na pewno, ale to nie zmienia faktu, że w czasie pojedynków coś nam umyka, przestajemy realizować nasze założenia i nie zdobywamy przez to punktów.

Jak byś określił to „coś”, czego wam brakuje i przez co faluje wasza gra?

– Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że to oddziałuje na naszą formę. To tylko drobny szczegół, bo jesteśmy naprawdę blisko od tego, żeby zacząć sprawiać sportowe niespodzianki. Przecież skoro potrafimy wygrać set, to w naszym zasięgu jest też kolejna partia, a w finalnym rozrachunku i wygranie całego pojedynku z wyżej notowanym rywalem.

Teraz przed wami szansa na zdobycie punktów w meczu z częstochowianami – rywal ten wydaje się być w waszym zasięgu.

– Powiem więcej – my pojedziemy do Częstochowy, żeby zdobyć trzy oczka do ligowej tabeli. Potrzebujemy ich jak tlenu i teraz stoimy przed szansą na to, żeby dopisać je do naszego dorobku.

Co w takim razie zrobić, żeby po tak specyficznej porażce z gdańszczanami poradzić sobie z nieprzewidywalnymi siatkarzami spod Jasnej Góry?

– Na razie nawet się nad tym nie zastanawiam. W tym natłoku kolejnych meczów potrzebujemy kilku chwil odpoczynku od rytmu spotkań. Nasze przygotowania na pewno rozpoczniemy w niedzielę… W ciągu kilku dni rewolucji w stylu gry nie dokonamy, ale na pewno dołożymy wszystkich starań, żeby wyciągnąć odpowiednie wnioski z pojedynku z ekipą trenera Anastasiego i zaprezentować się lepiej niż teraz. Zawsze chcemy się poprawiać – dla naszych kibiców i nas samych.

Wydaje się jednak, że porażki znosicie lepiej niż w poprzednim sezonie. Czy osobiście od psychicznej strony czujesz się silniejszy niż rok temu?

– Tak, zgadzam się. Znam smak porażki z sezonu 2013/2014 – wtedy przegraliśmy naprawdę wiele pojedynków. Wiem, jakie błędy popełniałem w tamtym czasie w swoim podejściu do sytuacji i zdaję sobie sprawę z tego, że po prostu muszę być silny i nie dać się przytłoczyć. Każdy mecz jest osobną historią i nową szansą na dobry wynik. Poza tym mamy teraz inną drużynę, prezentujemy się lepiej, więc wszyscy zawodnicy BBTS-u wierzą w to, że możemy poradzić sobie z każdym rywalem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved