Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Paul Lotman: Anderson powróci jeszcze lepszy

Paul Lotman: Anderson powróci jeszcze lepszy

fot. Joanna Skólimowska

To już czwarty sezon Paula Lotmana w barwach Asseco Resovii Rzeszów. W rozmowie ze Strefą Siatkówki Amerykanin zdradza m.in. swoje najbliższe cele, a także podsumowuje osiągnięcia reprezentacji Stanów Zjednoczonych w Lidze Światowej oraz postawę w MŚ.

Wąsy na twarzy Paula Lotmana mogą oznaczać tylko jedno – rozpoczął się miesiąc listopad a razem z nim akcja „Movember”…

Paul Lotman: – Tak, oczywiście to już swojego rodzaju symbol (śmiech). Kilka lat temu mój przyjaciel zapytał mnie, czy nie chciałbym dołączyć do tej akcji, na co ja z radością przystałem. Cel jest szczytny (akcja „Movember” ma na celu popularyzację profilaktyki zdrowotnej wśród mężczyzn, w szczególności dotyczy badań prewencyjnych wobec nowotworu prostaty – przyp. red.), a przy okazji wszyscy biorący udział w tym przedsięwzięciu wyglądają dosyć śmiesznie z tymi wąsami pod nosem, co wywołuje uśmiech na twarzach innych ludzi. Taki sposób promocji akcji „Movember” bardzo mi odpowiada i na pewno będę brał w niej udział przez długi czas. Oczywiście będę namawiał kolegów z drużyny, by do mnie dołączyli i również zapuścili wąsy (śmiech).

Poruszyłeś temat siatkówki – twoja drużyna Asseco Resovia Rzeszów notuje bardzo dobre wyniki u progu nowego sezonu PlusLigi. Odnieśliście również pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów. Czy można mówić o tym, że już jesteście gotowi do walki o najwyższe cele?

– Na ten moment trudno odpowiedzieć na to pytanie. Na pewno się staramy, gramy coraz lepiej. Przede wszystkim nie wybiegamy za daleko w przyszłość. Na dzień dzisiejszy nie zastanawiamy się nad tym, kto jest naszym największym rywalem w drodze po tegoroczne laury. Skupiamy się na najbliższym spotkaniu, staramy przygotować się jak najlepiej do niedzielnego spotkania, by przywieźć punkty z bardzo trudnego terenu, jakim jest radomska hala. W meczu z Czarnymi punkty zgubiła nawet faworyzowana Skra, która jest w niesamowitym gazie, a ten fakt świadczy sam za siebie.

W tym miesiącu rozegracie również mecze w ogromnych halach, mogących pomieścić nawet kilkanaście tysięcy ludzi. Mam na myśli spotkania z ekipą z Gdańska i Bełchatowa. Czy odczuwacie jakąś presję związaną z tymi wydarzeniami, czy dla was to już jest coś normalnego, do czego już jesteście przyzwyczajeni?

– I tak, i nie. Wiadomo, że obecność kilkunastu tysięcy kibiców na trybunach w czasie meczu stwarza dodatkową presję, jednak my jako profesjonaliści musimy sobie w takich sytuacjach radzić i doskonale się odnajdywać, by pokazać pełnię swoich umiejętności i zdobyć pełną pulę punktów. W tym sezonie liga jest niewyobrażalnie wręcz silna, każdy może wygrać z każdym lub przynajmniej solidnie utrudnić przebieg gry dla teoretycznie silniejszej drużyny. Wydaje mi się, że tegoroczne rozgrywki PlusLigi są zdecydowanie najbardziej wymagające i wyrównane od czasu, kiedy zacząłem w niej występować. Jak już wcześniej wspomniałem – Skra jest we wspaniałej formie, bardzo mocny skład ma również Jastrzębski Węgiel. Na razie najgorzej z tych najsilniejszych ekip wypada ZAKSA, co nie jest żadną tajemnicą, jednakże wydaje mi się, że i jej gra koniec końców wróci na wysoki poziom i będzie w stanie jeszcze mocno namieszać w tegorocznych rozgrywkach. Jeśli chodzi o drużynę Asseco Resovii Rzeszów, to mamy bardzo wyrównany skład, pozwalający na skuteczne stosowanie różnego rodzaju rotacji, co może okazać się kluczowe w najważniejszych momentach sezonu – play-off, Pucharze Polski czy w Lidze Mistrzów. Jesteśmy gotowi do walki na wszystkich frontach.

To już twój czwarty sezon w barwach ekipy z Rzeszowa. Z obcokrajowców dłużej od ciebie w drużynie występuje tylko Olieg Achrem, który jest już traktowany przez miejscowych kibiców jak swojego rodzaju ikona klubu. Czy twoje ambicje również sięgają zdobycia tego tytułu?

– Szczerze to nigdy się nad tym nie zastanawiałem (śmiech). Czuję się w Rzeszowie bardzo komfortowo i na pewno chcę pozostać tutaj tak długo, jak to będzie możliwe. Wydaje mi się, że to najlepsze miejsce do gry w siatkówkę w Polsce. Organizacja klubu jest naprawdę wzorowa, kibice niesamowici – nic tylko grać i zdobywać dla nich kolejne tytuły. Generalnie wasz kraj jest jednym z najlepszych do gry w siatkówkę na świecie. Moi koledzy z reprezentacji Stanów Zjednoczonych również bardzo lubią grać na polskiej ziemi i większość z nich twierdzi, że Polska to najlepszy kraj do gry w siatkówkę na świecie. Sportowcy są tutaj nie tylko rozpoznawalni, ale przede wszystkim doceniani, co motywuje tylko do pracy nad sobą, by być jak najlepszym we wszystkich możliwych aspektach swojej gry. W tym sezonie do naszej ekipy przybył Russell Holmes, którego sam namawiałem do tego, by do nas dołączył. Murphy Troy występuje w Gdańsku, gdzie również zbiera dobre recenzje. Myślę, że z czasem amerykanów w PlusLidze będzie coraz więcej.

Skoro mowa o reprezentacji Stanów Zjednoczonych – czy możesz pokusić się o podsumowanie tegorocznego sezonu w waszym wykonaniu?

– Trudny temat, gdyż po fantastycznym sukcesie, jakim było zwycięstwo w Lidze Światowej, przydarzyły nam się słabsze występy na polskich mistrzostwach. Wszyscy do dzisiaj mamy w głowach spotkanie z Argentyną, które w naszej najlepszej formie powinniśmy wygrać. Filary naszej reprezentacji, czyli Matt Anderson czy Taylor Sander, grały w każdym meczu mistrzostw i ich organizmy musiały w końcu odczuć zmęczenie. Nie ma jednak usprawiedliwienia dla naszej postawy. W mojej opinii posiadamy lepszą kadrę niż Argentyna i ten mecz powinniśmy wygrać. Mieliśmy szansę awansować do dalszej fazy turnieju, jednak nam się to nie udało. Myślę, że wszyscy odczuwamy spory niedosyt.

Nowym kreatorem gry reprezentacji Stanów Zjednoczonych został na czas wyżej wymienionych turniejów młodziutki, bo zaledwie 21-letni Micah Christenson. Czy po latach poszukiwań następca Lloya Balla wreszcie został znaleziony?

– W ostatnich latach wielu amerykańskich rozgrywających próbowało nawiązać poziomem gry do Lloya Balla. Jednak nie powiodło się to ani Donaldowi Suxho, ani Tylerowi Hildebrandowi czy Brianowi Thorntonowi. Nasz selekcjoner postawił na młodziutkiego Christensona, który posiada nieprzeciętne umiejętności predysponujące go w przyszłości do bycia jednym z najlepszych na świecie na swojej pozycji. Nie zapominajmy, że on jest jeszcze na studiach i swoje mecze rozgrywa w lidze uniwersyteckiej. Pomimo wielu ofert postanowił zostać w Stanach Zjednoczonych, by ukończyć naukę. Myślę jednak, że jego przyjazd na Stary Kontynent i podjęcie walki o miejsce w składzie którejś z topowych europejskich drużyn jest tylko kwestią czasu, gdyż na pewno na uczelni czasu nie marnuje i cały czas rozwija swój talent.

W ostatnich dniach świat obiegła sensacyjna wiadomość o zawieszeniu kariery siatkarskiej przez Matta Andersona. Nie jest tajemnicą, że jesteście przyjaciółmi. Czy mógłbyś zdradzić więcej szczegółów dotyczących powziętej przez niego decyzji?

– Matt potrzebuje przerwy. On gra w siatkówkę przez cały czas, od kiedy opuścił uniwersytet, reprezentując przy tym dyspozycję predysponującą go do bycia jednym z najlepszych na swojej pozycji na całym świecie. W ostatnich latach praktycznie nie miał czasu na regenerację sił i oczyszczenie umysłu po kolejnych sezonach. Wszyscy zdajemy sobie sprawę, jak wymagająca jest liga rosyjska. Matt po zakończeniu każdego sezonu klubowego od razu stawiał się na zgrupowaniach kadry narodowej. Jego dom rodzinny znajduje się niedaleko Nowego Jorku. W wieku zaledwie kilkunastu lat opuścił on rodzinne strony i udał się do Kalifornii, by zdobywać kolejne szlify swoich siatkarskich umiejętności w lidze uniwersyteckiej, co sprawiło, że jego kontakty z rodziną zostały mocno ograniczone. Osobiście nie mogę sobie wyobrazić, jakie to uczucie widzieć się z członkami najbliższej rodziny przez dosłownie kilka dni w roku. Te wszystkie czynniki musiały się kiedyś na siebie nałożyć i wymusić na jego osobie taką, a nie inną decyzję. Rozmawiałem z Mattem kilkukrotnie na ten temat i zapewnił mnie, że to na pewno nie jest koniec jego kariery. Wydaje mi się, że ten odpoczynek bardzo mu się przyda i w momencie, w którym znów poczuje głód siatkówki, nie tylko do niej wróci, ale stanie się jeszcze lepszym zawodnikiem, niż był do tej pory.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved