Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Joanna Wołosz: Zimą czułam się jak na prawdziwej kadrze

Joanna Wołosz: Zimą czułam się jak na prawdziwej kadrze

fot. Cezary Makarewicz

Reprezentacja Polski siatkarek w ostatnim czasie jest zdecydowanie w odwrocie. Brak awansu na mundial, słabszy występ w ME i gra w II dywizji WGP to tylko część problemów. - Wśród nieobecnych jest mnóstwo świetnych dziewczyn - przyznała Joanna Wołosz.

Jedną z naszych reprezentantek we włoskiej Serie A1 jest rozgrywająca Joanna Wołosz. Liderka biało-czerwonych w tegorocznych rozgrywkach Ligi Europejskiej i World Grand Prix niedawno rozpoczęła swój drugi sezon na włoskiej ziemi i czuje się w swoim klubie, Unendo Yamamay Busto Arsizio, coraz bardziej pewnie i swobodnie. – Z pewnością jest mi łatwiej, bo znam już mój zespół. Według mnie wszystkie włoskie zawodniczki prezentują wysoki poziom, jeśli chodzi o technikę i dlatego bywa, że trudno jest je przeskoczyć. A skoro ściągają do ligi włoskiej zagraniczne zawodniczki, to widocznie ich gra odpowiada władzom klubów. Ten sezon jednak nie musi być dla nas łatwiejszy, bo do walki o medale włączy się więcej zespołów niż w ubiegłym sezonie – powiedziała rozgrywająca polskiej kadry.

Zainteresowanie kobiecą siatkówką w Polsce było wysokie w czasie, gdy nasze panie były na europejskim topie i grały na podobnym poziomie co światowa czołówka. Od kilku lat, wraz ze słabszymi wynikami kadry, zainteresowanie kobiecym volleyem nad Wisłą zmalało. Inaczej sytuacja ma się w Italii, gdzie na mecze Yamamay przychodzi po kilka tysięcy fanów. – Niezależnie od tego, czy gramy z pierwszą, czy z ostatnią drużyną w tabeli, hala jest wypełniona po brzegi czterema tysiącami kibiców. Kiedy grałyśmy w finałach Serie A, mieściło się nawet sześć tysięcy widzów! Poza tym ta granica pomiędzy zawodniczkami a kibicami bardzo się zaciera. Często wychodzimy z nimi na kolacje albo całym zespołem spotykamy się z klubem kibica. Standardem stało się już to, że codziennie na naszych treningach bywa nawet sto osób. Dla klubu kibice są bardzo ważni – wyjaśniła Wołosz.

Podstawowym pytaniem zadawanym przez kibiców jest to, czy polski zespół w najbliższym czasie ma szansę na jakiś spektakularny sukces? Joanna Wołosz jest do tego nastawiona dosyć sceptycznie. – Obiektywnie patrząc, to wątpię. Na ten moment nie liczymy się totalnie w stawce. Moim zdaniem jeszcze trochę potrzebujemy czasu, żeby się wybić – oceniła siatkarka Unendo Yamamay.



Co roku jak bumerang wraca również temat powołań do narodowej reprezentacji. Wiele zawodniczek, które prezentują wysoki, europejski poziom, z różnych powodów nie chce grać w kadrze. Nieco z konieczności kadra została w dużym stopniu odmłodzona. Jedynym przypadkiem, kiedy na wezwanie Piotra Makowskiego pojawiły się wszystkie najlepsze zawodniczki, był turniej eliminacyjny do mistrzostw świata rozgrywany w Łodzi na początku 2014 roku. Wielkie nazwiska, prawdziwa reprezentacyjna atmosfera i odpowiedni poziom prezentowany przez kadrowiczki nie pozwoliły jednak na wywalczenie mundialowej przepustki. – Szczerze mówiąc, to właśnie zimą czułam się jak na prawdziwej kadrze. Były wszystkie najlepsze zawodniczki. A skoro latem to mnie trener Piotr Makowski nazywał liderką reprezentacji, to dla mnie jest aż dziwne, bo wśród nieobecnych jest mnóstwo fantastycznych dziewczyn, które mogłyby pełnić tę rolę. Nie chcę nikogo na siłę nominować, ale zawsze mówiło się, że takimi osobami były Ania Werblińska czy Kasia Skowrońska. Gdyby ta kadra nadal tak wyglądała, to w Europie spokojnie powinnyśmy liczyć się w stawce – podsumowała Joanna Wołosz.

*cały wywiad Edyty Kowalczyk w serwisie przegladsportowy.pl

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved