Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > europejskie puchary > Olli-Pekka Ojansivu: Liczyłem na tie-break

Olli-Pekka Ojansivu: Liczyłem na tie-break

fot. Joanna Skólimowska

- Może tłumów nie było, ale to wciąż jest Polska i to wciąż są wasi niesamowici kibice. Ja swoje wiem o ich dopingu i na pewno zdania nie zmienię - mówił po przegranym 1:3 spotkaniu z ZAKSĄ atakujący Tiikeritu Kokkola, Olli-Pekka Ojansivu.

Mecz z ZAKSĄ był w waszym wykonaniu całkiem niezły. Przede wszystkim bardzo dobrze prezentowaliście się w obronie. Czy mimo porażki dostrzegasz w tym spotkaniu jakieś plusy?

Olli-Pekka Ojansivu: – Przede wszystkim nie jestem zadowolony z wyniku, liczyłem na coś więcej. Ufam swojemu zespołowi, znam jego możliwości i przed startem spotkania wierzyłem, że możemy osiągnąć lepszy rezultat. Liczyłem co najmniej na tie-break i miałem nadzieję na wywiezienie z Polski jednego oczka. W pierwszym i drugim secie graliśmy z ZAKSĄ jak równy z równym do pewnego momentu, a później przytrafiały nam się serie punktowe. To nas pogrążyło. Mimo wszystko wydaje mi się, że zagraliśmy niezły mecz, ale po prostu przeciwnicy byli od nas lepsi.

Najwięcej problemów sprawił wam blok kędzierzynian. Faktycznie był to taki mur nie do przebicia, czy po prostu w waszej grze coś nie zagrało?



– ZAKSA miała w tym meczu bardzo szczelny i dobrze pracujący blok, za co należą im się gratulacje. W Finlandii nie mamy tak wysokich i tak skocznych zawodników po drugiej stronie siatki, więc to w pewnym sensie było dla nas coś nowego w tym sezonie. Nie ma co się tym usprawiedliwiać, ale na pewno wyciągniemy wnioski i w rewanżu na naszym boisku to nie będzie już tak duży atut tej ekipy.

Trochę zadziwiające może być to, iż zdecydowaliście się dużą część zagrywek kierować w stronę Pawła Zatorskiego, a nie w mającego trudny okres Lucasa Loha. Taktykę zmieniliście dopiero w połowie meczu…

– Wiem, że Lucas Loh jest tu nowym zawodnikiem i jeszcze się odnajduje w Polsce. Początkowo mieliśmy zagrywać w Kooya, ale ZAKSA mądrze go pokryła lub sam zawodnik radził sobie dobrze, więc z tego zrezygnowaliśmy. Myśleliśmy, że Lucas jest dużo lepszym przyjmującym od Kooya i dlatego go omijaliśmy. Później to uległo zmianie, ale uważam, że Lucas poradził sobie całkiem nieźle.

W waszym zespole uwagę zwraca bardzo młody szkoleniowiec. W jego wieku większość osób jeszcze gra, a nie zasiada na ławce trenerskiej…

– On jest w moim wieku. Za czasów juniorskich nasz trener był jednym z najlepszych zawodników w Finlandii i był taką naszą nadzieją, miał być liderem seniorskiej kadry. Później jednak okazało się, że swojej kariery nie może kontynuować ze względu na poważne kłopoty zdrowotne. Miał ogromne problemy z plecami i to przekreśliło jego karierę zawodniczą, ale zainwestował w bycie trenerem i to chyba również dobra rola dla niego.

Nie ma problemów komunikacyjnych w zespole? Taki trener mógłby być dla niektórych młodszym kolegą.

Nie mamy z tym żadnego problemu, a czasami nawet jest łatwiej i lepiej się dogadać. Dla mnie jest jak dobry kolega, przyjaciel, z którym mogę porozmawiać także o innych sprawach niż tylko siatkówka. Przede wszystkim cała drużyna mu ufa, popiera go, okazuje szacunek. To podstawa dla dobrych relacji w naszej ekipie.

Po mistrzostwach świata fani z Finlandii udowodnili, że znajdują się w kibicowskiej elicie świata. Jak wygląda zainteresowanie waszymi meczami ligowymi?

– Aż tylu ludzi co w Katowicach to na pewno nie ma (śmiech). Mimo wszystko na każdym meczu jest dużo fanów. Nasza hala może pomieścić 3500 osób i na pewno tylu kibiców będzie na meczu z ZAKSĄ. To bardzo dużo jak na miasto Kokkola, które nie należy do największych. W sezonie czeka nas 5-6 wielkich meczów i właśnie spotkanie z ZAKSĄ będzie jednym z nich. Gramy we własnej hali, nie udało sie dograć szczegółów do rozegrania tego meczu w obiekcie drużyny hokejowej, więc więcej niż 3,5 tysiąca kibiców się nie pojawi. Liczymy na komplet i brak wolnych krzesełek.

W Kędzierzynie-Koźlu publiczność średnio dopisała. Chyba spodziewałeś się bardziej gorącej atmosfery?

Może i tłumów nie było, ale to wciąż jest Polska i to wciąż są wasi niesamowici kibice. Dla mnie było wystarczająco głośno i żywiołowo. Ja swoje wiem o ich dopingu i na pewno zdania nie zmienię po tym meczu. Może i myślałem, że będzie kilka osób więcej, ale to nie był problem. Wiem, że na topowych meczach ze Skrą czy Resovią macie tutaj nawet nadkomplet i wtedy jest tu niesamowicie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
europejskie puchary

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-05

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved