Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Serie A: Triumf Lube i Bartosza Kurka, wpadka Trentino

Serie A: Triumf Lube i Bartosza Kurka, wpadka Trentino

fot. lubevolley.it

Kolejny weekend na parkietach Serie A okazał się szczęśliwy dla Bartosza Kurka. Polski przyjmujący ponownie był najpewniejszym punktem swojego zespołu. Potknięcie zanotował natomiast Łukasz Żygadło, którego Trento przegrało w Weronie 0:3.

Spotkanie z Calzedonią Verona było pierwszą porażką Trentino w tym sezonie ligowym. Katem podopiecznych Radostina Stojczewa okazał się Sam Deroo. To nie pierwsze spotkanie, w którym Belg był podporą swojego zespołu. Tym razem Deroo przy 61% skuteczności na siatce i dorobku 15 oczek zdominował chociażby znajdującego się po drugiej stronie siatki Mateja Kazijskiego. Obok przewagi w ataku uwagę zwracało zestawienie punktowych bloków i zagrywek, także przemawiające na korzyść gospodarzy. Już początek spotkania wskazywał, że przewaga może się znajdować po stronie gospodarzy, konsekwencja na siatce podopiecznych Andrei Gianiego i niedokładność w szeregach Trento sprzyjała budowaniu przewagi (12:7). Wraz z rozwojem partii prowadzenie zwiększało się, a przy stanie 14:7 Radostin Stojczew był zmuszony przywołać swoich podopiecznych. Przerwa niewiele jednak zmieniła, intencje atakujących rywali znakomicie odczytywał Aidan Zingel. Kolejne błędy siatkarzy Trento i brak skuteczności w zagraniach z pierwszej akcji umocniły tylko dominację gospodarzy, którzy wygrali 25:14. Początek partii kolejnej to zupełnie inna gra w wykonaniu Trento, spora w tym zasługa Martina Nemca. Na drugiej przerwie technicznej to goście prowadzili (16:13) i sporo wskazywało, że są na dobrej drodze do wyrównania stanu zmagań. Nie zawodzili środkowi zespołu z Werony i tak po ataku Simone Anzaniego było już 19:18. Tej szansy gospodarze nie zmarnowali, wygrywając 25:23. Odsłona trzecia to powrót do dominacji zespołu Gianiego, wraz z rozwojem meczu coraz lepiej na siatce radził sobie Anzani, poniżej swojego poziomu nie schodził Deroo. Tym samym wygrywając 25:16 i w całym meczu 3:0, siatkarze Calzedoni Verona już w pierwszym meczu 4. kolejki sprawili sporą niespodziankę.

MVP spotkania wybrany został najlepiej punktujący zespołu z Werony – Sam Deroo.

Nie tylko końcowy wynik, ale i obraz gry podopiecznych Andrei Gianiego zasługiwały na uznanie, o czym mówili sami zawodnicy. – Jesteśmy bardzo szczęśliwi, zagraliśmy świetny mecz. Mogliśmy zagrać jeszcze lepiej. Zrobiliśmy bardzo dobrą pracę na zagrywce, od początku meczu wywierając presję na rywalach – mówił po spotkaniu wybrany najlepszy zawodnikiem meczu Deroo.



Calzedonia Verona – Diatec Trentino 3:0
(25:14, 25:23, 25:16)

Składy zespołów:
Calzedonia Verona: Zingel (8), Coscione (2), Gasparini (10), Deroo (15), Sander (8), Anzani (9), Pesaresi (libero) oraz White, Bellei (1) i Centomo (libero)
Diatec Trentino: Kazijski (9), Birarelli (6), Żygadło (2), Nemec (12), Lanza (4), Solé (6), Colaci (libero) oraz Giannelli, Fedrizzi i Burgsthaler


Podopieczni Alberto Giulianiego potwierdzili, że na wyjeździe prezentują się równie dobrze, jak przed własną publicznością. Tym razem wyższość mistrzów Italii musieli uznać siatkarze Ravenny. Biancorossich po raz kolejny do triumfu poprowadził Bartosz Kurek. To kolejny wyjątkowo udany występ polskiego przyjmującego na parkietach Serie A. To właśnie do Polaka Michele Baranowicz kierował najwięcej piłek, a ten nie zawodził. Na przestrzeni trzysetowego meczu Kurek był nie tylko najlepiej punktującym zawodnikiem swojego zespołu (14 oczek) imponował także skutecznością zagrań na siatce – 67%. Indywidualne wyróżnienie trafiło jednak do drużynowego kolegi Kurka, Alessandro Fei zakończył mecz z wynikiem 13 oczek, jednak to on swoim serwisem sprawił najwięcej problemów przyjmującym gospodarzy. O ile w pierwszym i trzecim secie dominacja gości była zdecydowana, nieco więcej walki było w partii drugiej. Głównie za sprawą serwisów duetu Koumentakis/Cebulj. W ataku coraz lepiej prezentował się także Renan i podopieczni trenera Waldo Kantora dotrzymywali kroku rywalom niemal na przestrzeni całego seta. W końcówce partii przy stanie po 23 sporo zapowiadało rywalizację punkt z punkt. Współpraca duetu Baranowicz/Sabbi przyniosła oczekiwane rezultaty. Biancorossi wygrali ten fragment meczu, w odsłonie trzeciej nie pozwalając już rywalom na tak wiele.

Tytuł MVP meczu trafił do Alessandro Feia.

Jak przyznał Alberto Giuliani, trener Cucine Lube Banca Marche Treia, mimo trudności, na jakie natrafili jego podopieczni, gra Lube może dawać powody do optymizmu. – Zagraliśmy bardzo dobrze. Co prawda Cebulj i Koumentakis sprawili nam trochę problemów zagrywką typu flot, jednak podsumowując, to cały nasz zespół zaprezentował dobrą formę. Jesteśmy gotowi do gry w Lidze Mistrzów – przyznał szkoleniowiec, nawiązując do kolejnego wyzwania, jakie już w środę czeka jego podopiecznych.

CMC Ravenna – Lube Banca Marche Treia 0:3
(16:25, 23:25, 15:25)

Składy zespołów:
CMC Ravenna: Mengozzi (4), Toniutti, Koumentakis (5), Renan (15), Cester (2), Cebulj (6), Bari (libero) oraz Cavanna, Zappoli (1), Jeliazkov (4) i Goi (libero)
Lube Banca Marche Treia: Fei (13), Stanković (5), Kovar (11), Sabbi (11), Kurek (14), Baranowicz (2), Henno (libero) oraz Paparoni i Shumov


 

Po wpadce na starcie rozgrywek dobrą serię kontynuują siatkarze Copry Piacenza. Tym razem o sile rywali przekonał się beniaminek rozgrywek – Altotevere Città di Castello. Podopieczni Paolo Montagnaniego spotkanie rozpoczęli z wysokiego C, dość szybko odskakując rywalom na kilka oczek. Dobra gra w ataku Barotiego i pomyłki po stronie gości sprzyjały miejscowym (16:13, 21:18). W decydującej części seta rywalom boleśnie o swojej obecności na boisku przypomniał Kevin Le Roux, doświadczenie gości zaowocowało i dość szybko zrobiło się 21:22. Miejscowi nie ustrzegli się pomyłek, partię zakończył błąd w ataku Randazzo (23:25). W odsłonie kolejnej siatkarze Copry nie pozwolili rywalom na tak wiele, na siatce rządzili Le Roux i Zlatanov. Trener miejscowych, reagując na grę swoich podopiecznych, w miejsce Randazzo wprowadził Dolfo. Kilkupunktowe prowadzenie przyjezdnych wciąż jednak się utrzymywało, w tej części meczu osłabła siła ataku Altotevere, podopieczni Andrei Radiciego imponowali natomiast skutecznością na siatce, kończąc 11 z 13 piłek, przy 85% skuteczności. Po wygranej do 14 odsłona trzecia okazała się formalnością, swoje noty w polu serwisowym poprawił jeszcze Vermiglio, siejąc postrach w szeregach rywali. Przy wygranej 25:19 siatkarze Copry Piacenza zgarnęli pełną pulę w meczu 4. kolejki.

MVP spotkania został wybrany rozgrywający Copry Piacenza – Valerio Vermiglio.

Z uznaniem wypowiadając się o rywalach, satysfakcji z takiego rozwoju wypadków nie krył Andrea Radici.Siatkarze Altotevere dobrze rozpoczęli pierwsza partię, utrzymując swój rytm gry, zmieniając jej gry. A przy dobrym przyjęciu Corvetta mógł wykazać się w ataku. My natomiast mieliśmy momenty dobrej gry pod względem technicznym, fizycznym, ale i mentalnym, potrafiliśmy pokonać chwilowe trudności i po tym meczu możemy być zadowoleni ze swojej postawy – zaznaczył trener Copry Piacenza.

Altotevere Città di Castello – Copra Piacenza 0:3
(23:25, 14:25, 19:25)

Składy zespołów:
Altotevere Città di Castello: Corvetta, Baroti (12), Della Lunga (8), Aganits (2), Randazzo (2), Mazzone (6), Tosi (libero) oraz Franceschini, Teppan, Dolfo (5) i Kaszap
Copra Piacenza: Le Roux (13), Vermiglio (7), Papi (5), Zlatanov (5), Ostapienko (8), Kohut (8), Mario (libero) oraz Alletti (3), Massari i Tencati


 

Wbrew temu, na co mógłby wskazywać końcowy wynik, początek rywalizacji podopiecznych Valeria Baldovina z Perugią był bardzo widowiskowy. Efektowne obrony dawały początek kolejnym kontrom. Podobnie jak we wcześniejszych meczach, zespół Nikoli Grbicia do zwycięstwa prowadził Aleksandar Atanasijević, w szeregach gospodarzy nie zawodził Stefano Giannotti. Lider gospodarzy zakończył spotkanie z indywidualnym dorobkiem 21 oczek, nie miał jednak większego wsparcia ze strony swoich kolegów z zespołu. Nieco inaczej wyglądał rozkład sił w szeregach gości, obok zdobywcy 16 oczek (Atanasijevicia), kolejnych szans nie marnował Sunder (10 punktów). Gra na styku toczyła się do stanu 10:12, decydująca faza seta to jednak popis gry podopiecznych Nikoli Grbicia i wygrana 25:21. Waleczni siatkarze Padwy w imponującym stylu rozpoczęli odsłonę kolejną, po kolejnym ataku Gianottiego było już 8:2, przyjezdni szybko zniwelowali dystans i niemal do końca toczyła się gra na styku. Po raz kolejny jednak więcej zimnej krwi zachowali siatkarze Perugii, trzecia partia okazała się tylko formalnością, po mocnym starcie (15:8) trener Grbić mógł być spokojny o wynik spotkania. Ponownie jednak miejscowi wrócili do gry, a triumfatora wyłonić miała wyrównana końcówka. Powtórzył się scenariusz z poprzednich setów i wygrała Perugia.

Najlepszym zawodnikiem rywalizacji wybrano Luciano de Cecco.

Poczynania swoich podopiecznych dość krótko podsumował trener Perugii. – Takie spotkania są zawsze trudne. Spodziewaliśmy się, że rywale do meczu podejdą ze spokojem i mogą nam sprawić sporo problemów. Ważne było, aby utrzymać swoją grę. Także wynik potwierdza siłę mentalną drużyny, co jest dla nas wyjątkowo ważne, szczególnie z perspektywy kolejnych wyzwań – zaznaczył Nikola Grbić.

Tonazzo Padova – Sir Safety Perugia 0:3
(21:25, 23:25, 20:25)

Składy zespołów:
Tonazzo Padova: Mattei (10), Orduna (1), Giannotti (21), Gozzo (4), Volpato (5), Quiroga (3), Balaso (libero) oraz Garghella, Aguillard i Milan
Sir Safety Perugia: Fromm (2), De Cecco (5), Barone (7), Beretta (4), Vujević (6), Atanasijević (16), Fanuli (libero) oraz Buti (2), Sunder (10) i Maruotti


Kolejnym trzysetowym meczem minionej kolejki było starcie w Mediolanie, gdzie miejscowy Revivre podejmował dotychczas niepokonanych rywali z Modeny. Podopieczni Angelo Lorenzettiego nie zwalniają tempa, gospodarzom nie pomogły nawet ostatnie zmiany kadrowe. Po raz pierwszy w szeregach Revivre zaprezentował się bowiem były zawodnik Resovii Rzeszów – Peter Veres. Doświadczony przyjmujący zakończył mecz przy średniej skuteczności w ataku 50% i dorobku 8 oczek. Węgra przyćmili jednak rywale: Nemanja Petrić, Uros Kovacević, Pieter Verhees czy Luca Vettori. Bruno skutecznie rozrzucał blok rywali, a jego koledzy nie marnowali kolejnych szans. Poszczególne odsłony spotkania były bliźniaczo podobne, podopieczni trenera Lorenzettiego kilkupunktową przewagę wypracowywali jeszcze przed pierwszą przerwą techniczną, wraz z rozwojem partii zwiększając dystans. Najbardziej wyrównana była partia premierowa, jednak nawet w tej części meczu gospodarze nie stanowili realnego zagrożenia dla rywali.

 

MVP meczu został Pieter Verhees.

Pieter Verhees w ocenie spotkania mówił o dobrej grze swojego zespołu. – Graliśmy przy bardzo dobrej atmosferze. Wynik, jaki osiągnęliśmy dotychczas, to jest cztery wygrane mecze, jest jak najbardziej pozytywny. Naszym celem jest zakwalifikowanie się do finału Pucharu Włoch, dlatego tak ważne są każde kolejne punkty – podkreślił zawodnik, odnosząc się do sytuacji rywali. – Peter Veres na pewno potrzebuje jeszcze czasu na zgranie z zespołem, Revivre Milano to zespół z dużym potencjałem i na pewno każdy rywal musi na nich uważać.

Revivre Milano – Modena Volley 0:3
(20:25, 17:25, 15:25)

Składy zespołów:
Revivre Milano: Bencz (6), Horstink (6), Patriarca (4), Mattera (1), De Togni (7), Veres (8), Rizzo (libero) oraz Bermudez (1), Kauliakamoa Jr, Dos Santos i Valsecchi
Modena Volley: Bruno (5), Petrić (16), Piano (5), Verhees (11), Kovacević (12), Vettori (11), Rossini (libero) oraz Ngapeth


Ostatnie spotkanie 4. kolejki Serie A pokazało, że oceniany jako historyczny set rozstrzygany na parkietach polskiej ekstraklasy do 7 nie był osamotnionym przypadkiem. Równie mocnym akcentem swoje spotkanie z Molfettą rozpoczęli bowiem siatkarze Latiny. Podopieczni Gianlorenzo Benginiego nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, swoje zrobiły też pomyłki gospodarzy, podczas gdy przyjezdni oddali w ten sposób przeciwnikom tylko jedną partię. Tym samym w imponującym stylu Top Volley Latina wygrała 25:8. Wynik ten nie wybił z rytmu miejscowych, prowadzonych przez duet Piscopo/Kooistra. Po emocjonującej walce, przy grze na styku odsłona trzecia padła łupem miejscowych, a był to dopiero początek pokazu umiejętności siatkarzy Molfetty. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i sporo wskazywało, że partia premierowa był jedynie falstartem Latiny. W trudnych chwilach goście mogli jednak liczyć na Tine Urnauta (zdobywcę 26 punktów). Wracając do gry, goście najpierw doprowadzili do tie-breaka, aby w kluczowym fragmencie meczu przejąć całkowitą kontrolę nad przebiegiem sytuacji, wygrywając 15:8 i w całym meczu 3:2.

 

Tytuł MVP meczu trafił do zawodnika Molfetty – Marco Cosimo Piscopo.

O powrocie do gry i odzyskanej nadziei mówił libero Latiny Loris Maniŕ. Wróciliśmy do gry, znajdując się w trudnej sytuacji, kiedy to rywale prowadzili 2:1. Zachowaliśmy się jak prawdziwy zespół, podjęliśmy walkę, aby zdobyć w tym meczu tak ważne dla nas dwa punkty – przyznał zawodnik.

Exprivia Molfetta – Top Volley Latina 2:3
(8:25, 28:26, 25:23, 21:25, 8:15)

Składy zespołów:
Exprivia Molfetta: Candellaro (9), Noda Blanco (8), Sket (10), Kooistra (18), Hierrezuelo (4), Piscopo (18), Romiti (libero) oraz Del Vecchio (1), Spirito, Puliti (1), Bossi (1), Blagojevic (4) i Porcelli (libero)
Top Volley Latina: Rauwerdink (13), Sottile (3), Van De Voorde (15), Rossi (6), Starovic (16), Urnaut (26), Maniŕ (libero) oraz Skrimov (1) i Tailli

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela włoskiej Serie A mężczyzn

źródło: inf. własna, legavolley.it

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved