Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Liga Siatkówki Kobiet > Orlen Liga od Muszyny, przez Świętych Mikołajów, po Bydgoszcz

Orlen Liga od Muszyny, przez Świętych Mikołajów, po Bydgoszcz

fot. archiwum

Po pięciu kolejkach żeńskiej ekstraklasy na czele tabeli jest zespół z Muszyny, który mimo rozegrania dopiero czterech spotkań prowadzi z kompletem punktów. Na drugim biegunie siatkarki Pałacu Bydgoszcz, które jako jedyne nie zdobyły jeszcze punktu.

W minioną środę, czwartek oraz piątek rozegrano spotkania 5. kolejki Orlen Ligi. Na razie spore powody do zadowolenia mogą mieć siatkarki, trenerzy i kibice w Muszynie. Podopieczne trenera Bogdana Serwińskiego pokonały 3:1 Pałac Bydgoszcz i po raz czwarty w czwartym rozgrywanym przez siebie meczu zgarnęły komplet punktów. – Przyjemnie jest patrzeć na tabelę, gdy na pierwszej pozycji jest mój zespół. Wśród zawodniczek nie panuje jednak hurraoptymizm, bo przed nami wiele ciężkich meczów – przyznaje trener Serwiński na łamach serwisu sport.pl, jednak zdaje sobie sprawę, że najważniejsze i najcięższe mecze dopiero przed jego zespołem. Zupełnie inne nastroje panują w Bydgoszczy – zespół prowadzony przez Agatę Kopczyk po raz piąty zszedł z parkietu pokonany i w Muszynie bydgoszczankom udało się wygrać dopiero drugiego seta w tym sezonie. Młody skład jak widać nie gwarantuje skutecznej gry w ekstraklasie, chociaż z pewnością pomaga ogrywać młodzież i zdobywać doświadczenie. Inną sprawą jest, w jakich klubach obecne siatkarki Pałacu będą korzystać z tego doświadczenia w kolejnych sezonach.

Od dna tabeli odbił się zespół z Legionowa, który we własnej hali pokonał Naftę Piła w czterech setach. Zawodniczki Macieja Kosmola po ostatniej wpadce w Rzeszowie potrzebowały nie tylko punktów, ale również psychicznego odbudowania się i wiary we własne możliwości. Pilanki wciąż z jednym punktem na koncie czekają na pierwszą wygraną w sezonie. – Ważne jest to, że zdobyłyśmy chociaż ten jeden punkt. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będzie lepiej i utrzymamy odpowiedni poziom motywacji od początku do końca spotkania, że w końcu trzy punkty będą na naszym koncie – przyznaje atakująca Nafty, Magdalena Wawrzyniak. Jeden punkt w pięciu meczach zdobyły również siatkarki KSZO Ostrowiec Świętokrzyski, które w środę przegrały wprawdzie z Budowlanymi Łódź, ale mogą być zadowolone z nawiązania walki z dużo silniejszym rywalem. Dla podopiecznych trenera Dariusza Parkitnego to historyczny punkt w ekstraklasie, a sam szkoleniowiec KSZO przyznał po meczu, że jeden punkt przed meczem brał w ciemno. Niedługo punkt przed meczem być może będą mogli sobie przypisywać wszyscy rywale łodzianek, które w czwartym swoim meczu w tym sezonie po raz czwarty podzieliły się punktami. Budowlani mają na swoim koncie już siedem punktów, ale apetyty w klubie przed sezonem były o wiele większe. – Jakąś taką tradycję mamy w naszej „kapeli”, że lubimy sobie pograć tie-breaki. Tacy jesteśmy Święci Mikołaje z Łodzi – mówił trener Adam Grabowski o swoim zespole, ale jeśli łodzianki nie zdobędą punktów w Muszynie i nie wygrają pewnie z Pałacem, w klubie może się zrobić mniej wesoło, a bardziej nerwowo.

Większych problemów z pokonaniem beniaminka z Rzeszowa nie miały brązowe medalistki z poprzedniego sezonu. Siatkarki Trefla pewnie wygrały 3:0 i ustępując muszyniankom gorszym bilansem setów, z 12 punktami zajmują 2. miejsce w tabeli, mają jednak już rozegranych pięć spotkań – o jedno więcej niż rywale z czołówki tabeli. W Rzeszowie z porażek z tuzami Orlen Ligi nikt nie robi tragedii. – Na razie zbieramy doświadczenie z wyżej notowanymi zespołami. Mam nadzieję, że to zaprocentuje w kolejnych spotkaniach. Wygrałyśmy ważny mecz z Legionovią za trzy punkty, postawiłyśmy się Budowlanym. Mimo to nasze ambicje są zdecydowanie większe – przyznaje atakująca Developresu, Magda Jagodzińska. Mecz prawdy czekał w czwartek siatkarki BKS-u Bielsko-Biała. Podopieczne trenera Leszka Rusa podejmowały we własnej hali Chemika Police i po trzech wygranych na początku sezonu boleśnie przekonały się, ile im jeszcze brakuje do czołówki Orlen Ligi. Zwycięstwo policzanek nawet przez moment nie było zagrożone, a przed bialankami teraz coraz cięższe spotkania. – Ciężkie czasy przed nami. Nie jesteśmy jednak na straconej pozycji. Będziemy wierzyć mocno w to, że uda nam się wygrać te mecze – twierdzi Dorota Wilk.



Wiele emocji budził piątkowy mecz w Dąbrowie Górniczej, w którym miejscowy MKS podejmował wrocławski Impel. Gospodynie po porażce w pierwszym secie w drugiej partii doprowadziły do wyrównania, potem jednak kompletnie zawiodły i trzy punkty pojechały do Wrocławia. – Jestem oczywiście bardzo usatysfakcjonowany zwycięstwem 3:1 i zdobyciem trzech punktów. Mieliśmy w tej grze wzloty i upadki. Popełniliśmy wiele błędów w zagrywce w pierwszym i drugim secie, myślę, że coś około ośmiu. Potrzebowaliśmy chwilę czasu, by złapać rytm i potem graliśmy już tylko coraz lepiej – przyznał trener Impelu Tore Aleksandersen. Przed jego podopiecznymi teraz niezwykle trudne spotkanie z Chemikiem w Policach, które da odpowiedź na pytanie, czy wicemistrzynie Polski również w tym sezonie będą w stanie namieszać w czołówce i sięgnąć po medal w krajowych rozgrywkach.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki oraz tabela Orlen Ligi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Liga Siatkówki Kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-11-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved