Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Jakub Kowalczyk: Wyszkowska maszyna jedzie w dobrym kierunku

Jakub Kowalczyk: Wyszkowska maszyna jedzie w dobrym kierunku

fot. archiwum

- W przygodzie z siatkówką nie byłem w drużynie, która wygrałaby tyle meczów pod rząd. Dotychczas przegraliśmy tylko dwa spotkania w sparingach z zespołami z PlusLigi - mówi po 13. wygranej z rzędu środkowy Campera, Jakub Kowalczyk.

Mimo że Pekpol nie był faworytem w meczu z wami, to wydawało się, że emocje będą większe. Tymczasem lekko, łatwo i przyjemnie sięgnęliście po kolejne trzy punkty…

Jakub Kowalczyk: – Bardziej przeżywaliśmy to spotkanie przed startem niż w jego trakcie. Trochę obawialiśmy się tego meczu. Myśleliśmy, że Pekpol nam się bardziej postawi, ale już kilka pierwszych piłek utwierdziło nas w przekonaniu, że trzy punkty są w tym spotkaniu do zdobycia. Plan udało nam się wykonać w stu procentach.

Chyba nie było elementu, w którym rywal byłby od was lepszy?



– Nie widziałem statystyk, ale w każdym z setów wygrywaliśmy zdecydowanie, więc chyba w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła byliśmy lepsi od przeciwników. Widowisko było dość jednostronne, a my nie pozostawiliśmy ostrołęczanom złudzeń i udowodniliśmy, że to my jesteśmy zdecydowanie lepsi.

Było to już wasze trzynaste zwycięstwo z rzędu. Passa godna pozazdroszczenia…

– Jestem bardzo zadowolony z tej sytuacji, bo w dotychczasowej swojej przygodzie z siatkówką nie byłem w drużynie, która wygrałaby tyle meczów pod rząd. Dotychczas przegraliśmy tylko dwa spotkania i to w przedsezonowych sparingach z zespołami z PlusLigi. W pozostałych pojedynkach odnosiliśmy przekonujące zwycięstwa. Gramy tak, jak przystało na mistrza I ligi. Cały czas trzymamy równy poziom gry, co jest powodem do dużego zadowolenia. Po to przecież trenujemy, aby wygrywać wszystkie spotkania.

Przed startem rozgrywek niektórzy trenerzy prorokowali, że w I lidze będzie Camper, a potem reszta zespołów. Chyba na razie ta teoria się sprawdza?

– Sezon się dopiero zaczął i to, że tak dobrze dotychczas się prezentujemy, nie oznacza, że tak będzie do końca rozgrywek. Oczywiście, życzyłbym sobie, aby ten sezon zakończył się takim samym rezultatem dla Campera, jak poprzedni. Jeżeli dalej będziemy utrzymywać tak wysoką formę, to na pewno osiągniemy jeszcze nie jedno zwycięstwo, ale nie chciałbym zapeszać ani popadać w hurraoptymizm. Po prostu musimy ciężko pracować na treningach i robić swoje w trakcie meczów.

Trener Such nie dokonał rewolucji w zespole, a jedynie uzupełnił go mocnymi i ogranymi już w I lidze zawodnikami, czyli chociażby tobą, Jakubem Peszko czy Damianem Sobczakiem. To recepta na sukces?

– Na boisku odczuwam, że chłopaki są już dobrze zgrani, bo przecież wielu z nich występuje w Camperze od kilku sezonów. Co roku wymienia się w nim tylko pojedyncze ogniwa, co według mnie jest słuszną strategią tworzenia zespołu, bo tak właśnie buduje się silne zespoły. Nie ma przypadku w tym, że wygrywamy. Zarówno ja, jak i kilku innych chłopaków, którzy zasilili drużynę przed tym sezonem, czujemy się świetnie w niej, czujemy, że uzupełniamy wyszkowską maszynę, która jedzie w dobrym kierunku.

Słyszałem, że mimo przerwy w rozgrywkach nie macie taryfy ulgowej. W tym okresie ładujecie akumulatory na siłowni przed dalszą częścią sezonu?

– Zwycięstwa nie biorą się znikąd. Trenujemy bardzo ciężko, a trener Such nie odpuszcza nam w żadnej sytuacji. Nawet po meczach pucharowych w środku tygodnia nie mamy chwili odpoczynku, tylko dalej ciężko pracujemy. W tym tygodniu mamy trzy ciężkie siłownie. Nie zamierzamy zwalniać tempa, pracujemy pełną parą, aby podtrzymać zwycięską passę w kolejnych spotkaniach.

Po przerwie czeka was spotkanie z Avią Świdnik. Jakakolwiek strata przez was punktów w tym meczu byłaby uznana za wielką niespodziankę, ale to jest tylko sport i chyba żadnego rywala lekceważyć nie można?

– Zgadza się. Wbrew pozorom takie spotkania są trudniejsze, bo faworyt musi się podwójnie mobilizować. Jeśli rozgrywa się pojedynek na szczycie i teoretycznie przeciwnik jest bardzo wymagający, to nie ma problemów z mobilizacją. Jednak jeśli jedzie się na mecz, w którym z góry ma się przypisane trzy punkty, trzeba być bardzo czujnym i grać od początku meczu. Bo szybko uciekają punkty, sety, a czasami nawet całe mecze, a straty trudno jest odrobić w dalszej części sezonu. Dlatego na pewno trener będzie nas uczulał, że mamy robić swoje i zdobyć w Świdniku kolejne trzy punkty.

A jak traktujecie Puchar Polski? Bo wydaje się, że z obecną formą bylibyście w stanie napsuć sporo krwi przeciwnikom z dolnych rejonów PlusLigi.

– Każdy mecz w tym sezonie traktujemy bardzo poważnie. Puchar Polski jest doskonałą okazją do tego, aby trener mógł sprawdzić wszystkich zawodników i bardziej rotować składem. W Rzeczycy był bardzo ciężki mecz. Przegraliśmy pierwszego seta, ale później odwróciliśmy losy meczu i awansowaliśmy do kolejnej rundy. Wiadomo, że w kolejnych rundach gra się z coraz trudniejszymi rywalami, nawet z tymi z PlusLigi. Przyjemnie jest grać z takimi przeciwnikami. Do tego będziemy dążyć, bo to na pewno nam nie zaszkodzi, a co najwyżej pomoże.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-31

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved