Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Waleczni Czarni urwali punkt niepokonanym mistrzom

PlusLiga: Waleczni Czarni urwali punkt niepokonanym mistrzom

fot. Tomasz Szwajkowski / szwajkowski.info

Blisko 2,5-godzinną walkę stoczyli na zakończenie środy siatkarze Czarnych Radom i Skry Bełchatów. Radomianie we własnej hali sprawili mistrzom Polski niezwykle dużo problemów, a o wyniku decydował tie-break. W nim lepsi okazali się już bełchatowianie.

Starcie rozgrywane przy wypełnionych do ostatniego miejsca trybunach hali w Radomiu rozpoczęła wymiana punktów, obie drużyny grały agresywnie i widowiskowo, a na tablicy najczęściej widniał remis. Gdy błąd na siatce popełnił Kampa, a Kłos z Wlazłym zatrzymali Westphala, to bełchatowianie byli na czele. Wrona do tego dołożył asa serwisowego, a radomianie błąd i PGE Skra bardzo szybko odskoczyła na 8:4. Nie trzeba było długo czekać na odpowiedź gospodarzy – dwie akcje w bloku, najpierw Żalińskiego, a następnie Bołądzia, odrobiły część strat (8:10). Chwilę później długą akcję atakiem z sytuacyjnej piłki w blok bełchatowian zakończył Bołądź i przyjezdni znowu przewodzili 13:9. Radomianie walczyli, nie odpuszczali i cały czas starali się trzymać blisko przeciwników – po ataku Bołądzia ponownie tracili tylko dwa punkty (13:15). Chwilę po drugim czasie technicznym Robert Prygiel musiał jednak zareagować – PGE Skra odskoczyła na 17:13 i pewnie zmierzała do wygranej w partii premierowej. Potężne zbicia Wlazłego, który powrócił do składu po urlopie, nie ułatwiały gry gospodarzom, wspomagał go w tym Conte. W dodatku Czarni nie ustrzegli się błędów i jeszcze w tym secie o kolejną chwilę przerwy poprosił trener Prygiel (15:20). Po niej nadal skutecznie uderzał Argentyńczyk, a Kłos punktował zagrywką i przewaga Skry wynosiła siedem oczek (22:15). Piłkę setową dał natomiast blok Wrony, a mistrzowie Polski ostatni punkt w odsłonie premierowej zdobyli po ataku w siatkę Wachnika.

Na początku kolejnego seta Westphal wykorzystał piłkę przechodzącą po złym przyjęciu Conte i wyprowadził swój zespół na 2:1. Bełchatowscy przyjmujący słabiej weszli w tę partię, a radomianie ponownie słabsze przyjęcie PGE Skry zamienili na punkt – 5:2. Cały czas siatkarze Cerrad Czarnych Radom wykorzystywali swoją dobrą zagrywkę, a po skutecznym bloku zeszli na pierwszą regulaminową przerwę, prowadząc 8:4. Po niej przewaga na korzyść radomian utrzymywała się cały czas, w dodatku błędu nie ustrzegł się Wlazły, a Kampa z Plińskim zatrzymali w natarciu Conte (12:7). Niemiecki rozgrywający z coraz większą precyzją posyłał piłki do swoich atakujących, którzy spisywali się cały czas skutecznie. Gdy Wrona zdobył kolejny w tym meczu punkt zagrywką, PGE Skra zaczęła odrabiać straty, ale to było niewystarczające – gospodarze nadal trzymali inicjatywę po swojej stronie boiska (15:11). Po obu stronach siatki nie brakowało spektakularnych akcji, czy to w bloku, czy w obronie, natomiast bełchatowianie zaczęli pracować na swoją skutecznością i po dwóch plasujących kontrach zbliżyli się na 15:16. Wtedy do głosu w polu zagrywki doszedł Ratajczak i Czarni znowu przewodzili (18:15). W bełchatowskiej ekipie w obronie uwijał się Piechocki, a w zaciętych momentach gospodarze popełniali błędy i w decydującym momencie seta ekipa z Radomia przeważała tylko jednym punktem (20:19). Wtedy na boisku pojawił się Oivanen i punktował z pola zagrywki (22:19), a o czas poprosił Falasca. Nie zmienił on biegu seta i radomianie wyrównali stan meczu, choć przez moment Skra miała swoją szansę – wydawało się, że Czarni triumfują w secie, ale korzystny dla Skry challenge przedłużył tę odsłonę. Bołądź jednak zakończył partię skutecznym zbiciem.

Choć bełchatowianie kolejną odsłonę próbowali rozpocząć od dobrych, mocnych zagrywek, to rywale przetrzymali ten napór i toczyli wyrównany bój z mistrzami Polski. Podopieczni Roberta Prygla po skutecznym bloku na Wlazłym wyszli na prowadzenie, od razu też wykorzystali kontrę Bołądzia (7:5). Wrona zagrał jednak po chwili skutecznie w bloku i wyrównał stan seta, przykład z niego wziął też Wlazły i na czasie technicznym to już Skra przewodziła (8:7). Powrót na boisko okazał się szczęśliwy dla gospodarzy, którzy szybko odebrali rywalom prowadzenie i po kontrze Westphala oraz dotknięciu siatki przez Wronę było 11:8 dla Czarnych. Powoli, ale skutecznie mistrzowie Polski odrabiali straty, najpierw skutecznie kontratakował Marechal, a niedługo później Kłos z Uriarte punktowym blokiem wyrównali po 13. Po stronie radomian w ataku nadal szalał Bołądź i to on dał swojej drużynie dwupunktowe prowadzenie na drugim regulaminowym czasie. Im bliżej końca, tym pewniej spisywali się gospodarze, którzy po bloku Kampy na Marechalu i asie serwisowym Bołądzia przewodzili 22:19. Do końca tej odsłony obie drużyny wymieniały się atakami, ale korzystne było to dla Czarnych, którzy po zbiciu Plińskiego mieli pierwszą piłkę setową (24:21), partię zakończył natomiast Żaliński.



Obie drużyny od początku seta czwartego walczyły o prym na boisku, a po pierwszych wyrównanych akcjach Marechal punktując dwa razy zagrywką, dał swojej drużynie prowadzenie 6:4. Wlazły zakończył następnie długą akcję i o czas poprosił trener Prygiel – Czarni przegrywali już 4:7, chwilę później dokładając kolejne oczko do strat – po zablokowanym ataku Bołądzia. Z każdą kolejną akcją przewaga mistrzów Polski rosła. Mimo że gospodarze grali z pełnym poświęceniem, to rywale grali wtedy skuteczniej (10:5, 13:7). Od pewnego momentu ciężar gry wziął na siebie Marechal, który nie tylko skutecznie atakował, ale zagrywał i budował tym przewagę swojej drużyny. Kłos dołożył pojedynczy blok i przewaga PGE Skry w tym secie nie podlegała dyskusji (18:11). Obie drużyny nie ustrzegły się błędów, ale już do końca toczyła się wyrównana walka, którą wygrali bełchatowianie. W ostatnich akcjach potrójna ściana Marechal/Wrona/Wlazły dołożyła kolejne oczko do przewagi (23:15). Choć jeszcze przed ostatnim gwizdkiem sędziego Pliński „poczęstował" swój dawny zespół asem serwisowym, to Kłos zakończył całą partię.

W pierwszych akcjach seta decydującego toczyła się zacięta walka i długo żaden z teamów nie potrafił odskoczyć. Dobre akcje obu zespołów przeplatały błędy, najczęściej te w zagrywce, a na tablicy wyników najczęstszym wynikiem był remis. Kiedy Marechal miał kontrę na 7:5, w bloku popracowali Kampa oraz Pliński i wynik nadal był wyrównany. Zmiana stron boiska nastąpiła już przy dwupunktowym prowadzeniu PGE Skry, a od razu po niej o chwilę na rozmowę ze swoim zespołem poprosił Robert Prygiel. Kiedy długą wymianę zakończył blokiem Wrona, Skra przewodziła 10:7 i od razu też kolejną przerwę wykorzystał trener gospodarzy. Po powrocie do gry, Wrona wykorzystał kontrę i Skra była blisko wygranej w całym meczu. Tę mistrzom Polski dał potrójny blok Marechal/Wrona/Wlazły.

MVP: Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów)

Cerrad Czarni Radom – PGE Skra Bełchatów 2:3
(17:25, 25:23, 25:22, 18:25, 9:15)

Składy zespołów:
Czarni: Kampa (4), Bołądź (25), Pliński (7), Żaliński (15), Westphal (11), Ratajczak (5), Kowalski (libero) oraz Grobelny (4), Kędzierski, Oivanen (2) i Wachnik
Skra: Uriarte (1), Conte (18), Kłos (10), Wlazły (16), Marechal (17), Wrona (15), Piechocki (libero) oraz Brdjović i Muzaj

Zobacz również:
Wyniki 7. kolejki oraz tabela PlusLigi

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved