Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Ł. Makowski: Wierzyłem, że nie będę musiał rozstać się z siatkówką

Ł. Makowski: Wierzyłem, że nie będę musiał rozstać się z siatkówką

fot. archiwum

- Przed nami jeszcze dwadzieścia meczów w rundzie zasadniczej, więc będziemy jeszcze mieli okazję pokazać swoje najlepsze oblicze. Na razie nie ma co panikować - mówi po porażce ze Stalą powracający do gry w Ślepsku Suwałki, Łukasz Makowski.

W sporcie pech jednego zawodnika jest szansą dla drugiego. Kontuzja Kamila Obrębskiego sprawiła, że Ślepsk musiał szukać dodatkowego rozgrywającego. Padło akurat na ciebie. Jakie to uczucie wchodzić po raz kolejny do tej samej rzeki?

Łukasz Makowski: – Niestety, Kamil złapał dość poważną kontuzje, przez którą dość długo nie może wrócić do gry. Podobno sport to zdrowie, ale nie wyczynowy, bo w nim jest duże prawdopodobieństwo doznania urazów. Przysłowie mówi, że dwa razy nie wchodzi się do tej samej rzeki. Ja jednak wszedłem, ponieważ nie jestem przesądny. Mam nadzieję, że zarówno dla mnie, jak i całego zespołu będzie to dobry ruch. Chciałbym pomóc chłopakom na tyle, na ile będę w stanie, ale wszystko zweryfikuje boisko.

Wcześniej długo byłeś zawodnikiem bez klubu. Jak wpływała na ciebie ta sytuacja?



– Faktycznie, bez klubu byłem od 1 czerwca do 21 października, czyli przez prawie pięć miesięcy. Był to dla mnie bardzo ciężki okres, szczególnie pod względem mentalnym. Siatkówka to moja wielka pasja i nie dopuszczałem do siebie myśli, że nie będę już grał w tym sezonie. W okresie przygotowawczym trenowałem w trzech klubach – MOS-ie Wola Warszawa, AZS-ie Politechnika Warszawska i TSV Herrsching. Aktualnie cała moja rodzina przebywa w Monachium, a ten niemiecki klub był najbliżej jej miejsca zamieszkania. Wcześniej miałem z nim już kontakt i uczestniczyłem w jego treningach. Nie ukrywam, że interesowała mnie gra w jakimś zachodnim klubie, ale akurat ten miał już pełny skład i brakowało mu finansów, aby opłacić wszystkie kwestie związane z transferem. Jednak cały czas wierzyłem, że nie będę musiał się rozstać z siatkówką. Sytuacja ze Ślepskiem była na tyle skomplikowana, że już nastawiłem się na pozostanie w Niemczech na stałe. Ale po raz kolejny potwierdziło się, że życie jest przewrotne. Przejechałem 1400 kilometrów, aby móc kontynuować to, co kocham.

Większość zawodników Ślepska znasz, bo grałeś z nimi w poprzednim sezonie, więc chyba z wkomponowaniem w zespół nie powinno być problemu?

– Znam część zawodników grających w Ślepsku, więc nie miałem większego problemu, aby zaaklimatyzować się w drużynie. Z nowymi siatkarzami również się już dogadałem i mam nadzieję, że z czasem dobrze wkomponuję się w zespół.

Samodzielnie nie jest łatwo utrzymać wysoką formę. Ile tobie brakuje, aby w pełni być gotowym do gry?

– Wcześniej brakowało mi jedynie siłowni, ponieważ w Niemczech nie korzystałem z niej zbyt często. W hali trenowaliśmy codziennie. Jedyną różnicą były piłki, bo tam grają Mikasami, a w polskiej I lidze gra się Moltenami. Mam nadzieję, że z meczu na mecz moja forma będzie coraz lepsza, więc kibicom Ślepska życzę cierpliwości (śmiech).

Zadebiutowałeś już w meczu ze Stalą. Była w nim szansa na zwycięstwo, bo prowadziliście 2:1. Czego zabrakło, aby przypieczętować wygraną?

– Mecz ze Stalą był specyficzny. Po trzecim secie nastąpił zwrot akcji, po którym ze zwycięstwa cieszyli się goście. Szkoda tej porażki, bo rywale nie grali nic nadzwyczajnego. Po prostu w czwartym i piątym secie odpaliła im zagrywka, którą odrzucili nas od siatki, przez co nam grało się o wiele ciężej. Poza tym bardzo fajnie bronili i wyprowadzali kontry, a nam tego zabrakło.

Jak na razie postawa Ślepska nie zachwyca, a wręcz rozczarowuje. W czym upatrywałbyś tak słabego początku sezonu w wykonaniu suwalskiej ekipy?

– Niestety, nie jest to wymarzony początek sezonu dla Ślepska. Ale trzeba usprawiedliwić chłopaków, bo w zespole zostało wymienionych kilka ogniw, a przez ostatni miesiąc drużyna trenowała tylko z jednym rozgrywającym. Jest to bardzo trudne, a na dłuższą metę nie da się zbudować wysokiej formy tylko z jednym rozgrywającym.

Po przerwie czeka was trudne zadanie, bo na wyjeździe zagracie z Krispolem Września. Może ten mecz będzie przełomowym momentem dla Ślepska, po którym odnajdziecie stabilny rytm gry?

– To dopiero początek sezonu. Przed nami jeszcze dwadzieścia meczów w rundzie zasadniczej, więc będziemy jeszcze mieli okazję pokazać swoje najlepsze oblicze. Na razie nie ma co panikować. We Wrześni na pewno będzie ciężki pojedynek, ponieważ Krispol ma dobry i doświadczony zespół, który jest szczególnie mocny we własnej hali, ale my na pewno się nie poddamy i spróbujemy pokusić się o jakąś niespodziankę.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-29

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved