Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: W 7. kolejce najciekawsze starcia w Radomiu i Warszawie

PlusLiga: W 7. kolejce najciekawsze starcia w Radomiu i Warszawie

fot. archiwum

W 7. kolejce PlusLigi zespoły z Kędzierzyna-Koźla i Będzina powalczą o przełamanie złej passy. Drużyny z Bełchatowa, Rzeszowa i Gdańska zaś postarają się utrzymać komplet zwycięstw. Najciekawiej zapowiadają się starcia w Radomiu i Warszawie.

Zawodnicy AZS-u Częstochowa w 7. kolejce spotkań PlusLigi podejmą na własnym boisku LOTOS Trefl Gdańsk. Nie da się ukryć, że to drużyna z Trójmiasta będzie upatrywana jako faworyt tego starcia. Podopieczni Andrei Anastasiego z kompletem zwycięstw zajmują 3. pozycję w tabeli, a w poprzednim spotkaniu nie bez walki, choć 3:0, pokonali ekipę MKS-u Banimex Będzin. Częstochowianie natomiast zanotowali porażkę z Transferem Bydgoszcz, jednak, jak podkreśla atakujący akademików Bartosz Janeczek, muszą szybko wyrzucić ją z głów i skupić się na kolejnej potyczce. – Możemy ją tylko przeanalizować i wyciągnąć z niej wnioski. Gramy dosłownie za chwilę, a tabela pokazuje, że zmierzymy się z jeszcze silniejszym rywalem. Na pewno nie złożymy broni i nie poddamy się bez walki. Postaramy się udowodnić, że potrafimy grać w siatkówkę – obiecuje. Zawodnik docenia także klasę gdańszczan, których śmiało możemy nazywać rewelacją rozgrywek. – Nie dziwię się, że wygrywają. Już biorąc pod uwagę transfery, jakich dokonali, można się było tego spodziewać. W drużynie zaiskrzyło i od początku sezonu pokazuje ona, że ma naprawdę duże możliwości. Na pewno jest w stanie walczyć o wyższe cele niż w ostatnich sezonach – dodaje w rozmowie z serwisem sport.pl

Co prawda siatkarze Jastrzębskiego Węgla przegrali mecze z potentatami – PGE Skrą Bełchatów i Asseco Resovią Rzeszów, jednak z drużynami ze środka tabeli radzą sobie dobrze, tak też powinno być w spotkaniu z Indykpolem AZS Olsztyn. Podopieczni Roberto Piazzy zajmują obecnie 5. lokatę w tabeli, podczas gdy drużyna z Warmii i Mazur plasuje się dopiero na 12. miejscu. Olsztynianie są w trudnym momencie, ewidentnie zaliczyli falstart na początku rozgrywek, mają na koncie tylko jedno zwycięstwo z BBTS-em Bielsko-Biała. – Ciężko się gra po tylu przegranych. Mamy pod górę, nie ma co tego ukrywać i nikt nie zamierza tego nawet robić. Trener szuka odpowiednich ustawień. Na pewno nie jest wesoło, ale nie ma też co wpadać w panikę – mówi rozgrywający akademików Maciej Dobrowolski. Sytuacji nie polepsza harmonogram rozgrywek, bowiem podopieczni Krzysztofa Stelmacha muszą się zmierzyć po kolei z drużynami z tzw. wielkiej czwórki. Zanotowali już porażki ze Skrą i Resovią, teraz przychodzi pora na Jastrzębie i ZAKSĘ. – Z każdym kolejnym meczem będziemy walczyli, żeby jakieś punkty wyrwać i wyszarpać, a jak wrócimy do spotkań z zespołami, które teoretycznie są w naszym zasięgu, to musimy w nich bezwzględnie zdobywać punkty – dodaje zawodnik w wywiadzie z „Przeglądem Sportowym”. A w czym należy upatrywać przyczyn słabej dyspozycji akademików? – Do zespołu przed sezonem dołączyło kilku nowych zawodników, przez co wciąż potrzebujemy czasu, żeby się ze sobą zgrać. Nasza gra cały czas faluje. W meczu z Resovią wystarczyło to na rozegranie jednej dobrej partii – wyjaśnia przyjmujący Piotr Łuka w rozmowie z serwisem sport.pl.

Ekipa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle być może wreszcie przerwie czarną serię sześciu porażek z rzędu, ponieważ w 7. kolejce zmierzy się z MKS-em Banimex Będzin, który ma na koncie… 7 przegranych meczów z rzędu. ZAKSA obecnie plasuje się na 11. lokacie w tabeli, a zespół z Będzina okupuje ostatnie miejsce z zerowym dorobkiem punktowym. Jednak los może być przewrotny, bowiem będzinianie są w dobrych nastrojach przed środowym starciem. Jak możemy dowiedzieć się z oficjalnej strony klubowej, to w meczu z 4. drużyną poprzedniego sezonu podopieczni Damiana Dacewicza liczą na pierwszą wygraną w sezonie, upatrując szans w słabej dyspozycji graczy Sebastiana Świderskiego. Na korzyść kędzierzynian może przemawiać własna hala i zgromadzeni w niej kibice, którzy wiernie dopingują swoją drużynę. Czy osłabieni kadrowo gracze z Opolszczyzny w końcu się przełamią? Kto wyjdzie zwycięsko ze starcia drużyn, które dotychczas zawodzą?



Ciekawie zapowiada się starcie w Warszawie, gdzie miejscowy AZS Politechnika Warszawska podejmie Asseco Resovię Rzeszów. Wicemistrzowie Polski nie doznali jeszcze porażki w tym sezonie, ale i ekipa trenera Jakuba Bednaruka nieźle sobie radzi. Wydawać by się mogło, że klub z kłopotami finansowymi, który kompletnie przebudował zespół, skazany jest na dolne rejony tabeli, jednak młodzi warszawiacy pokazują, że siła tkwi w drużynie oraz sercu do gry i mają już na koncie cenne zwycięstwa chociażby z drużynami z Bydgoszczy czy Lubina. Jednak rzeszowianie nie są skorzy do oddania wygranej. – Pojedziemy do Warszawy skoncentrowani, aby nie stracić żadnego punktu – zapowiada powracający do gry w pełnym wymiarze Krzysztof Ignaczak. Walnie przyczynić się do tego powinien będący w bardzo dobrej formie przyjmujący Rafał Buszek, z kolei inżynierowie mogą liczyć na Michała Filipa, który z dorobkiem 119 oczek przewodzi klasyfikacji najlepiej punktujących. Z pewnością nie zabraknie emocji w Arenie Ursynów.

Kroczący od zwycięstwa do zwycięstwa gracze PGE Skry Bełchatów tym razem zmierzą się na wyjeździe z Cerrardem Czarnymi Radom. Bełchatowianie narzucili tempo, którego rywale nie są w stanie wytrzymać i z kompletem punktów za sześć zwycięstw są liderem klasyfikacji. Z urastającym do miana faworyta całych rozgrywek rywalem przyjdzie zmierzyć się podopiecznym Roberta Prygla, którzy z bilansem 3 wygranych i 3 porażek zajmują 7. pozycję w tabeli. Radomianie, mający w swoich szeregach takich zawodników jak chociażby Daniel Pliński, Lukas Kampa, czy Mikko Oivanen zaliczali dobre występy i z pewnością powalczą z mistrzem Polski. Jednak na ich niekorzyść działa fakt, że do gry po kilku dniach odpoczynku powraca Mariusz Wlazły, zawodnik utrzymujący nadal wyśmienitą formę z minionych mistrzostw świata. Czy to właśnie radomianie będą pierwszą drużyną, która urwie punkty mistrzom Polski?

Zespół beniaminka Cuprum Lubin po przegranej z AZS-em Politechniką Warszawską odnotował udany występ przeciwko Cerrardowi Czarnym Radom i dobrą passę będzie chciał podtrzymać w starciu z Effectorem Kielce, a szanse będzie miał spore, bowiem ekipa Dariusza Daszkiewicza nie wygrała w tym sezonie jeszcze żadnego spotkania. Kielczanie liczą na to, że gdy wyeliminują ze swojej gry proste błędy, m.in. popsute zagrywki, będą konsekwentnie realizować taktykę i zachowają spokój w newralgicznych momentach, to mogą powalczyć w tym spotkaniu. – Chcemy w końcu wygrać seta i mecz przed własną publicznością. Chciałbym zobaczyć drużynę, która będzie tak samo walczyła, jak w ostatnim meczu. Cuprum na papierze jest beniaminkiem, ale patrząc kadrowo, grają tam bardzo doświadczeni zawodnicy – mówi trener Dariusz Daszkiewicz. Wobec kontuzji Sławomira Jungiewicza zespół Effectora Kielce zakontraktował litewskiego atakującego Arvydasa Miseikisa, co jest wyraźnym wzmocnieniem świętokrzyskiej drużyny. Do gry po kontuzji powraca również Bartosz Krzysiek, a więc możemy liczyć na zaciętą walkę w kieleckiej hali.

Zważając na ligową tabelę, w starciu Transferu Bydgoszcz i BBTS-u Bielsko-Biała większe szanse mają podopieczni Vitala Heynena. Bydgoszczanie obecnie plasują się na 4. miejscu, podczas gdy mający na koncie dwa wygrane tie-breaki z ekipami z Warszawy i Kielc gracze Piotra Gruszki zajmują 10. lokatę. – Jedziemy do Bydgoszczy na pewno po to, żeby powalczyć, naszym celem jest wywiezienie stamtąd cennych punktów. Po to trenujemy, podróżujemy wiele kilometrów, żeby dawać z siebie wszystko i w końcu wygrywać. Nie ma reguły na dyspozycję podopiecznych Vitala Heynena w tym sezonie. Spodziewamy się bardzo ciężkiego pojedynku – zapowiada przyjmujący ekipy z Podbeskidzia Michał Błoński. Choć zawodnicy z Bydgoszczy czasami prezentują nierówną grę, to mają w swoich szeregach bardzo skutecznych Jakuba Jarosza i Konstantina Cupkovicia. W bielskiej ekipie ostatnie spotkanie bardzo dobrze zagrał argentyński atakujący Jose Luiz Gonzalez, który zgarnął statuetkę MVP. Czy siatkarzom BBTS-u uda się wykorzystać swój potencjał sportowy i wydrzeć punkty wyżej notowanemu rywalowi?

 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved