Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > II liga M: Liderzy zachowali swoje miejsca w tabeli

II liga M: Liderzy zachowali swoje miejsca w tabeli

fot. archiwum

W sobotę rozegrano 5. kolejkę spotkań II ligi mężczyzn. W grupach 2-6 liderzy zachowali swoje miejsca na szczycie. Wyjątkiem jest tylko drużyna GTPS-u Gorzów Wlkp., która wykorzystała potknięcie Orła Międzyrzecz i zajęła jego miejsce w tabeli.

W grupie numer 1 nadal nie ma mocnych na ekipę z Gorzowa Wlkp. GTPS w ostatniej kolejce uporał się na wyjeździe ze Stoczniowcem Gdańsk 3:1 i z kompletem punktów prowadzi w tabeli. Gorzowianie w pięciu meczach stracili tylko dwie partie i wyrastają na jednego z faworytów ligi. – Trochę dekoncentracji z naszej strony i szczęścia Stoczniowca sprawiło, że przegraliśmy drugiego seta. Mieliśmy problem na tym etapie z zagrywką na dość specyficznej małej sali. Pozostałe sety kontrolowaliśmy, gospodarze nie byli nam w stanie poważnie zagrozić – powiedział na łamach strony klubowej trener Meprozet GTPS-u, Krzysztof Kocik. Niemiłą niespodziankę sprawili za to swoim kibicom zawodnicy Orła Międzyrzecz, którzy po czterech seriach spotkań przewodzili stawce, w dodatku z fantastycznym bilansem setów – 12:0. W sobotę międzyrzeczanie przegrali z Olimpią Sulęcin 2:3, chociaż w spotkaniu prowadzili już 2:1. Nie potrafili jednak postawić kropki nad „i” w czwartej odsłonie meczu, a w tie-breaku oddali całkowicie pole rywalowi. Również po pięciu setach zakończył się pojedynek SPS-u Słupsk z KS-em Gniezno i podobnie, jak w spotkaniu Orła z Olimpią, z wygranej cieszyli się przyjezdni. – Na mecz do Słupska przyjechaliśmy w jednym celu: „przybyć, zobaczyć, zwyciężyć”. Rezultat spotkania jest satysfakcjonujący, jednakże liczba zdobytych punktów już nie do końca. Był to dla nas w pewnym sensie mecz niewykorzystanych sytuacji. Mieliśmy bardzo dobre przyjęcie, które nie zawsze kończyło się skutecznym atakiem – komentował pojedynek Michał Paniączyk, kapitan gnieźnian. W pozostałych meczach triumfowali gospodarze – beniaminek z Chełmży pokonał 3:1 innego beniaminka – UKS OP Kołobrzeg, zaś AZS UAM Poznań w takim samym stosunku zwyciężył z LO MS Świnoujście.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 1 II ligi M

Tylko jeden mecz grupy 2 miał jednostronny przebieg – Bielawianka Bielawa pokonała w nim na własnym boisku beniaminka z Oleśnicy, który awansował na szczebel centralny pomimo porażki w decydującym spotkaniu turnieju finałowego o awans do II ligi. Podopieczni Marcina Jarosza górowali nad rywalami, chociaż w drugim secie nieco zdekoncentrowani gospodarze triumfowali dopiero po grze na przewagi, a w trzeciej odsłoni musieli gonić wynik. – Ważne jest zwycięstwo, liczą się trzy punkty, a nie styl, w jakim to uczyniliśmy. Cieszymy się ze zwycięstwa, bo dajemy tym również radość naszym kibicom – mówił po meczu trener Bielawianki, Marcin Jarosz. – Gospodarze byli lepsi. Mój zespół jest młody stażem drugoligowym. Płacimy na razie frycowe w tej lidze – dodawał Sławomir Kudłaczewski, szkoleniowiec Siatkarza Oleśnica. Drugie zwycięstwo w sezonie odniósł za to inny z beniaminków, UKS Mickiewicz Kluczbork, który pokonał na wyjeździe Olavię Oława dopiero po tie-breaku. Goście w meczu przegrywali już 1:2, lecz potrafili wyrównać i przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Takim samym stosunkiem wygrała ekipa Gwardii Wrocław, która w sobotę mierzyła się w Żaganiu z miejscowym Sobieskim. Wiktoria pozwoliła wrocławianom zachować miejsce na fotelu lidera. W innym meczu AZS UZ Zielona Góra pokonał w czterech setach Oriona Sulechów, podobnie jak Astra Nowa Sól, która również 3:1 zwyciężyła ekipę Chrobrego Głogów.



Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 2 II ligi M

Mecz na szczycie grupy 3 rozegrano w Wilczynie, gdzie zmierzyły się dotychczas niepokonane ekipy – miejscowe Wilki oraz MKS Kalisz. Bardzo dobrze weszli w pojedynek gospodarze, którzy wygrali na przewagi w premierowej odsłonie i poszli za ciosem w drugiej, triumfując 25:20. Później jednak zeszło z nich powietrze i do gry powrócili zawodnicy MKS-u. W rezultacie wyrównali stan meczu i doprowadzili do tie-breaka, w którym również byli lepsi od rywali (15:11). Porażka nie zepchnęła jednak z pierwszego miejsca w tabeli miejscowych. Warto jednak dodać, że mają oni o jeden mecz rozegrany więcej od rywali. Uczniowie SMS-u II Spała pokonali z kolei Lechię Tomaszów Mazowiecki. Licealiści oddali gospodarzom tylko partię numer dwa, w pozostałych udowadniając swoją wyższość. W pozostałych meczach wygrywali miejscowi. Czarni Rząśnia uporali się w trzech setach z Burą Ozorków, zaś AZS UŁ Łódź w takim samym stosunku triumfował nad STS-em Skarżysko-Kamienna.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 3 II ligi M

W grupie 4 jak jeden mąż wygrywali gospodarze. Mało tego – wszystkie pojedynki zakończyły się wynikiem 3:0. Centrum Augustów uporał się SKS-em Hajnówka, Huragan Międzyrzec Podlaski okazał się lepszy od beniaminka – MKS-u MDK Legia Warszawa, Czołg AZS UW Warszawa „rozjechał” Wicher Wilkasy, zaś AZS UWM II Olsztyn okazał się bezlitosny dla zawodników MOS-u Wola Warszawa. Co ciekawe, w ostatniej partii przyjezdni nie zdołali zdobyć nawet dziesięciu oczek, przegrywając 9:25. W tabeli z dorobkiem kompletu punktów i jednym straconym setem przewodzi ekipa MUKS-u Huragan Wołomin, nieznacznie ustępując drużynie Centrum Augustów. Tabelę zamyka zaś Wicher Wilkasy, który w pięciu spotkaniach nie zdołał ugrać jeszcze ani jednego seta.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 4 II ligi M

Jak burza przez ligę w grupie 5 idą zawodnicy Czarnych Katowice. W weekend nie pozostawili złudzeń ekipie JW KOKS Radlin, po raz kolejny wygrywając 3:0. To kolejne, piąte zwycięstwo katowiczan odniesione bez straty seta. W takim samym stosunku zwyciężył wicelider – TKS Tychy, a sposobu na niego nie znalazł team UKS-u Strzelce Opolskie. Tyszanie tracą już jednak aż pięć punktów do liderów z Katowic. Również 3:0 triumfował Winner Czechowice-Dziedzice w pojedynku przeciwko Juvenii Głuchołazy. Czwarte spotkanie tej grupy także zakończyło się po trzech partiach – AZS Politechnika Opolska uporał się z TS-em Volley Rybnik, lecz zwycięstwo wcale nie przyszło tak łatwo. „Inżynierowie” męczyli się z rywalami w pierwszej i trzeciej odsłonie, w której zwyciężali na przewagi. Jedyne spotkanie, które trwało dłużej niż trzy partie, rozegrano w Jastrzębiu-Zdroju. Miejscowa AT wygrała w nim 3:2 z AZS-em Rafako Racibórz, a całe spotkanie miało dziwny przebieg. W każdej odsłonie było mało walki, a jedna z drużyn obejmowała prowadzenie dosyć szybko i kontrolowała sytuację na boisku. W tie-breaku lepsi okazali się młodzi jastrzębianie, którzy rozbili przeciwników aż 15:4.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 5 II ligi M

W derbach Podkarpacia lepsi okazali się Błękitni, którzy rozprawili się na wyjeździe z Wisłokiem Strzyżów w czterech setach. Podopieczni Tomasza Kamudy najwięcej problemów sprawili swoim rywalom w drugim, wygranym do 21, secie. Pozostałe partie padły łupem przyjezdnych, którzy zasłużenie sięgnęli po komplet punktów. Porażka z Błękitnymi to piąta, kolejna przegrana strzyżowian z rzędu. Wisłok z zerowym dorobkiem punktowym zamyka tabelę grupy 6 II ligi mężczyzn, zaś ropczycanie plasują się na czwartej pozycji (9 punktów). – Byliśmy przygotowani na ciężki mecz i to się sprawdziło. Przeciwnicy postawili nam wysokie wymagania. Wisłok w tym meczu zagrał bardzo dobrze w obronie. W efekcie graliśmy punkt za punkt w pierwszym secie, a w drugiej partii ulegliśmy gospodarzom. Nasza ekipa zagrała dużo lepiej w polu zagrywki. Bardzo się cieszymy ze zdobycia 3 punktów na ciężkim terenie oraz z tego, że podnieśliśmy się po porażce sprzed tygodnia – komentował spotkanie Ernest Plizga, przyjmujący ekipy Błękitnych. – Brakuje nam pewności siebie w końcówkach. Musimy w końcu wygrać jakiś mecz, może się odblokujemy i potem będzie szło nam lepiej – dodawał rozgrywający Wisłoka, Kamil Warzocha. Karpaty Krosno nie dały zaś rady Energetykowi Jaworzno i wróciły ze Śląska z zerowym dorobkiem punktowym. Chociaż powinny wygrać i miały nawet szanse, by uczynić to w trzech setach. Po wygranym wysoko pierwszym secie, w partii drugiej i trzeciej na tablicy widniał wynik 23:23. W obu przypadkach krośnianie nie byli jednak w stanie rozstrzygnąć na swoją korzyść zaciętych końcówek i po przegranej odsłonie numer cztery z dużym niedosytem mogli wracać do domu. Warto dodać, że w drużynie z Jaworzna bardzo dobrze funkcjonowało rozegranie i krośnieńscy środkowi mieli spore problemy z czytaniem gry przeciwnika. Karpaty, z dorobkiem 9 oczek, plasują się tuż za Błękitnymi – na piątym miejscu. Lider grupy 6, TSV Cellfast Sanok odniósł pierwszą porażkę w sezonie. Podopieczni Piotra Podpory ulegli w meczu wyjazdowym MKS-owi Andrychów w pięciu setach. Sanoczanie pojedynek rozpoczęli od wygranej 25:23, lecz w drugim i trzecim secie to rywale doszli do głosu i objęli prowadzenie 2:1. Czwarta partia należała do ekipy z Podkarpacia i o wszystkim miał zadecydować tie-break. W nim doszło do niecodziennej i praktycznie niespotykanej sytuacji. Sanoczanie prowadzili już 14:6 i… przegrali 15:17. Zamiast dwóch punktów musieli zadowolić się jednym oczkiem, lecz nie zmieniło to ich sytuacji w tabeli. Siatkówka po raz kolejny za to udowodniła, że jest sportem nieprzewidywalnym i tak naprawdę nie ma bezpiecznego wyniku, dopóki piłka w grze. – To, co stało się w piątym secie, jest niewytłumaczalne. Nie załamujemy się jednak i gramy dalej. Musimy wyciągnąć wnioski – mówił po meczu przyjmujący TSV, Paweł Rusin. W pozostałych spotkaniach Hutnik Dobry Wynik Kraków bez problemu uporał się z Płomieniem Sosnowiec, a Contimax MOSiR Bochnia także w trzech setach zwyciężył z LKS-em Kłos Olkusz.

Zobacz również:
Wyniki 5. kolejki i tabela grupy 6 II ligi M

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved