Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Przemysław Michalczyk: Nie będzie łatwych bitew

Przemysław Michalczyk: Nie będzie łatwych bitew

fot. archiwum

- Na razie nie myślimy o czołówce. Nie możemy wybiegać zbyt daleko w przyszłość, musimy myśleć o każdym następnym meczu. Metodą małych kroków musimy iść do przodu i wygrywać te mecze, które mamy wygrać - mówi trener Espadonu, P. Michalczyk.

Gratulacje za zwycięstwo z Avią, bo po serii porażek ta wygrana była potrzebna zespołowi, szczególnie z psychologicznego punktu widzenia…

Przemysław Michalczyk: – Nic dodać, nic ująć (śmiech). Zaczęliśmy sezon dość ciężkim układem gier, bo mieliśmy prawie same wyjazdy i tylko jeden pojedynek u siebie, ale za to z mocnym Krispolem Września. Dlatego mecz z Avią miał dla nas bardzo ważne znaczenie. Musieliśmy go wygrać, aby się odblokować i uwierzyć we własne możliwości. Spore ciśnienie było widać po nas wszystkich w tym spotkaniu.

Kluczowy dla losów meczu był trzeci set, w którym walka była na styku. Ale w końcówce przechyliliście szalę zwycięstwa na swoją korzyść. Zaprocentowało doświadczenie?



– Ja nie mówiłbym o doświadczeniu, bo najpierw my odskoczyliśmy rywalom, a potem oni nas praktycznie dogonili. Doświadczony zespół nie pozwoliłby sobie na tak nerwową końcówkę. Fajną zmianę dał w niej Adam Tołoczko, który zapunktował zagrywką i dał nam większy luz psychiczny. Nasze wahania formy wynikają z tego, że cały czas szukamy swojej drogi, uczymy się swojej filozofii grania.

Od początku meczu w szóstce wyszedł Wojtek Kwiecień. W połowie drugiego seta zmienił go Mateusz Leszczawski, czyli jest on w pełni gotowy do gry?

– Poszczególni zawodnicy mają różne przypadłości. Wojtek lepiej gra, jak wchodzi z ławki, niż jak wychodzi w podstawowej szóstce. Ciężko ocenić, czy Mateusz narzeka jeszcze na uraz. Bardzo chce grać, na razie wystawia i jest wszystko w porządku. On zdecydowanie lepiej poprowadził grę w meczu z Avią. Wyciągnął wnioski z tego, czego nie robił Wojtek. Do końca trzymał taktykę, a dzięki temu mamy zwycięstwo.

Gdzie upatrywałby pan przestojów w grze Espadonu. To już kolejny mecz, w którym po wygranym secie nagle drużyna traci koncentrację, przytrafiają jej się serie przegranych punktów, a w konsekwencji także przegrana cała partia.

– Gdybym był taki mądry, to bym nie dopuszczał do tego (śmiech). Cały czas analizujemy tę sytuację. Zawsze powtarzam chłopakom, żeby dobrze zaczęli mecz. Wydaje mi się, że jak dobrze zaczniemy, to później on jakoś pójdzie. Chcielibyśmy przestojów mieć jak najmniej, ale wciąż nam się one zdarzają. Cieszy mnie jednak to, że potrafimy się zebrać po łomotach w setach, w których zdobywamy po 14 czy 15 punktów.

Jak wygląda sytuacja zdrowotna Macieja Kordysza? Jest szansa, że w następnych tygodniach będzie już grał?

– Maciek być może będzie gotowy już na następny mecz ligowy. Bardzo na to liczę. Już zaczyna się z nami ruszać i odbijać piłkę, także w ciągu dwóch tygodni powinien wrócić, ale zobaczymy, czy będzie gotowy w pełni do grania.

Teraz troszkę luźniejszy okres. Przyda się on pana zespołowi, bo ostatnio chyba brakowało czasu na spokojną pracę?

– W pewnym momencie liga bardzo przyspieszyła, aby teraz zwolnić. W ciągu siedmiu dni zaliczyliśmy trzy porażki. Był to dla nas czarny tydzień. Być może gdybyśmy grali co tydzień, to byśmy mieli więcej czasu na jakąkolwiek reakcję. Dodatkowo przytrafiły nam się kontuzje. Ze składu wylecieli nam Leszczawski i Kordysz. Czekamy też cały czas na Bartka Cedzyńskiego. Jest to bardzo perspektywiczny zawodnik, ale jeszcze trochę czasu upłynie, zanim wróci on do gry.

Po przerwie czeka was wyjazdowe starcie z Caro Rzeczyca. W składzie beniaminka jest kilku doświadczonych zawodników, choć na razie on zawodzi. Ale chyba będziecie musieli solidnie się napracować, aby przywieźć z Rzeczycy komplet punktów?

– W tym sezonie nie będzie łatwych bitew. Nawet mecz z Avią pokazał, ile nerwów i sił musimy włożyć w mecz, aby pokazać się z dobrej strony i wygrać. Szkoda, że znowu czeka nas wyjazd. Pierwsza runda ułożyła nam się bardzo wyjazdowo, ale liczę, że w ogniu wyjazdów ten zespół jeszcze bardziej się zahartuje i w drugiej rundzie będzie jeszcze silniejszy.

Plany macie ambitne, więc warto, aby ligowa czołówka zbyt daleko wam nie uciekła.

– Faktycznie, myślimy o osiągnięciu wysokich celów. Każdy z zawodników chce zagrać dobry sezon. Mamy w drużynie kilku graczy, którzy chcą pokazać się z dobrej strony, a inni chcą udowodnić, że w dalszym ciągu są wartościowymi siatkarzami, na których warto stawiać. Na razie nie myślimy o czołówce. Nie możemy wybiegać zbyt daleko w przyszłość, tylko myśleć o każdym następnym meczu. Metodą małych kroków musimy iść do przodu i wygrywać te mecze, które mamy wygrać. Na razie trochę pozmieniali nam się zawodnicy, którzy mieli ciągnąć grę, ale jest to dla nas spora nauka. Na przyszłość będziemy mieli więcej ogranych siatkarzy.

No właśnie, szansę od losu wykorzystał Patryk Orłowski, który został wybrany MVP pojedynku z Avią, a zapewne nie był to zawodnik przymierzany do podstawowego składu?

– Patryk ma olbrzymie możliwości. Kontuzja Kordysza dała mu szansę gry w podstawowym składzie, a to sprawiło, że w jego grze widać progres. Z meczu na mecz wygląda coraz lepiej i jest coraz pewniejszy na boisku. Uważam, że będzie naszym bardzo mocnym punktem. Inni przyjmujący będą mieli duży problem z wygraniem z nim sportowej rywalizacji o miejsce w szóstce. Ja też będę miał twardy orzech do zgryzienia, ale wolę mieć problem bogactwa niż nieurodzaju.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2020 Strefa Siatkówki All rights reserved