Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Camper liderem, ścisk za jego plecami – po 6. kolejce Krispol I ligi

Camper liderem, ścisk za jego plecami – po 6. kolejce Krispol I ligi

fot. archiwum

W szóstej kolejce obyło się bez niespodzianek. Wciąż tempa nie zwalnia Camper Wyszków, kroku próbują dotrzymać mu zespoły z Wałbrzycha, Wrześni i Nysy. Kolejne trzy oczka na swoim koncie zapisała młodzież ze Spały, a na końcu stawki nadal Caro i Avia.

W Krispol I lidze wciąż dzieli i rządzi Camper Wyszków, który odniósł już szóste zwycięstwo z rzędu. Tym razem recepty na pokonanie podopiecznych trenera Sucha nie znalazł Pekpol Ostrołęka. Mimo że gracze znad Narwi próbowali dobrać się do skóry rywalom, to zupełnie nie potrafili przeciwstawić się ich poukładanej grze. O ich bezradności świadczy fakt, że w żadnym z trzech setów nie dobrnęli nawet do dwudziestu punktów. Wyszkowian do sukcesu poprowadził Łukasz Kaczorowski, a najlepszym zawodnikiem spotkania wybrano Bartosza Zrajkowskiego. Obecnie Camper zasiada na fotelu lidera i ma aż cztery oczka przewagi nad kolejnymi zespołami. Z kolei ostrołęczanie na razie plasują się w środku stawki.

Coraz lepiej w I lidze radzi sobie Victoria PWSZ Wałbrzych, która odniosła trzecie zwycięstwo z rzędu. W sobotnie popołudnie wykazała wyższość przed własną publicznością nad Caro Rzeczyca. Wprawdzie mecz lepiej rozpoczął się dla przyjezdnych, ale później okazało się, iż były to tylko dla nich miłe złego początki. Trzy kolejne odsłony padły łupem podopiecznych trenera Janczaka, a najlepszą dyspozycję zademonstrowali w nich Bartłomiej Krulicki, Szymon Piórkowski i Łukasz Kaczmarek. Dzięki zdobyciu trzech oczek ekipa z Dolnego Śląska utrzymała drugą pozycję w tabeli, zaś beniaminek z województwa łódzkiego również zajmuje drugie miejsce, tyle że od końca.

Tylko jedną porażkę na swoim koncie ma APP Krispol Września, który w miniony weekend wywiózł komplet punktów z Siedlec. Choć początek spotkania tego nie zapowiadał. Podopieczni trenera Jankowiaka ponownie mieli problem z odpowiednim wejściem w mecz, za to gospodarze pierwszą odsłonę zagrali koncertowo. Jednak później zeszło z nich powietrze, a do głosu doszła drużyna z Wielkopolski, która dominowała w trzech kolejnych odsłonach, w efekcie czego zdobyła kolejne trzy cenne punkty. Pozwoliły one jej utrzymać trzecią lokatę w tabeli, natomiast KPS wciąż plasuje się poza czołową ósemką.



Serię porażek przełamał Espadon Szczecin, który przed własną publicznością wykazał wyższość nad Avią Świdnik. Jednak zwycięstwo nie przyszło podopiecznym trenera Michalczyka lekko, łatwo i przyjemnie, a goście mieli nawet szansę na objęcie prowadzenia w meczu 2:1. – Myślałem, że po wygranym drugim secie pójdziemy za ciosem. Ale pod koniec trzeciej partii przytrafił nam się przestój, który zaważył na wyniku spotkania. Szkoda, że nie wytrzymaliśmy końcówki, bo mogliśmy pokusić się o niespodziankę – powiedział atakujący żółto-niebieskich, Dawid Konieczny. Ostatecznie gospodarze triumfowali 3:1, co pozwoliło im zachować ósme miejsce. Z kolei drużyna prowadzona przez trenera Lemieszka wciąż zamyka ligową tabelę.

W starciu dwóch dotychczasowych rewelacji sezonu SMS PZPS Spała ograł u siebie Kęczanina Kęty. Wprawdzie po dwóch odsłonach był remis i wydawało się, że kolejne sety będą niezwykle zacięte, ale inicjatywę w nich przejęli podopieczni trenera Nawrockiego, nie oddając jej do końca spotkania. – Podstawą sukcesu była zagrywka. Mieliśmy 9 asów oraz 23 trudne serwisy. Do tego doszło dobre przyjęcie – wyliczał na stronie PZPS-u II trener SMS-u, Maciej Zendeł. Za to gracze znad Soły nie znaleźli skutecznej recepty na przeciwstawienie się przeciwnikom nie tylko na siatce, ale również w polu serwisowym. Jednak była to dopiero ich druga porażka w sezonie, a po sześciu kolejkach obie drużyny zgromadziły na swoim koncie po 12 punktów i plasują się odpowiednio na czwartej i piątej pozycji.

Wciąż odpowiedniej formy nie może odnaleźć Ślepsk Suwałki, który w weekend doznał piątej porażki w sezonie. Tym razem nie sprostał u siebie Stali AZS PWSZ Nysa. Podopieczni trenera Poskrobko wygrywali już 2:1 i byli na dobrej drodze do końcowego sukcesu, ale po raz kolejny nie potrafili go przypieczętować, a w dużej mierze uniemożliwił im to Kamil Długosz, wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania. Nie pomogło im nawet wsparcie Łukasza Makowskiego, który zasilił ich szeregi w poprzednim tygodniu. Z kolei Stal ponownie udowodniła, że jest trudnym do przełamania przeciwnikiem, wygrywając już trzeciego tie-breaka w tym sezonie. Pozwoliło to podopiecznym trenera Bułkowskiego plasować się na szóstej pozycji, zaś Ślepsk wciąż zajmuje miejsce poza czołową ósemką.

Najwięcej emocji było w starciu Aluronu Warty Zawiercie z AGH AZS Kraków. To zespoły, które posiadają podobny potencjał sportowy, co było widać także na boisku. W prawie każdej z pięciu odsłon sobotniego pojedynku inicjatywę przejmowała raz jedna, raz druga drużyna. Dopiero tie-break rozgrzał wszystkich kibiców do czerwoności, a podopieczni trenera Kubackiego triumfowali w nim po walce na przewagi 17:15. Na pewno zwycięstwo ucieszyło krakowian, ale nie ulega wątpliwości, że podział punktów nie zadowolił żadnej ze stron. Wszystko dlatego, że zarówno AGH, jak i Warta wciąż znajdują się poza czołową ósemką, odpowiednio na dziewiątej i dziesiątej pozycji.

Zobacz również
Wyniki 6. kolejki oraz tabela Krispol I ligi mężczyzn

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved