Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga mężczyzn > Krispol I liga mężczyzn nie zwalnia tempa – przed nami 6. kolejka

Krispol I liga mężczyzn nie zwalnia tempa – przed nami 6. kolejka

fot. archiwum

Przed nami już szósta kolejka zmagań. Lider podejmie w niej u siebie Pekpol Ostrołęka, rewelacja z Kęt zagra w Spale, a o pierwsze ligowe zwycięstwo w Wałbrzychu powalczy Caro Rzeczyca. W pozostałych spotkaniach również emocji nie powinno zabraknąć.

Jak burza przez pierwszoligowe rozgrywki idzie na razie Camper Wyszków, który w pięciu dotychczasowych spotkaniach zgromadził komplet punktów i usadowił się na fotelu lidera. Teraz czeka go seria spotkań z potencjalnie słabszymi przeciwnikami, w których bez wątpienia będzie faworytem. W weekend jego przeciwnikiem będzie Pekpol Ostrołęka. Drużyna znad Narwi zdecydowanie lepiej radzi sobie we własnej hali niż na wyjeździe. U siebie ograła chociażby Espadon, a na wyjeździe przegrała z Victorią i Kęczaninem. Jednak w starciu z mistrzem I ligi nie będzie miała nic do stracenia, a odważna gra może poprowadzić ją do osiągnięcia korzystnego wyniku. Choć nie ma co ukrywać, że jakakolwiek strata punktów w tym pojedynku przez podopiecznych trenera Sucha zostanie uznana za niespodziankę.

Niezwykle interesująco zapowiada się starcie KPS-u Siedlce Banki Spółdzielcze z Grupy BPS z APP Krispolem Września. Wprawdzie jako faworyta tej konfrontacji można wskazać podopiecznych trenera Jankowiaka, ale wicemistrzowie I ligi także powoli łapią formę po nieudanym początku sezonu. Na pewno atutem gości będzie doświadczenie, ale siedlecka młodzież jest w stanie w tym meczu pokusić się o niespodziankę. Zapewne z dobrej strony w tym spotkaniu będzie chciał pokazać się Mateusz Jasiński, który kilka miesięcy temu wraz z KPS-em zdobywał srebrny medal I ligi, a teraz stanie po drugiej stronie siatki. – Bardzo chciałbym urwać jakieś punkty wrześnianom, bo jest to bardzo dobry i doświadczony zespół, który przewyższa nas praktycznie w każdym elemencie siatkarskiego rzemiosła. Nie będzie o nie łatwo, bo z tego, co zaobserwowałem, gramy lepiej na wyjazdach niż u siebie – powiedział szkoleniowiec KPS-u, Sławomir Gerymski.

Obecnie jedynym zespołem bez zwycięstwa jest Caro Rzeczyca, które w najbliższy weekend zmierzy się w wyjazdowym starciu z Victorią PWSZ Wałbrzych. Łatwo więc o punkty zespołowi z województwa łódzkiego nie będzie, tym bardziej że podopieczni trenera Janczaka są ostatnio na fali. Wystarczy wspomnieć, że rozgromili zarówno Pekpol, jak i Avię i awansowali do ligowej czołówki. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w szeregach beniaminka, który stracił mnóstwo oczek z przeciwnikami będącymi w jego zasięgu. – Zakładaliśmy, że w pierwszych meczach będziemy zdobywać punkty, a na razie rozdajemy je wszystkim rywalom. Nie możemy wygrać meczu. Popełniamy za dużo błędów i brakuje nam zimnej głowy w końcówkach – mówił niedawno Paweł Kaczorowski, przyjmujący beniaminka z Rzeczycy.



Sporo emocji powinno być również w Spale, gdzie SMS zmierzy się z Kęczaninem Kęty. Podopieczni trenera Nawrockiego nie zaznali jeszcze goryczy porażki we własnej hali, ale ostatnio na wyjeździe nie sprostali Ślepskowi Suwałki. Z kolei zespół znad Soły radzi sobie jeszcze lepiej. Na razie receptę na jego pokonanie znalazł jedynie Krispol, później podopieczni trenera Błasiaka zanotowali cztery zwycięstwa pod rząd, w tym także ostatnie ligowe w Krakowie. Tak naprawdę trudno wytypować faworyta tego spotkania, a każdy wynik jest możliwy. – Widać, że SMS Spała nie będzie w tym sezonie odstawał od innych zespołów tak, jak miało to miejsce kilka lat temu, kiedy grał w I lidze. Będziemy musieli mocno walczyć o zwycięstwo w tym meczu – powiedział libero Kęczanina, Bartosz Mariański.

Kolejne spotkanie przed własną publicznością rozegra Ślepsk Suwałki. Tym razem zmierzy się ze Stalą AZS PWSZ Nysa. Wprawdzie jego sytuacja wciąż jest daleka od ideału, ale zwycięstwo nad SMS-em na pewno poprawiło nieco humory w jego szeregach. – Cieszę się, że chłopcy się przełamali. Liczę, że odzyskamy pewność siebie, a nasza gra wróci na dobre tory – podkreślił na łamach strony klubowej szkoleniowiec Ślepska, Piotr Poskrobko. Jednak podopieczni trenera Bułkowskiego udowodnili już, że są solidną drużyną, która dotychczas kroczy niemalże od zwycięstwa do zwycięstwa. Patent na nią do tej pory znalazł jedynie Camper Wyszków, co świadczy o tym, że Ślepskowi łatwo o punkty w najbliższym meczu nie będzie.

Po słabym początku sezonu powoli odbudowuje się Aluron Warta Zawiercie, która w weekend podejmie u siebie AGH 100RK AZS Kraków. Po pięciu kolejkach oba zespoły mają na swoim koncie taką samą liczbę punktów, ale widać, że beniaminek powoli odnajduje się w pierwszoligowej rzeczywistości, czego nie można powiedzieć o podopiecznych trenera Kubackiego. Na razie bardzo widoczny w ich grze jest brak kontuzjowanego Patryka Łaby, a pozostali zawodnicy nie zawsze potrafią udźwignąć ciężar związany z grą na zapleczu elity. Ostatnio akademicy gładko przegrali w Spale z SMS-em i u siebie z Kęczaninem, na którym wzięli rewanż w Pucharze Polski. Za to dobra passa zawiercian została przerwana w Gorzowie Wielkopolskim. Oba zespoły mają zatem szanse na sukces, a Warta nie lekceważy rywala. – Jest to dobrze ułożona i dobrze przygotowana taktycznie do każdego meczu drużyna. Na pewno będzie ciężko o zwycięstwo, ale damy z siebie wszystko, aby cała pula została w Zawierciu – powiedział atakujący Warty, Damian Zborowski.

Sporo do udowodnienia swoim kibicom mają gracze Espadonu Szczecin, którzy w ostatnich dniach nie są w najwyższej formie. Po dobrym początku sezonu przytrafiły im się trzy ligowe porażki oraz pucharowa z Krispolem. Teraz mają świetną okazję do zrehabilitowania się za nie, gdyż we własnej hali zmierzą się z zamykającą tabelę Avią Świdnik. Żółto-niebiescy zgromadzili na swoim koncie zaledwie dwa oczka za zwycięstwo nad Caro, a później nie urwali już rywalom nawet seta. Dopiero w Pucharze Polski ograli po tie-breaku Hutnik Kraków. O jakąkolwiek zdobycz punktową w Szczecinie łatwo im nie będzie, ale w I lidze nie brakowało już w tym sezonie niespodzianek, więc może tym razem jej sprawcą staną się podopieczni trenera Lemieszka, choć na pewno gospodarze zrobią wszystko, aby do tego nie dopuścić. – Nie patrzymy na miejsce w tabeli rywala. Po prostu chcemy w końcu się przełamać i wygrać ten mecz – podkreślił przyjmujący Espadonu, Maciej Wołosz.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved