Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Marko Ivović: Zdrowa rywalizacja to podstawa

Marko Ivović: Zdrowa rywalizacja to podstawa

fot. archiwum

- Siatkówka teraz jest już inna niż kilka lat temu, kiedy była tylko liga włoska i długo nic. Poziom się wyrównał, nie ma słabych ekip - powiedział przyjmujący Resovii, Marko Ivović. Strefie Siatkówki Serb opowiedział m.in. o konkurencji w zespole i wrażeniach z MŚ.

Resovii zawsze ciężko grało się w Kędzierzynie-Koźlu i pierwsze dwa sety tego meczu to potwierdziły. Jakie są twoje odczucia po tym spotkaniu?

Marko Ivović: – Nie znam historii spotkań Resovii i ZAKSY w tej hali, ale dzisiaj było całkiem nieźle. Wiem, że ZAKSA w zeszłym sezonie czy dwa lata temu był mocniejszą ekipą, ale w tym roku mają dużo kłopotów wewnątrz zespołu. W meczu z nami zaprezentowali się całkiem dobrze z wyjątkiem trzeciego seta. Ich atutem jest zagrywka, którą potrafią sprawić trochę kłopotów, ale ogólnie daliśmy sobie z tym radę. To dopiero start sezonu i wszyscy mają jeszcze trochę czasu na zgranie się, złapanie formy i poprawienie swojej gry. ZAKSA ma bardzo dobrych zawodników w składzie, ale na razie nie grają jeszcze na takim poziomie, na jakim są w stanie grać. Dla nas to oczywiście dobra informacja, bo zdobyliśmy trzy punkty i z uśmiechem wracamy do domu.

Macie za sobą ciężką przeprawę z zespołem z Jastrzębia-Zdroju, ale mimo tego w waszej grze była świeżość, polot i chłodna głowa. Czy nie wydaje ci się, że kędzierzynianie zablokowali się w głowach i tu tkwi ich problem?



Każdy zespół ma jakieś swoje kłopoty i bolączki, to także nie ominęło nas. W spotkaniu z Jastrzębskim Węglem w tie-breaku przegrywaliśmy 0:6 i wtedy w polu zagrywki pojawił się Niko Penczew, który zmienił losy spotkania. Tego dnia był niesamowity i to był chyba jego najlepszy mecz w karierze. To zwycięstwo bardzo podniosło nasze morale. ZAKSIE zdecydowanie potrzeba czasu, bo też mają graczy, którzy wrócili późno z mistrzostw świata, do tego dotknęły ich jakieś kontuzje. Kibice powinni być cierpliwi, bo lepszy czas tej drużyny przyjdzie. Według mnie powinni być w tym sezonie w czołowej piątce ligi, bo prezentują wysoki poziom.

W drużynie masz aż sześciu medalistów ostatnich mistrzostw świata. To dla ciebie jakiś dodatkowy bodziec do jeszcze cięższego treningu czy może w jakimś sensie presja?

– Presja? Nic z tych rzeczy. Na boisku wszyscy jesteśmy równi, wszyscy ze sobą współpracujemy i pomagamy sobie nawzajem, więc o presji nie ma tu mowy. Ja jestem dumny z tego, że znalazłem się w tym zespole, bo nie każdy może grać z sześcioma medalistami mundialu. Wszyscy jesteśmy kolegami. Ta szóstka, a także pozostali gracze to naprawdę dobre chłopaki i w żadnym stopniu nie czuję się skrępowany.

Resovia w tym sezonie ma bardzo szeroki skład. Patrząc z twojego punktu widzenia masz aż czterech konkurentów do miejsca w szóstce. O wyjście na boisko trzeba mocno powalczyć…

– Gra w siatkówkę to dla nas przyjemność i to, co kochamy, ale to także nasza praca. Nie mogę podchodzić do moich obowiązków na 50 procent, tylko zawsze muszę starać się trenować i grać na maksimum swoich umiejętności i możliwości. Konkurencja, o ile jest zdrowa, a właśnie taka jest w Resovii, jest czymś dobrym, bo każdy dzięki niej się rozwija. Każdy, kto myśli inaczej, powinien chyba zmienić sport. Dla mnie rywalizacja z trzema czy pięcioma konkurentami do składu to jedno i to samo – w każdym wypadku muszę być najlepszy, by znaleźć się w składzie. Inni gracze, depcząc po piętach i naciskając, zmuszają też do większego wysiłku i tu znów dochodzimy do wniosku, że to wychodzi tylko na dobre całemu zespołowi.

Od lat polskie kluby marzą o triumfie w Champions League, ale póki co najlepszy wynik to srebro. Resovia w tym sezonie może sięgnąć po ten wymarzony tytuł?

– Wydaje mi się, że mamy szansę na wygraną. Teraz ciężko jest o tym mówić coś więcej, bo potrzeba nam czasu, żeby poznać się lepiej, żeby na boisku po prostu czuć się nawzajem. Mamy możliwości, by grać jeszcze lepiej, ale teraz musimy skupić się na każdym kolejnym meczu i nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. Czwartego listopada zaczynamy swoją przygodę z pucharami i tam też musimy iść powoli, krok po kroku i mecz po meczu. Jeśli będziemy za dużo myśleć i kombinować – sami sobie stworzymy problem. Mamy mocną szesnastkę, bardzo szeroki skład i dużo możliwości do zmian, co stawia nas w dobrej sytuacji w każdym z frontów, na którym będziemy walczyć. Mam nadzieję, że uda się wygrać jakiś tytuł, może Ligę Mistrzów. Nie zapominajmy o innych zespołach, które też mają ochotę na ten puchar. Przykładem może być Skra Bełchatów, która ma naprawdę równy i mocny skład.

Los był dla was stosunkowo łaskawy i do grupy przydzielił wam zespoły Budvy, Berlina i Lublany. Na papierze to nie najmocniejsza grupa, ale każda z tych ekip potrafi grać w siatkówkę. Co możesz powiedzieć o waszych grupowych rywalach?

– Zacznę od zespołu z Berlina, bo o nim chyba wiem najwięcej. Mają naprawdę dobry zespół, z którym mierzyłem się w zeszłym roku. Przed startem rozgrywek dokonali kilku wzmocnień i z tego co wiem, to zakontraktowali kilku doświadczonych i ogranych siatkarzy. Oni także chcą powalczyć o medale Ligi Mistrzów. Z tego co pamiętam z zeszłego roku, to Budvanska Rivijera nie jest wymarzonym rywalem dla Resovii (uśmiech). W sumie nie wiem dlaczego mecze z tym zespołem tak temu klubowi nie leżały, ale na pewno jest to niewygodny rywal. Mam nadzieję, że w tym roku historia się nie powtórzy i będzie nam z nimi lepiej szło. Wielu graczy z Resovii zostało na kolejny sezon w klubie, więc zapewne mają dużo w pamięci z tamtych spotkań i po części wiedzą jak się do nich przygotować. Dla mnie niewiadomą jest ekipa ACH Volley. Ich skład chyba oparty jest głównie na słoweńskich siatkarzach i to raczej młodych, więc po nich nie spodziewałbym się niczego bardzo zaskakującego. Siatkówka teraz jest już inna niż kilka lat temu, kiedy była liga włoska i długo nic. Poziom się wyrównał, nie ma słabych ekip i prawie każdy może sprawić sensację. Musimy o tym pamiętać.

Na koniec wróćmy na chwilę do mistrzostw świata. Miałeś okazję być z zespołem Serbii na meczu otwarcia na Stadionie Narodowym. To wydarzenie, które będziesz wspominał do końca życia?

– Zdecydowanie tak! To było coś kapitalnego. To jest historia i przeżycie, o którym każdy z nas może opowiadać swoim dzieciom i wnukom. Nie każdy zawodnik dostaje szansę zagrania na stadionie przed ponad sześćdziesięciotysięczną publicznością. Wydaje mi się, że takie rzeczy dzieją się tylko raz w historii. No, może trochę teraz przesadziłem, bo jeśli Polska znów zorganizuje jakąś imprezę, to takie wydarzenie może się powtórzyć (śmiech). Miałem okazję nie tylko tam być, ale też zagrać i mogę powiedzieć wszystkim kolegom, że pomimo porażki Serbii to mają czego zazdrościć.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved