Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Czy w 5. kolejce znów będą niespodzianki?

PlusLiga: Czy w 5. kolejce znów będą niespodzianki?

fot. archiwum

Praktycznie każda kolejka PlusLigi przynosi w tym sezonie nieoczekiwane rozstrzygnięcia. Czy stanie się też tak w piątej kolejce, która zostanie rozegrana w środowy wieczór? Potencjalnie najciekawsze mecze zapowiadają się w Kędzierzynie-Koźlu i Bydgoszczy.

Po dramatycznych przeżyciach w ostatniej kolejce, tym razem jastrzębianie nie powinni się raczej spodziewać podobnej porcji emocji w starciu z beniaminkiem. Najbliższy rywal podopiecznych Roberto Piazzy nie dość, że do tej pory nie wygrał ani jednego meczu, to jeszcze nie ma na koncie nawet jednego punktu. Będzinianie walczą i nawet jak wydaje się, że wygraną mają na wyciągnięcie ręki, to jednak nie wykorzystują okazji do postawienia kropki nad i. Tak też było w ostatnim meczu z zespołem z Bydgoszczy, przegranym przez podopiecznych Damiana Dacewicza 1:3. Tymczasem ekipa z Jastrzębia-Zdroju również w ostatniej kolejce poniosła porażkę, ale po bardzo zaciętym tie-breaku, który przegrała w niesamowitych okolicznościach, bo prowadziła już 6:0 w piątym secie. Mecz z MKS-em będzie dla jastrzębian okazją do zrehabilitowania się i poprawienia sobie humorów, bo trudno oczekiwać, by będzinianie przełamali się akurat w meczu z brązowym medalistą poprzedniego sezonu.

Terminarz dla kędzierzynian nie jest zbyt litościwy – po meczu ze Skrą, teraz czekają ich dwa kolejne spotkania z drużynami z „wielkiej czwórki”. Najpierw w środę ZAKSA podejmie u siebie Resovię Rzeszów i na pewno nie będzie faworytem tego spotkania. W poprzedniej kolejce podopieczni Sebastiana Świderskiego ulegli gładko Skrze Bełchatów 0:3, w pierwszej partii przegrywając aż do 12. Zawodzi sprowadzony w zastępstwie Grzegorza Boćka Kan van Dijk. Kłopoty kadrowe mogą być pewnym usprawiedliwieniem dla słabej postawy zespołu z Opolszczyzny – przypomnijmy, że kontuzjowany jest Michał Ruciak, z zespołem pożegnał się Marcin Możdżonek i w jego miejsce przyszedł Wojciech Kazimierczak. W klubie myślą jeszcze o wzmocnieniach, ale na razie w takim składzie jaki jest kędzierzynianie powalczą z Resovią, która w niesamowitych okolicznościach wygrała poprzednie spotkanie. Podopieczni Andrzeja Kowala przegrywali już w tie-breaku 0:6, ale kiedy na zagrywkę wszedł Nikołaj Penczew, odwrócił losy spotkania. Rzeszowianie staną przed szansą na przedłużenie zwycięskiej passy, kędzierzynianie będą chcieli przerwać pasmo porażek.

Bełchatowianie najbliższe spotkanie zagrają w Olsztynie z miejscowym AZS-em i nie da się ukryć, że będą w nim zdecydowanym faworytem. Podopieczni Miguela Falaski po czterech meczach mają na koncie komplet punktów i pozycję lidera. Ich forma jest bardzo wysoka, chociaż mają przecież w składzie kilku mistrzów świata. Nie widać jednak po nich zmęczenia, zwłaszcza po Mariuszu Wlazłym, który co krok pokazuje, dlaczego wybrano go MVP mistrzostw świata. Jak trzeba, potrafi sam serią zagrywek rozstrzygnąć losy spotkania. Olsztynianie na pewno będą chcieli powalczyć z faworytem, ale szanse na dobry wynik nie są zbyt duże. Akademicy w czterech dotychczasowych spotkaniach zaledwie raz sięgnęli po wygraną, a w ostatniej kolejce przegrali 1:3 z Cuprum Lubin. Bełchatowianie nie zamierzają jednak lekceważyć przeciwnika. – Na każdego rywala musimy być skoncentrowani w stu procentach, nieważne, która to będzie drużyna i gdzie będzie się plasować w tabeli. Dlatego też do Olsztyna w pełni zmobilizowani pojedziemy walczyć o kolejne trzy punkty – zapowiada Kacper Piechocki, libero Skry.



Ciekawie zapowiada się pojedynek w Warszawie, gdzie miejscowa Politechnika podejmie Cuprum Lubin. Warszawianie rewelacyjnie rozpoczęli sezon, wygrywając trzy pierwsze mecze. Kres dobrej passie położył dopiero BBTS Bielsko-Biała, który pokonał inżynierów 3:2 po niesamowicie zaciętym spotkaniu. Akademicy podrażnieni tą porażką na pewno we własnej hali będą chcieli się zrehabilitować i odnieść kolejne zwycięstwo. A o to nie będzie łatwo. Cuprum Lubin to wprawdzie beniaminek, ale ma w składzie dobrych zawodników, także byłych reprezentantów Polski, żeby wymienić chociażby tylko Łukasza Kadziewicza, Marcela Gromadowskiego czy Grzegorza Łomacza. Lubinianie źle rozpoczęli sezon, bo od dwóch porażek, ale w trzeciej kolejce dość niespodziewanie wygrali z ZAKSĄ i chwycili wiatr w żagle. W miniony weekend pokonali 3:1 AZS Olsztyn i na pewno będą chcieli podtrzymać zwycięską passę. Ale w tym będą chcieli im przeszkodzić inżynierowie. – Chcemy bardzo wygrać, chcemy się odgryźć za porażkę z Bielskiem, bo troszeczkę zostaliśmy podrażnieni – mówi Piotr Lipiński, rozgrywający AZS-u. Czy się uda – zobaczymy, nie zdziwi na pewno nikogo rozstrzygnięcie tego meczu w tie-breaku, bo warszawianie mają już ich trzy na koncie.

Radomianie brali udział w największej niespodziance poprzedniej kolejki, ale na pewno nie w takiej roli, jaką by dla siebie chcieli. W wyjazdowym meczu z AZS-em Częstochowa przegrali niespodziewanie 0:3. Niespodziewanie, bo akademicy mieli wcześniej zaledwie 1 punkt na koncie, a radomianie zdążyli już w tym sezonie odnieść dwa zwycięstwa. Tym większa więc będzie mobilizacja Czarnych, by przed własną publicznością się zrehabilitować, zwłaszcza że rywal nie jest z najwyższej półki. Jednak nie można go lekceważyć, bo BBTS właśnie odniósł pierwsze zwycięstwo w lidze, pokonując 3:2 AZS Politechnikę Warszawską. – Przestrzegam moich zawodników przed tym meczem. Ani na moment nie możemy stracić koncentracji. Bielsko ma na pewno mocniejszy zespół aniżeli ten z ubiegłych rozgrywek. Generalnie to nie mamy zamiaru oglądać się na rywala. Wobec naszych kibiców mamy dług do spłacenia. Byli z nami w Częstochowie, a my zawiedliśmy. Zagramy u siebie, wyjdziemy skoncentrowani, z wiarą w sukces. W swojej hali trzeba punktować – powiedział Robert Prygiel na łamach serwisu sport.pl. Czy jego podopiecznym uda się wrócić na zwycięski szlak, a może drużyna z Podbeskidzia wzbogaci swoją kolekcję punktową? Kibice przekonają się o tym w środę po godz. 18.00.

Częstochowianie, jak już wspomnieliśmy wyżej, sprawili największą niespodziankę w czwartej kolejce PlusLigi i z pewnością będą chcieli powtórzyć dobry rezultat w meczu z Effectorem Kielce. Zwłaszcza że jest to rywal w ich zasięgu, ponadto trapiony problemami kadrowymi. W ostatnim meczu w szeregach kielczan zabrakło Sławomira Jungiewicza i na ataku musiał zagrać nominalny przyjmujący Rozalin Penczew. W odwodzie był jeszcze powracający po ciężkiej kontuzji Bartosz Krzysiek, ale żaden z nich nie spisał się dobrze w meczu przeciwko Treflowi Gdańsk. W rezultacie po zaledwie 77 minutach gry kielczanie zeszli z boiska przegrani. Siatkarze z województwa świętokrzyskiego nie mają na koncie wygranej, tylko jeden punkt ugrany w spotkaniu z warszawianami, tym bardziej więc będą chcieli powalczyć z częstochowianami o pierwszy sukces w tym sezonie. Łatwo jednak nie będzie, bo najprawdopodobniej nadal będą musieli radzić sobie bez Jungiewicza. – Zespół z Częstochowy jest groźny, ale mimo wszystko uważam, że jest w naszym zasięgu – mówi Dariusz Daszkiewicz. Czy jego podopieczni pokuszą się o pierwszą wygraną, czy może to częstochowianie zapiszą kolejne punkty na koncie – dowiemy się wkrótce.

LOTOS Trefl Gdańsk jest jak na razie jednym z pozytywnych zaskoczeń tego sezonu. Gdańszczanie wygrali cztery kolejne mecze, pozostają bez porażki na koncie i po ostatniej kolejce wskoczyli na fotel wicelidera. Tak dobrego początku sezonu w klubie z Trójmiasta nie było nigdy. W środę podopieczni Andrei Anastasiego staną przed szansą na wygranie piątego meczu z rzędu, ale zadanie wcale nie będzie łatwe. Na drodze Trefla stanie bowiem zespół z Bydgoszczy, zajmujący aktualnie czwarte miejsce w tabeli. Po porażce na otwarcie sezonu z AZS-em Politechniką Warszawską, siatkarze z województwa kujawsko-pomorskiego wygrali trzy kolejne mecze. Ostatni swój sukces odnieśli w Sosnowcu, gdzie nie bez problemów pokonali MKS Banimex Będzin 3:1. Teraz po serii trzech meczów na wyjeździe, przed własną publicznością będą chcieli pokonać niepokonanego przeciwnika. – Nie mamy wiele czasu na przygotowania, musimy po prostu wyjść, naciskać na rywala i zobaczymy – mówi o meczu z Lotosem Andre John Nally, libero drużyny znad Brdy. Czy taka taktyka się sprawdzi, zobaczymy już w środę wieczorem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved