Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > ligi zagraniczne > Ligue A: Ruszyły rozgrywki ligi francuskiej

Ligue A: Ruszyły rozgrywki ligi francuskiej

fot. archiwum

W miniony weekend ruszyły rozgrywki ligi francuskiej. Obyło się bez zaskakujących rezultatów, jedyny mecz rozstrzygnięty w trzech setach został rozegrany w Sète, gdzie miejscowi zmierzyli się z zespołem z Ajaccio. Wyspiarze dzięki wygranej 3:0 są liderem.

Rozgrywki francuskiej ligi zadebiutowały już w zeszły czwartek, a na pierwszy ogień poszły zespoły z Tuluzy i Lyonu. W lepszych humorach po otwarciu sezonu są na pewno podopieczni Cedrica Enarda, którzy wygrali 3:1. Przyjezdni potrafili w drugiej partii poukładać swoją grę i zapisać seta na swoje konto, ale już w trzeciej odsłonie meczu zabrakło w ich szeregach ducha walki. Jakimś usprawiedliwieniem dla ekipy z Lyonu może być fakt, że skład przed sezonem został dosyć solidnie przebudowany i w wyjściowym składzie było aż czterech nowych zawodników. Jednak i w zespole z Tuluzy zaszły zmiany, a najlepiej spisywał się nowy nabytek, Miroslav Gradinarov, który zapisał na swoim koncie 19 oczek, przy skuteczności w ataku 60%. Po drugiej stronie siatki ostoją w ofensywie był Toontje Van Lankvelt z dorobkiem 14 punktów.

Spacer’s Toulouse Volley – ASUL Lyon Volley 3:1
(25:22, 20:25, 25:18, 25:17)

W piątkowy wieczór została zakończona trwająca od 2008 roku seria. Otóż przez 6 ostatnich lat AS Cannes nie było w stanie odnieść w Montpellier zwycięstwa. Teraz uległo to zmianie, podopieczni Igora Kolakovicia mogli wygrać to spotkanie nawet 3:0, ale w trzeciej partii przyjezdnym udało się obronić cztery piłki meczowe i po kontrze autorstwa Franka Lafitte’a przedłużyć mecz o jeszcze jedną partię. Jednak w czwartej odsłonie dominacja gości nie podlegała dyskusji. – Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że nasza gra nie wygląda idealnie, że nie wszystko jeszcze jest dopracowane, ale wiedzieliśmy, że trzeba walczyć, dać z siebie 100% i to jest to, co zrobiliśmy tego wieczoru. Zawsze żal jest przegrywać, ale możemy zejść z boiska z podniesioną głową – powiedział po meczu Loïc Le Marrec, trener Montpellier.



Montpellier-Agglomération-Volley U.C. – AS Cannes Volley-Ball 1:3
(25:27, 21:25, 30:28, 19:25)

Aż pięć setów było potrzebne do rozstrzygnięcia meczu w Chaumont. Gospodarze przegrywali już 1:2 w setach, ale potrafili doprowadzić do decydującej partii, głównie dzięki ograniczeniu własnych błędów. W tie-breaku miejscowi byli cały czas na jedno-, dwupunktowym prowadzeniu. Pierwszą piłkę meczową gospodarze mieli po asie serwisowym Hermansa Egleskalnsa (14:12) i chwilę potem Raphaël Mrozek zaatakował w aut i podopieczni Dorela Stefana mogli cieszyć się z wygranej. Głównymi dostarczycielami punktów dla swojej ekipy byli właśnie Łotysz – 21 oczek i Nathan Wounembaina – 22 oczka. W ekipie z Narbonne „tradycyjnie” najlepiej punktował Guillermo Falasca, który zanotował 18 punktów na koncie.

Chaumont Volley-Ball 52 Haute Marne – Narbonne Volley 3:2
(25:20, 23:25, 23:25, 25:22, 15:12)

Wicemistrz Francji dobrze rozpoczął sezon, pokonując na własnym boisku 3:1 Nantes-Rezé. W meczu paryżanie pokazali, co będzie ich mocną siłą w tym sezonie: zespołowość. Aż czterech zawodników zdobyło przynajmniej 13 punktów, podczas gdy po drugiej stronie siatki osamotniony w zdobywaniu punktów był Alexander Berger, który wprawdzie zanotował na koncie 21 oczek, ale następny punktujący w jego ekipie uciułał zaledwie 7 oczek. Do skutecznych ataków siatkarze ze stolicy Francji dorzucili jeszcze garść bloków (13) i zagrywek (7 asów). – Przegraliśmy z dobrze dysponowaną ekipą z Paryża, która przeważała w ataku, w dodatku przez cały mecz wywierała na nas presję na zagrywce. Nie udało nam się utrzymać naszego poziomu gry, jest jeszcze nad czym pracować. To dopiero początek rozgrywek – analizował przebieg spotkania Martin Demar, szkoleniowiec przegranej drużyny.

Paris Volley – Nantes Rezé Métropole Volley 3:1
(25:20, 25:19, 23:25, 25:20)

Powracający do najwyższej klasy rozgrywkowej Tourcoing już na dzień dobry przekonał się, że beniaminek ma ciężkie życie. Podopieczni Olivera Lecata przegrali 1:3 z Saint Nazaire, a co gorsza, stracili swojego podstawowego rozgrywającego, Zeljko Corica, już na samym początku meczu. Udało im się jeszcze tę pierwszą partię wygrać, ale kolejne należały już do gospodarzy. Miejscowi górowali nad rywalem w ataku – 51% skuteczności w porównaniu do 40% – oraz na zagrywce – 6 asów do 1. – Czuję się ogromnie sfrustrowany. Kontuzja naszego podstawowego rozgrywającego wpłynęła na przebieg meczu i nie wiem jaki on by był, jeśli zagrałby całe spotkanie. Zastąpił go młody chłopak, 19-latek, który dopiero grał w juniorach i robił co mógł, ale było widać brak zgrania – nie krył rozgoryczenia po meczu Oliver Lecat.

Saint-Nazaire Volley-Ball Atlantique – SAEMS Tourcoing VB 3:1
(21:25, 25:19, 25:18, 25:17)

Rewelacja ubiegłego sezonu równie rewelacyjnie rozpoczęła nowy sezon. Ajaccio, bo o tym zespole mowa, w pierwszym meczu gładko pokonał Arago de Sète w trzech setach. Był to zresztą jedyny w tej kolejce mecz zakończony wynikiem 3:0, co automatycznie dało wyspiarzom pozycję lidera. Co do przebiegu samego meczu, to goście w nim dominowali, zwłaszcza w dwóch pierwszych setach, potem dzięki zmianom robionym przez Patricka Duflosa, gospodarze rozpoczęli trzecią partię od prowadzenia 8:4, ale szybko stracili przewagę i już na drugiej przerwie technicznej to GFCA miało punkt więcej. Nie do zatrzymania w tym starciu był Jovica Simovski, który zapisał na swoim koncie 26 oczek przy skuteczności w ataku 57%. Wprawdzie po drugiej stronie siatki Ivan Raic zdobył 24 punkty, ale nie miał takiego wsparcia w kolegach, jak macedoński atakujący. Drugi najlepiej punktujący z jego kolegów zdobył zaledwie 6 oczek…

Arago de Sète V.B. – GFCA Volley-Ball 0:3
(23:25, 20:25, 23:25)

Aktualny mistrz Francji i zdobywca Superpucharu rozpoczął sezon bez fajerwerków. Tours męczyło się w pięciu setach, zanim pokonało Beauvais. Zresztą goście mogli wygrać szybciej i zainkasować komplet punktów, ale w czwartej partii zaczęli popełniać zbyt wiele błędów i Pikardyjczycy to wykorzystali. Tie-break lepiej zaczęli gospodarze (5:3), ale w dużej mierze dzięki dobrej grze Olega Antonova Tours udało się wyjść na prowadzenie 10:8 i utrzymać je do końca seta (15:13). – Gramy nieregularnie. Zagraliśmy dobrze pierwszego seta, potem zaczęliśmy popełniać błędy. Ale ostateczne to my wygraliśmy. Wiele energii kosztował nas rozegrany we wtorek Superpuchar. W meczu z Beauvais pokazaliśmy, że szeroka ławka rezerwowych może mieć znaczenie. Wyciągniemy z tego meczu kilka przydatnych lekcji – powiedział po meczu Jean-François Exiga, libero mistrza Francji.

Beauvais Oise Université Club – Tours Volley-Ball 2:3
(20:25, 25:20, 20:25, 25:18, 13:15)

źródło: inf. własna, www.lnv.fr

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
ligi zagraniczne

Tagi przypisane do artykułu:
,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved