Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Paweł Michocki: Mamy w sobie głód gry na wyższym poziomie

Paweł Michocki: Mamy w sobie głód gry na wyższym poziomie

fot. archiwum

- Mniejsze miasta na Dolnym Śląsku mają w ostatnich miesiącach dużo radości, a we Wrocławiu męska siatkówka od wielu lat nie może przebić się z II ligi i ciągle czegoś brakuje - po wygranej nad Chrobrym Głogów mówi środkowy Gwardii, Paweł Michocki.

Wygrana z Chrobrym Głogów zapewniła Gwardii Wrocław pozycję lidera w grupie po czterech kolejkach zmagań II ligi. Mecz mimo zwycięstwa za trzy punkty nie należał chyba jednak do najłatwiejszych?

Paweł Michocki:Przyznam, że obawialiśmy się tego spotkania, ponieważ przeciwnik z Głogowa jest zespołem nieobliczalnym i potrafi momentami bardzo mocno utrudniać życie innym zespołom, co pokazał we wcześniejszych pojedynkach. Dzisiaj również były momenty, że mogliśmy drżeć o wynik, ponieważ długimi chwilami gra toczyła się punkt za punkt. Tym bardziej cieszę się, że nasza drużyna zachowała zimną krew i rozstrzygnęła to spotkanie na swoją korzyść za cenne trzy punkty, które pozwalają nam objąć pozycję lidera.

Dzisiaj potwierdziła się stara siatkarska prawda o tym, że gra w tej dyscyplinie sportu zaczyna się od zagrywki. Z wyjątkiem drugiej partii serwowaliście o wiele mocniej od przeciwników…



Dokładnie tak, ale to nie nowość, gdyż nasza hala determinuje taką grę. Tutaj nie ma miejsca na obronę, na obijanie bloku. Zazwyczaj jeśli na takim obiekcie dobrze przyjmiesz, to chwilę później cieszysz się ze zdobytego punktu. Dlatego również w tym spotkaniu tak ważne było mocne i precyzyjne wprowadzanie piłki do gry naszym serwisem.

We wrocławskiej Gwardii grasz od kilku lat. Przed tym sezonem wiele zmieniło się w waszym zespole. Jest nowy trener i wielu młodych siatkarzy, przez co średnia wieku jest dość niska. Jak porównałbyś tę drużynę do choćby tej z poprzedniego sezonu?

Na pewno w tym roku mamy bardziej nieobliczalny zespół, złożony z mieszanki rutyny z młodością. Wielu bardzo młodych zawodników jest wspieranych przez kilku ogranych na tym poziomie rozgrywek siatkarzy. Atmosfera w drużynie jest bardzo dobra i sprzyja wygrywaniu kolejnych spotkań. Przed pierwszym meczem nowego sezonu powiedzieliśmy sobie, że w przeciwieństwie do poprzedniego zespołu póki co nie zakładamy żadnego miejsca na koniec rozgrywek, tylko staramy się zdobywać kolejne punkty i zwyciężać mecze, a za jakiś czas zobaczymy, czy uda nam się walczyć o wysokie cele.

Zawodnicy chcą stawiać małe kroczki i wygrywać kolejne mecze, a jaka atmosfera panuje pod tym względem w klubie? W zeszłym roku zarząd postawił jasny cel w postaci awansu do I ligi i skończyło się dużym rozczarowaniem…

Muszę przyznać, że w klubie również zmieniło się podejście i w tej chwili nie ma już takiego ciśnienia na awans. Być może właśnie w tym tkwi sedno naszej spokojnej gry.

Podpowiesz wrocławskim kibicom, jak powinni analizować początek tego sezonu w waszym wykonaniu? Cztery zwycięstwa i pierwsze miejsce w grupie, ale przed rokiem start mieliście jeszcze lepszy, a skończyło się na odpadnięciu z turnieju w Wałbrzychu i kolejnym przekreśleniu marzeń o I lidze.

Już w tym momencie widzę różnicę, ponieważ w zeszłym sezonie w pierwszych kilkunastu meczach straciliśmy zaledwie kilka setów i praktycznie wygrywaliśmy z każdym. Natomiast teraz rzeczywiście odnotowujemy zwycięstwa, ale każdy mecz jest dla nas niełatwą przeprawą i po stronie strat mamy już dwa „oczka”. Być może fakt, że w tym roku, w przeciwieństwie do poprzednich rozgrywek, od początku nie gramy swojej najlepszej siatkówki spowoduje, że ta forma będzie rosła i lepiej zakończymy sezon, rozkładając siły na wszystkie mecze.

Na Dolnym Śląsku mamy obecnie dość nietypową sytuację: Cuprum Lubin gra w PlusLidze, Victoria Wałbrzych w I lidze, a zespół ze stolicy województwa, Gwardia Wrocław zaledwie w drugoligowych rozgrywkach. Ta przykra dla wrocławian prawda nieco was deprymuje czy raczej dodatkowo mobilizuje?

Staramy się nie zaprzątać sobie tym głowy i jak najlepiej wykonywać swoją pracę. Fakt jest taki, że mniejsze miasta na Dolnym Śląsku mają w ostatnich miesiącach dużo radości, a we Wrocławiu ta męska siatkówka od wielu lat nie może przebić się z drugiej ligi i ciągle czegoś brakuje, by zrobić krok naprzód. Na pewno mamy w sobie ten głód gry na wyższym poziomie i chcielibyśmy kiedyś spotkać się z naszymi lokalnymi przeciwnikami w nowych dla nas okolicznościach.

Czyli gdybyśmy chcieli pomarzyć – za rok z drużyną z Wałbrzycha spotkanie w pierwszej lidze, a w długofalowej perspektywie konfrontacja z Cuprum Lubin na parkietach PlusLigi?

Pomarzyć zawsze możemy, ale skupmy się na jak najlepszym wykonywaniu naszych zadań i zobaczymy, czy pozwoli nam to kiedyś przejść od marzeń do rzeczywistości.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved