Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Szymon Romać: Beniaminek nie ma łatwego życia

Szymon Romać: Beniaminek nie ma łatwego życia

fot. Tomasz Szwajkowski / szwajkowski.info

Środa była dla Cuprum Lubin dniem historycznym, bo udało mu się odnieść pierwszą wygraną w PlusLidze. Lubinianie pokonali na wyjeździe ZAKSĘ 3:2. - Możemy jedynie żałować tego, że nie udało się zakończyć meczu w trzech setach - uznał Szymon Romać.

Pierwszego seta w PlusLidze udało się ugrać szybko, na pierwsze punkty musieliście trochę poczekać. Udało się wygrać za 2 oczka i to nie byle gdzie, bo w Kędzierzynie-Koźlu. Jesteś zadowolony z takiego wyniku?

Szymon Romać: – Wszyscy się cieszymy i jesteśmy bardzo zadowoleni z tego zwycięstwa w Kędzierzynie-Koźlu. Na naszym koncie pojawiły się pierwsze punkty w ligowej tabeli, więc widać progres. Tak jak powiedziałeś, pierwszy ligowy set przyszedł nam dosyć szybko, bo już w pierwszym meczu z Resovią, a na ligowe punkty musieliśmy trochę poczekać. Byliśmy cierpliwi i cieszymy się tym bardziej, że udało się je zdobyć na tak trudnym terenie, jak hala Azoty. Według mnie mecz był ciekawy, a my możemy jedynie żałować tego, że nie udało się go zakończyć w trzech partiach, bo była taka możliwość. Dwa punkty też są dla nas cenne i nie marudzimy, tylko powoli myślimy o sobotnim meczu z ekipą z Olsztyna.



Skończyliście maraton z ligową czołówką i we własnej hali podejmiecie wreszcie kogoś spoza „wielkiej czwórki” – AZS Olsztyn. Akademicy sezonu nie zaczęli najlepiej, to chyba dla was okazja na kolejne ligowe punkty?

– Ten terminarz na samym początku ligi nie był dla nas zbyt korzystny, ale musieliśmy się z tym liczyć od początku, bo jak wiadomo beniaminek nie ma łatwego życia. Dobrze, że te bardzo trudne mecze mamy już za sobą, dobrze, że udało się z nich wywieźć te cenne dwa punkty, bo teraz czekają na nas teoretycznie łatwiejsi rywale. Mecz z olsztynianami na pewno będzie inny niż te, które rozgrywaliśmy do tej pory, bo niewykluczone, że z AZS-em wystąpimy w roli faworyta. Na pewno te ekipy, które walczą o miejsca 5-14, to bardzo szeroka, ale i równa grupa. W każdym spotkaniu może być naprawdę różnie i każdy może wygrać z każdym. Faktycznie AZS nie zachwyca na razie formą i start sezonu ma średnio udany, a nam może uda się to wykorzystać i dopisać trzy punkty do naszego dorobku.

W waszym zespole nie brakuje wyrazistych postaci z mocnymi charakterami i zawodników z niebagatelnym bagażem doświadczeń. Do tej grupy można zaliczyć na przykład Łukasza Kadziewicza. Tak wyrazistych postaci brakuje drugiemu z beniaminków – MKS-owi Będzin.

– Na pewno obecność takich graczy pomaga. Przede wszystkim są bardzo doświadczeni i tym ograniem są w stanie bardzo wesprzeć zespół w trudnych momentach. Ich obecność bardzo dobrze wpływa na zespół. Ciężko mi mówić zbyt dużo o drużynie z Będzina, bo widziałem jej grę jedynie podczas jednego z przedsezonowych sparingów. Na pewno MKS ma w swoim składzie wielu ogranych i nieprzeciętnych graczy, jak chociażby Kuba Oczko czy Maciek Pawliński, ma też kilku młodszych siatkarzy. Według mnie trzeba im dać trochę czasu i na pewno pokażą jeszcze na co ich stać. Trzeba też wziąć pod uwagę, że ich trener nie ma ogromnego stażu i jest na początku swojej kariery trenerskiej. Trzeba być cierpliwym, a jeszcze zobaczymy, że troszkę w tej lidze namieszają.

Przed sezonem 2014/15 w klubie z Lubina nastąpiło dużo zmian – nowa hala, nowi zawodnicy, nowy trener. Ty w zeszłym roku grałeś w Cuprum w I lidze, ale ten ogrom zmian chyba także ciebie zmusił do zaadaptowania się w tym klubie na nowo?

– Trzeba podkreślić, że w zespole nie dokonano jedynie zmian personalnych. Faktycznie odchodzili starzy zawodnicy, przychodzili nowi, zmienił się trener, ale w klubie zmieniło się praktycznie wszystko pod względem organizacyjnym. Zmienialiśmy miejsce rozgrywania swoich spotkań, musieliśmy się wszyscy przyzwyczaić do nowego obiektu, a to zawsze zabiera trochę czasu. Jeśli chodzi o konkretne osoby – tak jest w każdym klubie co roku. Ktoś odchodzi i robi miejsce innej osobie. Ważną postacią jest na pewno nasz trener Gianni Cretu, który wszedł na miejsce Pawła Szabelskiego i jest naszym pierwszym szkoleniowcem. Wszyscy byliśmy bardzo ciekawi, jak Gianni przygotuje nas do sezonu, jak będzie nas prowadził, jaki ma styl. Jesteśmy z tych zmian zadowoleni, ale też potrzebujemy czasu. Połowa siatkarzy, którzy do nas doszli, jest teraz w pierwszej szóstce i gra, a niełatwo jest wszystko w tak krótkim czasie dograć. Na pewno mamy duży potencjał, bo jest to połączenie rutyny z młodością. Myślę, że to może być mieszanka wybuchowa, ale na tyle pozytywna, że przyniesie dobre efekty.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved