Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Hit kolejki w Jastrzębiu-Zdroju, ciekawie będzie w Radomiu

PlusLiga: Hit kolejki w Jastrzębiu-Zdroju, ciekawie będzie w Radomiu

fot. archiwum

Ledwo skończyły się zmagania w 2. kolejce PlusLigi, a już w środę rusza kolejna. Hitem będzie starcie mistrza Polski z brązowym medalistą w Jastrzębiu-Zdroju. Ciekawie zapowiada się też spotkanie lidera z Radomia z okrzykniętym już rewelacją sezonu Treflem Gdańsk.

Rzeszowianie w środowy wieczór staną przed szansą na dopisanie kolejnych trzech punktów do swojego dorobku. Na Podpromie przyjeżdża bowiem MKS Będzin i raczej trudno oczekiwać, by swoje pierwsze zwycięstwo w PlusLidze odniósł akurat w Rzeszowie. Rywale silniejsi od niego przekonywali się jak trudno tam o wygraną, a co dopiero drużyna, która jeszcze nie odniosła zwycięstwa w tym sezonie i aktualnie zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli. Resovia jak do tej pory pokonała Cuprum Lublin i BBTS Bielsko-Biała, a w tym ostatnim meczu kibice mogli zobaczyć na boisku Piotra Nowakowskiego, natomiast nadal odpoczywają Krzysztof Ignaczak i Fabian Drzyzga. Jednak rzeszowianie mają tak długą ławkę, że nawet nie grając najmocniejszym składem, są w stanie wygrywać kolejne mecze. – To w nas raczej upatruje się faworytów, ale wydaje mi się, że może być to naprawdę mocny przeciwnik, bo ich skład wygląda naprawdę ciekawie. Dodatkowo jest to beniaminek, a takie zespoły bardzo lubią sprawiać niespodzianki – mówi na łamach serwisu sport.pl Dawid Dryja, środkowy Asseco.

Hitem trzeciej kolejki zdecydowanie będzie mecz w Jastrzębiu-Zdroju, na Śląsk przyjeżdża bowiem Skra Bełchatów. Mecze obydwu zespołów niejednokrotnie w przeszłości rozpalały kibiców do czerwoności, a i tym razem zapewne nie zabraknie emocji. Obie ekipy nie przegrały jeszcze w tym sezonie, o ile jednak bełchatowianie w ostatniej kolejce szybko i bezboleśnie rozprawili się w trzech setach z Cuprumem Lubin, o tyle jastrzębianie męczyli się z akademikami z Częstochowy i niewiele brakowało, by przegrali. Ostatecznie okazali się o dwie piłki lepsi. Roberto Piazza nie mógł w tym meczu skorzystać z usług Denisa Kaliberdy, a Michał Łasko z powodów rodzinnych tego samego dnia dopiero wrócił do Polski i wchodził tylko na zmiany. Dobrze jednak zastąpił go Mateusz Malinowski. Faworytem wydaje się być w tym spotkaniu Skra Bełchatów, ale jastrzębianie na pewno nie poddadzą się łatwo. – Nie możemy się doczekać tego spotkania. Będzie to bardzo ciężki bój, ale gramy u siebie, wierzymy we własną halę, własnych kibiców i własne umiejętności. Liczymy na punkty – mówi dla oficjalnej strony klubowej Krzysztof Gierczyński, przyjmujący zespołu ze Śląska.

Kędzierzynianie w meczu z Cuprum Lubin na pewno będą chcieli poprawić sobie humory po ostatniej przegranej. Podopieczni Sebastiana Świderskiego pojechali do Gdańska po punkty, a tymczasem Trefl pokonał ich 3:0, i to grając na dobrym poziomie. Przegrana w nie najlepszym stylu to jedno, ale zespół trapią problemy kadrowe. Wiadomo już bowiem od jakiegoś czasu, że Grzegorz Bociek na razie nie będzie mógł grać, w jego miejsce sprowadzono więc Kana van Dijka, jednak jak na razie Holender nie spisuje się dobrze – w swoim debiucie w meczu z Treflem wszedł w trzecim secie na boisko i miał skuteczność w ataku zaledwie 22%. Co gorsza, zaraz po piątkowym meczu oficjalnie ogłoszono, że Marcin Możdżonek odchodzi do Halkbanku Ankara. Trudno się dziwić świeżo upieczonemu mistrzowi świata, że wybrał bardzo korzystną ofertę tureckiego klubu. Dodatkowo na kontuzję narzeka Michał Ruciak i pole manewru w rotowaniu składem mocno się ograniczyło. W tym momencie mecz z beniaminkiem jest świetną okazją, żeby podreperować swój dorobek punktowy. Lubinianie na pewno pojadą do Kędzierzyna-Koźla z nadzieją na lepszy występ niż w poprzednim meczu, ale o punkty mimo wszystko będzie im trudno.



W Hali Urania w ramach 3. kolejki PlusLigi spotkają się dwa zespoły, które jeszcze nie zaznały smaku zwycięstwa w tym sezonie. Olsztynianie w pierwszej kolejce ulegli Treflowi Gdańsk, a tydzień później przegrali z zespołem z Bydgoszczy, chociaż powinni to spotkanie wygrać w trzech setach. Prowadzili 2:0 i 11:8 w trzeciej partii, ale na zagrywce w drużynie przeciwnej pojawił się Marcin Waliński i zrobiło się 15:11 dla rywali. Akademicy już się nie podnieśli, a co gorsza, czwartą partię przegrali aż do 9. Ale mają przynajmniej jeden punkt na koncie, a dorobek bielszczan na razie jest zerowy i zajmują ostatnie miejsce w tabeli. Na początku ligi przegrali z Jastrzębskim Węglem, a w następnej kolejce z Resovią Rzeszów. Oprócz stawki, którą jest pierwsza wygrana w sezonie, mecz niesie ze sobą różne podteksty – w bielskiej ekipie zagra kilku zawodników, który występowali w Olsztynie, w AZS-ie występował też trener BBTS-u, Piotr Gruszka. – Do Olsztyna jedziemy pełni nadziei i wiary w siebie – zapowiada Wojciech Ferens, przyjmujący bielszczan. Faworytem w tym meczu będą jednak gospodarze.

Pojedynek dwóch z trzech najmłodszych drużyn ligi w zeszły weekend przyniósł w rezultacie zwroty akcji, frajerską utratę zwycięstwa i zacięty tie-break. Co tym razem przygotują dla swoich kibiców dwie akademickie drużyny, które mają jedne z najmłodszych składów w lidze? Prawidłowa odpowiedź brzmi: nie wiadomo, wszystko jest możliwe. Bardzo prawdopodobnym scenariuszem jest tie-break, ale wskazanie zwycięzcy wcale takie łatwe nie jest. Wprawdzie to warszawianie mają dwie wygrane na koncie, ale o ile w pierwszym spotkaniu, z podopiecznymi Vitala Heynena, zagrali naprawdę dobrze, o tyle w konfrontacji z Effectorem Kielce grali bardzo kiepsko i tylko dzięki frajerstwu rywala – jak to sam określił trener kielczan – wygrali to spotkanie. Częstochowianie zaś na dzień dobry ulegli ZAKSIE 0:3, ale w sobotę zagrali dobry mecz i byli o krok od wygrania z Jastrzębskim Węglem, ostatecznie przegrywając 2:3. Inżynierowie już rozegrali w tym sezonie dwa tie-breaki, ciekawe więc, czy w środowy wieczór na Ursynowie znów zafundują swoim kibicom pięć setów walki.

Hit kolejki rozgrywany będzie wprawdzie w Jastrzębiu, ale ciekawie też zapowiada się mecz pomiędzy Cerrad Czarnymi Radom i Lotosem Treflem Gdańsk. Czarni to aktualnie samodzielny lider tabeli, który nie przegrał jeszcze seta, natomiast Trefl to jak na razie rewelacja sezonu. Na Pomorzu w wakacje doszło do rewolucji, wymieniono prawie cały skład oraz pierwszego trenera i teraz ta rewolucja zaczyna przynosić owoce. Podopieczni Andrei Anastasiego, bo to on przejął stery Trefla, najpierw pokonali Olsztyn 3:1, ale prawdziwą niespodziankę sprawili, pokonując 3:0 ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle. Zarówno rozmiar, jak i styl wygranej pokazują, że gdańszczanie są w stanie podjąć walką z zespołami z tzw. wielkiej czwórki. Radomianie zaś jak dotąd nie grali z żadnym z potentatów – najpierw 3:0 pokonali Effector Kielce, potem w tym samym stosunku Banimex Będzin. Jednak i tu przed sezonem dokonano kilku ciekawych transferów, m.in. ściągając Daniela Plińskiego, Lukasa Kampę i Mikko Oivanena. Ze względów formalnych Fin do tej pory nie mógł zagrać, ale bardzo możliwe, że w pojedynku z podopiecznymi Anastasiego już wystąpi. To na pewno zwiększy szanse Czarnych na wygraną, podobnie jak rozgrywanie tego spotkania w ich specyficznej hali. Faworytem pozostają jednak gdańszczanie.

Kielczanie meczem z zespołem z Bydgoszczy zapoczątkują serię spotkań rozgrywanych wprawdzie u siebie, ale nie w Hali Legionów, tylko w Chęcinach. Podopieczni Dariusza Daszkiewicza mają już na koncie dorobek punktowy, ale na pewno po ostatnim meczu są rozczarowani. W konfrontacji z AZS-em Politechniką Warszawską prowadzili 2:0 w setach i 16:11 w czwartej partii, potem w tie-breaku zaczęli od prowadzenia 5:0, a mimo to przegrali. Bydgoszczanie, odwrotnie niż ich najbliżsi rywale, wyszli z niezłych opałów w meczu z AZS-em Olsztyn i ze stanu 0:2 potrafili wyrównać i wygrać spotkanie w tie-breaku, przy okazji rozbijając rywala do 9 w czwartej partii. Tie-break nie jest jednak najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w środę, siatkarze znad Brdy mają jednak trochę więcej argumentów, by rozstrzygnąć to spotkanie na swoją korzyść. Zwłaszcza że kielczanie nadal mają problemy kadrowe – do gry nie jest jeszcze gotowy Bartosz Krzysiek, kontuzjowany jest Andreas Takvam. – Z bydgoską ekipą nie możemy zagrać tak jak w Warszawie, bo mecz skończy się dla nas bardzo szybko – mówi trener Effectora. Jeżeli jego podopieczni zastosują się do tego zalecenia, mogą stworzyć ciekawe widowisko.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-14

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved