Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dawid Murek: Wygląda na to, że grał już nie będę

Dawid Murek: Wygląda na to, że grał już nie będę

fot. archiwum

- Nie tak wyobrażałem sobie końcówkę mojej przygody z siatkówką. Myślałem, że pogram jeszcze jeden sezon, ale wyszło, jak wyszło i nie ma mnie już w AZS-ie - powiedział Dawid Murek, jedna z ikon częstochowskiej siatkówki.

Dawida Murka nie ma w AZS-ie, nie ma w żadnym innym klubie, czy to oznacza zakończenie kariery?

Dawid Murek: – Tak mi się wydaje. Pewien etap w moim życiu chyba się skończył, nadszedł czas przemyśleń. Wygląda na to, że grał już nie będę, ale nie ukrywam, że nie tak sobie wyobrażałem końcówkę tej mojej przygody z siatkówką. Myślałem, że jeszcze jeden sezon pogram, ale wyszło, jak wyszło i nie ma mnie już w AZS-ie, który zawsze miałem w serduchu i nadal miał będę. Niestety, zaszły pewne okoliczności i musiałem odejść.



W AZS-ie spędziłeś w sumie 10 lat. Szkoda, że żegnasz się w takiej atmosferze.

– Szkoda. To bolało i boli nadal, a wina pewnie jest po jednej i drugiej stronie. Przyznaję, że trudno mi było oswoić się z tą myślą, ale jakoś sobie poradziłem. Przez to, że ta moja sytuacja późno się wyjaśniła, nie było za bardzo czasu na szukanie nowego klubu. Wytłumaczyłem sobie to tak, że kiedyś ten koniec musiał nastąpić, a teraz powoli zastanawiam się, co dalej ze sobą zrobić. Czy próbować zostać przy siatkówce, czy znaleźć sobie inne miejsce. Na pewno będę teraz miał więcej czasu, żeby się poświęcić rodzinie, która przez siatkówkę była trochę zaniedbywana. Wygląda na to, że córka pójdzie moim śladem. Żeby było jasne, nie naciskałem, żeby Natalia grała w siatkówkę. Czekałem aż powie: to jest moja droga, ja też chcę to robić. Tak było i trafiła właśnie do Szkoły Mistrzostwa Sportowego. Będę ją wspierał.

Jak z perspektywy czasu patrzysz na 10 lat, które spędziłeś w Częstochowie?

– Pięć pierwszych to był niesamowity okres. Atmosfera hali Polonia, sukcesy… Nie mogłem uwierzyć, że tutaj gram. Wcześniej nawet nie marzyłem, że trafię do I ligi i AZS-u Częstochowa. Że będę jednym z ważniejszych zawodników. Fajnie, że moja kariera tak się rozpoczęła i dziękuję za to, że dostałem tutaj szansę. Wyszukano mnie gdzieś w tej mojej małej mieścinie, trener Gościniak osobiście przyjechał do mnie do domu, żeby mi zaproponować grę w AZS-ie. Byliśmy z mamą w szoku… Szkoda tylko, że po tych pięknych pierwszych latach kolejne nie były już tak udane, a AZS znalazł się w takim punkcie, w jakim teraz jest. PlusLiga się rozwija, konkurencja jest coraz silniejsza, a my, niestety, stoimy w miejscu, żeby nie powiedzieć, że się cofamy. Prawda jest taka, że z każdym sezonem jest gorzej. Szukamy pieniędzy, namawiamy sponsorów, ale efektów tego nie widać. Kolejne sezony zaczynamy z nadziejami, a nic z tego nie wychodzi. Nie wychodzi, bo wszyscy dobrze wiedzą, że bez większego budżetu wyniku nie da się robić. Wielu kibiców chyba już zwątpiła, przekreśliła ten nasz AZS. Prawda jest taka, że dużo się musi tutaj zmienić, żeby udało się nawiązać do tych najlepszych lat.

Przez lata gry w siatkówkę mocno się zmieniłeś. Ostatnio nie byłeś już tym Dawidem Murkiem, co dawniej: zamkniętym, niechętnym do rozmów…

– Ja mam taki charakter, że wszystko trzymam w sobie. Tak było od zawsze. Po meczu wolałem szybko uciec do szatni i w samotności przeżywać to, co się wydarzyło. Cofnąć sobie taśmę z całego meczu, zastanowić, co zrobiłem źle, a co dobrze. Wiem, że na tym traciłem. Kibice mieli do mnie pretensje, że nie zostaję z nimi, nie rozdaję autografów, nie pogadam. Dziennikarze też nie mieli ze mną łatwo. Unikałem ich, nie dałem się złapać. Taki byłem i już, ale czy w związku z tym można powiedzieć, że mam trudny charakter i nie można mi nic powiedzieć? Uważam, że nie… A że się zmieniłem? Człowiek nabiera życiowego doświadczenia. Dotarło do mnie, że w związku z tą swoją postawą mogłem coś zaniedbać. Rzeczywiście otworzyłem się na kibiców i dziennikarzy, można powiedzieć, że spłacałem w ten sposób wobec nich jakiś dług. Dziękuję kibicom za to, że byli dla mnie, dla nas wszystkich grających w AZS-ie motorem napędowym. Wielu z nich jest teraz w konflikcie z klubem i to jest kolejny temat, który mnie rusza. Oni nigdy nie byli grzeczni, mówili głośno to, co mieli do powiedzenia i się nie zmienili. Zabolało mnie, że ich tak potraktowano. Myślę, że można było problem rozwiązać inaczej. Bo potrzebowaliśmy ich wsparcia, tym bardziej w tej dużej hali. A oni od zawsze robili klimat.

*Rozmawiał: Tadeusz Iwanicki
*Więcej w Gazecie Wyborczej Częstochowa

źródło: Gazeta Wyborcza

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-13

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved