Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Dariusz Daszkiewicz: To było totalne frajerstwo z naszej strony

Dariusz Daszkiewicz: To było totalne frajerstwo z naszej strony

fot. Tomasz Kubicki / Effector

Effector Kielce w meczu z akademikami z Warszawy miał dwie szanse na wygraną, ale nie wykorzystał okazji. Nic więc dziwnego, że po spotkaniu Dariusz Daszkiewicz nie krył rozczarowania. - To było totalne frajerstwo z naszej strony - podsumował.

Kielczanie w meczu z AZS-em Politechniką Warszawską byli bardzo blisko odniesienia pierwszego zwycięstwa w sezonie. Prowadzili 2:1 w meczu i 16:11 w czwartej partii i takiej przewagi nie wykorzystali. Nic więc dziwnego, że po spotkaniu trener przyjezdnej drużyny, Dariusz Daszkiewicz, był wyraźnie podłamany. – Nie bardzo chce się komentować taki mecz, bo myślę, że to było takie totalne frajerstwo z naszej strony. O ile te dwa pierwsze sety były bez historii, w pierwszej partii błędy Politechniki, w drugiej nasze, o tyle potem już powinnyśmy ten mecz bez problemu wygrać 3:1. Przy naszym prowadzeniu 16:11 w czwartym secie Politechnika praktycznie dawała nam piłkę na naszą stronę, a my sami się wykańczaliśmy. Podobna sytuacja była w tie-breaku, prowadziliśmy 5:0, 10:6 i nie potrafiliśmy piłki oddać na drugą stronę. Błędów popełniliśmy w tie-breaku osiem, przy takim załamaniu gry nie ma możliwości wygrania, także sami możemy sobie pluć w brodę, że zamiast trzech punktów mamy jeden – nie mógł odżałować szkoleniowiec Effectora Kielce.

Przyjezdni zagrali naprawdę dobre spotkanie, co podkreślał też Jakub Bednaruk, trener AZS-u Politechniki Warszawskiej. – Gratuluję zespołowi z Kielc dlatego, że w ciągu tygodnia zagrał zdecydowanie lepsze spotkanie, było dwa razy lepsze niż to ostanie z Radomiem – zaczął swoją wypowiedź. – Kielczanie zagrali bardzo dobrze dzisiaj i naprawdę zasługiwali na trzy punkty. Przy stanie 16:11 przy naszej grze, która w ogóle nie istniała, Kielce były lepsze i nagle nie wiadomo, co dokładnie się stało. Oni grają, my nie i nagle wygrywamy mecz 3:2. W tie-breaku zaczynamy od 0:5, leżymy na ziemi i prosimy, żeby nas dobić, a nagle wstajemy – analizował przebieg konfrontacji. Szkoleniowiec akademików zauważył, że oprócz czysto siatkarskich elementów wpływ na wynik miało też coś innego. – W takich meczach, kiedy nie idzie, głowa też jest ważna. Czasami w tym meczu siatkarsko nie wyglądało to najlepiej, chłopcy zrobili tyle bardzo dziwnych sztuczek, ale dziękuję im, bo nie pękli. Była taka sytuacja, że mogli się poddać, już po twarzach było widać, że się poddają, a jednak tego nie zrobili. Po raz kolejny pomogli rezerwowi, a co do końcówki to gratulacje dla Artura Szalpuka i Mateusza Sacharewicza, bo ja im powiedziałem tylko jedną rzecz, a oni trzy razy przeczytali to, co trzeba było przeczytać. Rozczytanie gry rozgrywającego Kielc to ich zasługa, oni sami zdecydowali się na pewne rzeczy i trafili. Dwa mecze, cztery punkty, super, ja się bardzo cieszę i idę oglądać mecz Polska – Niemcy – nie krył zadowolenia Jakub Bednaruk.

AZS Politechnika Warszawska został przed sezonem bardzo gruntownie przebudowany i jak przyznał trener akademików, w każdym meczu uczy się czegoś nowego o swoich zawodnikach. Po sobotnim spotkaniu jego wiedza wzbogaciła się o kolejne spostrzeżenia. – Dowiedziałem się, że po raz kolejny nie potrafią wejść w mecz, a przez ostatnie dwa dni byli bardzo mocno naładowani, co było po nich widać. Poprzedni tydzień pod względem treningów był najgorszy od momentu, kiedy się razem spotkaliśmy, a wygraliśmy w Bydgoszczy, grając dobry mecz. Ten tydzień z kolei był najlepszy i zagraliśmy zupełnie inną siatkówkę, nie taką, jak graliśmy w poprzednim spotkaniu, ja tego nie rozumiem. Dowiedziałem się też, że paru chłopaków potrafi w trakcie meczu pęknąć mentalnie, nie spodziewałem się, a dzisiaj zauważyłem, że Mateusz Sacharewicz nie pękł, chociaż akurat jego znam dłużej. Indywidualnie ja to widzę po twarzach, np. Bartłomiej Mordyl przy stanie 13:13 prosi błagalnym wzrokiem „proszę nie wpuszczać mnie na zagrywkę”, a jednak wszedł i zaserwował dobrze. Dowiedziałem się też, że Artur Szalpuk sam potrafi wziąć na siebie ciężar gry, jeżeli ustawić taktykę na ostatnią piłkę, a on ma 19 lat i sam mówi chłopakom, co robić. I tak będę się o nich dowiadywał tydzień w tydzień nowych rzeczy, przez ileś tam miesięcy – zakończył swoją wypowiedź Jakub Bednaruk.



źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-12

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved