Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Bielska przeszkoda na drodze Resovii

PlusLiga: Bielska przeszkoda na drodze Resovii

fot. archiwum

W 2. kolejce PlusLigi wicemistrz Polski podejmie u siebie BBTS Bielsko-Biała. W zeszłym sezonie na inaugurację rozgrywek górą byli rzeszowianie, lecz mimo przegranej 0:3 ówczesny beniaminek nie był łatwą przeszkodą dla podopiecznych Andrzeja Kowala.

Wydaje się, że faworyt sobotniego spotkania jest jeden – to Asseco Resovia Rzeszów ma w tym sezonie medalowe aspiracje i dużą szansę na świetne zaprezentowanie się na europejskich parkietach. Co więcej, to właśnie wicemistrzowie kraju są typowani jako najgroźniejszy rywal broniącej tytułu Skry i nazywani jedną z dwóch największych siatkarskich potęg w Polsce. Lista argumentów po ich stronie jest przeważająca – począwszy od wyników pierwszej kolejki PlusLigi, w której pokonali Cuprum Lubin 3:1 (BBTS przegrał na wyjeździe z Jastrzębskim Węglem 0:3), a skończywszy na gwiazdach światowej siatkówki, które występują w biało-czarnych barwach. Jednym z nich jest złoty medalista mundialu, Rafał Buszek, który podczas inaugurującego pojedynku z beniaminkiem zapisał na koncie swojego zespołu aż 17 oczek. Indywidualną wartość pokazał nie tylko w ofensywie, ale także w przyjęciu, grając w nim na niemalże 70-procentowej skuteczności. Partnerował mu Nikolaj Penczew, który w trzecim secie zmienił słabiej spisującego się Marko Ivovicia. Roszada ta spełniła swoje zadanie, ponieważ Bułgar nie tylko pozytywnie wpłynął na postawę Resovii w obronie, ale także dopisał dwa asy serwisowe po stronie teamu trenera Kowala. Z drugiej strony, bielszczanie także dysponują dwoma znanymi twarzami w defensywie, czyli Wojciechem Ferensem i Siergiejem Kapelusem. Pierwszy z nich niewątpliwie stanowi emocjonalny silnik napędowy BBTS-u, jednakże podczas meczu z jastrzębianami nie przełożyło się to na wysoką efektywność w ataku (przy piętnastu próbach skończył jedną na trzy piłki). Taką samą skuteczność miał Ukrainiec, który poza tym był ogniwem trzymającym bielskie przyjęcie – w 80 procentach sytuacji potrafił przewidzieć zachowanie przeciwników na siatce.

Jeżeli chodzi o środek boiska, to po stronie sobotnich gospodarzy na pewno warto wspomnieć o tercecie, który bardzo szybko udowodnił, że wzajemnie doskonale się uzupełnia. Mowa tu o Dawidzie Dryi, Russelu Holmesie oraz Łukaszu Perłowskim. Podczas spotkania z lubinianami w podstawowej szóstce wyszedł powracający z wypożyczenia w Kielcach Dryja, który pierwsze dwa sety zakończył z siedmioma punktami zdobytymi dla rzeszowian oraz dwoma blokami na rywalach. Zastąpił go właśnie Perłowski, który nie tylko dwukrotnie częściej stanowił ścianę nie do przejścia dla siatkarzy Cuprum, ale także atakował na 83-procentowej skuteczności. Najbardziej stabilnie prezentował się natomiast Amerykanin, który całe spotkanie rozegrał znakomicie – efektywność gry na siatce wynosiła ponad 70 procent, a do tego dołożył aż sześć bloków. Podobnym wynikiem w dotychczasowych zmaganiach nie może pochwalić żaden z zawodników z Bielska-Białej – najlepiej w tej mierze zaprezentował się Bartłomiej Neroj, a po jednym punktowym zatrzymaniu przeciwnika na swoim koncie mają Łukasz Polański i Wojciech Sobala. Warto jednak zauważyć, że pierwszy z nich nie mógł zaliczyć ligowego debiutu w pomarańczowo-zielonych barwach do najlepszych – nie udało mu się uzyskać ani jednego punktu po ataku, a drugie oczko, które wypracował, pochodziło bezpośrednio z zagrywki. Dużo lepiej zaprezentował się były siatkarz AZS-u Olsztyn, który skończył 4 na 5 akcji ofensywnych.

Bez wątpienia jedno łączyło sobotnich oponentów w meczach pierwszej kolejki – to z całą pewnością nie były spotkania, podczas których pierwsze skrzypce grali atakujący. Na tej pozycji w gronie rzeszowian wystąpił zmęczony sezonem reprezentacyjnym Dawid Konarski – jego potrzebę nieco dłuższego odpoczynku można było zauważyć poprzez nierówną grę na siatce, bowiem złoty medalista siatkarskiego mundialu nie zamienił w punkt połowy z posyłanych do niego przez Lukasa Tichacka piłek. Jeszcze gorzej zaprezentował się jego bielski odpowiednik, czyli Jose Luis Gonzalez – Argentyńczyk zapisał na koncie swojego zespołu jedynie siedem oczek z ataku.



Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie walczymy o złoty medal, o Final Four czy o Puchar Polski. Podobne ambicje mają jednak również nasi najwięksi rywale – Jastrzębie, ZAKSA i Skra – powiedział po meczu z beniaminkiem PlusLigi trener Resovii, Andrzej Kowal. Zgodnie z jego zapowiedziami można się spodziewać, że w pojedynku z teoretycznie dużo słabszym przeciwnikiem jego podopieczni zrobią wszystko, żeby uzyskać trzy punkty. – Będzie to jeden z najtrudniejszych meczów w sezonie. W hali na Podpromiu gra się bardzo ciężko, ale jestem przekonany, że jeśli będziemy walczyć, możemy sprawić sobie oraz naszym kibicom małą niespodziankę. Jedziemy po oczka i wierzę, że je przywieziemy – zapowiedział z kolei rozgrywający BBTS-u i jednocześnie kapitan, Grzegorz Pilarz. Nie ulega wątpliwości, że po sportowym falstarcie zespół Piotra Gruszki przyjedzie do stolicy Podkarpacia dodatkowo zmobilizowany i pewny tego, że nie należy im się łatka „chłopców do bicia”, która przylgnęła do bielszczan w zeszłym sezonie. Jeżeli tylko starczy im siły psychicznej do tego, żeby wejść w mecz bez kompleksów i niezależnie od wyników będą walczyć o każdą piłkę, to mogą być nie lada wyzwaniem dla wicemistrzów kraju.

Siatkarsko możemy być słabsi od tych drużyn, ale nie może nam zabraknąć charakteru – przyznał szkoleniowiec bielszczan. O tym, czy tak się stanie, będzie można się przekonać już w nadchodzącą sobotę. Spotkanie w hali na Podpromiu w Rzeszowie zaplanowano o godzinie 17.00.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-10

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved