Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Marcin Kozioł: Zrobimy wszystko, by nikogo nie zawieść

Marcin Kozioł: Zrobimy wszystko, by nikogo nie zawieść

fot. Michał Giel

- Jeśli stawia się przed kimś jakiś cel, to musisz się z nim oswajać od początku. Trzeba mówić o nim głośno i nie może cię on przerażać, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie - mówi atakujący Czarnych Katowice, Marcin Kozioł. Czarni to jeden z faworytów do awansu do I ligi.

TKKF Czarni Katowice są aktualnym liderem grupy 5 II ligi mężczyzn. Podopieczni trenera Przemysława Halapacza wygrali dwa pierwsze mecze ligowe bez większych problemów, a co najważniejsze bez straty seta. Po takim początku zarówno klubowi działacze, jak i zawodnicy oraz trener mogą być optymistycznie nastawieni przed kolejnymi spotkaniami. – Wygraliśmy dwa mecze dość gładko, bez straty seta, ale z oceną stylu byłbym póki co ostrożniejszy. To rywale jak na razie nie postawili nam większego oporu – przyznał atakujący Czarnych, Marcin Kozioł. My gramy nieźle, ale jestem pewny, że możemy grać zdecydowanie lepiej. Sezon się jednak dopiero rozkręca, więc miejmy nadzieję, że ten szczyt formy przyjdzie dla nas w odpowiednim momencie – spokojnie wyjaśnił 31-latek.

Na inaugurację sezonu zespół ze stolicy Śląska zagrał przed własną publicznością z Juvenią Głuchołazy. Katowiczanie „zlali” rywali, pozwalając im zdobyć odpowiednio 12, 14 i 18 punktów w secie. Kolejny mecz, tym razem wyjazdowy, Czarni rozegrali z Rafako Racibórz. Raciborzanie wysoko przegrali w pierwszym meczu z Volleyem Rybnik i w pojedynku z Czarnymi chcieli się zrehabilitować. Ta sztuka im się nie udała – TKKF Czarni zwyciężyli bardzo wysoko, pozwalając sobie na stratę maksymalnie czternastu oczek w partii. – Mecz od pierwszej do ostatniej piłki toczył się pod nasze dyktando. Nie ujmując nikomu, młodzi chłopcy z Raciborza nie mieli w tym spotkaniu żadnych argumentów ku temu, by nam zagrozić w którymś z trzech setów. Mecz bez historii, wywozimy z Raciborza trzy punkty i to jest dla nas najważniejsze – na chłodno ocenił Kozioł.

W następnej kolejce ekipa trenera Halapacza zmierzy się w katowickich Szopienicach z byłym pierwszoligowcem – TKS-em Tychy. Tyszanie w dotychczasowych dwóch pojedynkach rozegrali aż 10 setów i w obu przypadkach schodzili z parkietu zwycięscy. Dla Marcina Kozioła mecz z Tyskim Klubem Siatkarskim będzie szczególnym wydarzeniem, ponieważ jeszcze w zeszłym roku razem z tym zespołem rywalizował na zapleczu ekstraklasy. – Na pewno serce zabije mocniej. Tychy to moje miasto rodzinne, grałem w TKS-ie przez trzy ostatnie sezony, na parkiecie dla tego klubu zostawiłem hektolitry potu, więc nie może być inaczej. Sentymenty jednak skończą się w sobotę o szesnastej, kiedy przyjdzie walczyć o ligowe punkty. A powinno być ciekawie, bo spotkają się dwie niepokonane jak do tej pory drużyny. Mam jednak nadzieję, że po meczu Czarni jeszcze długo kontynuować będą swoją passę, a zespół z Tychów passę zwycięstw będzie liczył od nowa i utrzyma ją aż do meczu rewanżowego z nami – powiedział atakujący z Katowic.



Jeszcze na długo przed startem nowych rozgrywek Czarni Katowice zostali ogłoszeni faworytem do wygrania grupy 5, a także do awansu na zaplecze PlusLigi. Wnioski te wyciągnięto na podstawie transferów przeprowadzonych przez zespół z Katowic. W drużynie zostało kilku doświadczonych siatkarzy, jak Łukasz Szabelski czy Peter Diviš, a skład wzmocnili nie mniej znani i ograni: Łukasz Jurkojć, Rafał Sobański, Maciej Naliwajko czy Marcin Kozioł. Łatka faworyta od pierwszego dnia treningów wiąże się z dużą presją i ogromnymi oczekiwaniami. Jak radzą sobie z nimi siatkarze ze Śląska? – Wychodzę z założenia, że jeśli stawia się przed kimś jakiś cel, to musisz się z nim oswajać od początku. Trzeba mówić o nim głośno i nie może cię on przerażać, bo inaczej nic z tego nie wyjdzie. Także my wiemy, po co tutaj jesteśmy, o co gramy i zrobimy wszystko, by nikogo w klubie, a przede wszystkim siebie nie zawieść – zapewnił Kozioł.

Mimo że zespoły mają za sobą dopiero dwa pojedynki ligowe, to w niektórych ekipach pojawiają się już poważniejsze bądź mniej groźne kontuzje. Czy katowiczanie mają już jakieś kłopoty kadrowe? – Niestety, nas los też nie oszczędził. Zaraz na początku przygotowań z powodu urazu kolana wypadł nam Łukasz Szabelski. Na szczęście jest już po zabiegu i może jeszcze nie w meczu z Tychami, ale w kolejnym będziemy mogli liczyć na jego pomoc, bo tak jak każdy z nas jest jednym z trzynastu niezbędnych elementów układanki pt. „Awans do 1 ligi!” – zakończył Marcin Kozioł.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-09

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2018 Strefa Siatkówki All rights reserved