Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > Tauron Liga > Marcin Wojtowicz: Musimy jeszcze sporo popracować

Marcin Wojtowicz: Musimy jeszcze sporo popracować

fot. Wiesław Kozieł / plusliga.pl

- Pracujemy nad tym, żeby prezentować jak najlepszą siatkówkę, która z ogromną wolą walki zrekompensuje braki w doświadczeniu - powiedział Marcin Wojtowicz, trener Developresu SkyRes Rzeszów, który kilka dni temu zadebiutował w rozgrywkach Orlen Ligi.

Pierwsze koty za płoty. Stoczyliście dwa równorzędne sety z mistrzyniami Polski. Powodów do wstydu raczej nie powinno być?

Marcin Wojtowicz:To prawda, emocje związane z inauguracją i debiutem za nami. Chcieliśmy się pokazać z jak najlepszej strony. Myślę, że w dwóch setach się to udało. Graliśmy odważnie i przede wszystkim poprawnie. W pierwszym byliśmy wszyscy za bardzo zdenerwowani. W kolejnych już było lepiej. A ostatni nam zupełnie nie wyszedł. Z drugiej i trzeciej partii jestem zadowolony, choć przy odrobinie szczęścia obydwie mogły zakończyć się zwycięstwem. Niestety grając z tak doświadczonym zespołem, trudno liczyć tylko na szczęście. Musimy jeszcze sporo popracować, by móc mierzyć się potencjałem z najlepszymi. Taki jest nasz cel.

Wspomniał pan, że czwarty set wam nie wyszedł. Przeciwnik w nim tak podkręcił obroty czy też pański zespół opadł zupełnie z sił?



O czwartej partii wszyscy chcemy zapomnieć. Chemik nie pozostawił złudzeń i zasłużenie wygrał. Myślę, że po trzecim secie nieoczekiwanie zeszło z nas powietrze. Graliśmy dobrze, na tyle by wygrać, i nie umieliśmy tego utrzymać, a przeciwniczki robiły na boisku co chciały. Byliśmy bezradni przede wszystkim z akcji po dobrym przyjęciu.

W okresie przygotowawczym podkreślał pan, że ma wyrównaną, czternastoosobową kadrę. Przed meczem o punkty trudno jest wybrać dwanaście najlepszych dziewczyn?

Wszystkie dziewczyny bardzo ciężko przepracowały okres przygotowawczy. Każda z nich na pewno robi wszystko, by być na boisku. To są bardzo trudne decyzje i co tydzień mam i będę miał z tym problem. Wraz ze Staszkiem (Pieczonką – przyp. red.) rozmawialiśmy z nimi, gdyż chcieliśmy, aby miały świadomość, że wybieramy 12 dziewczyn, które były najlepsze w tygodniu poprzedzającym mecz i do tego będą pasowały do taktyki przygotowanej na przeciwnika, a nie dwójkę najgorszą. Mamy wyrównany skład i ciężko jest wskazać te, które usiądą za banerami. Jest to jednak częścią naszego zawodu i nie tylko ja się z tym borykam. Staramy się to robić tak, by dziewczyny były świadome tego jak się prezentują na bieżąco.

Za kilka dni na Podpromiu kolejny pojedynek z udziałem Developresu. Tym razem do Rzeszowa przyjadą Budowlani. Łodzianki jeszcze w lidze nie wystartowały, ale mieliście okazję bliżej się poznać w okresie przygotowawczym?

Dokładnie, Budowlani zadebiutują w lidze w naszej 2. kolejce. Spotkaliśmy się już z tym zespołem na turnieju w Rzeszowie, oglądaliśmy ich pozostałe gry kontrolne. Trener łodzianek mocno rotował składem, do tego doszły problemy zdrowotne dziewczyn i tak naprawdę nie możemy być pewni tego, co na nas przygotują. My z kolei musimy się dobrze przygotować na każdą ewentualność, a na elementy zaskoczenia reagować na bieżąco. Oby było ich jak najmniej. Jesteśmy nowicjuszem w tej lidze i dla nas pomimo wszystko najważniejsze będzie skupienie się na naszej grze. Pracujemy nad tym, żeby prezentować jak najlepszą siatkówkę, która z ogromną wolą walki zrekompensuje braki w doświadczeniu.

Zarówno dla pana, jak i większości zawodniczek w Orlen Lidze jest sporo nowości. Jedną z nich są piłki. Siatkarki zdążyły się przygotować do nowych piłek?

Z piłkami nie mamy już problemów. Zresztą chyba ta zmiana przeszła najbardziej bezboleśnie. Nawet nie było większego roztrząsania tego tematu. Już do turnieju barażowego przez miesiąc przygotowywaliśmy się z Mikasami, więc jak się spotkaliśmy w lipcu, było to dla nas czymś normalnym.

W porównaniu do dawnej szkolnej hali teraz gracie na gigancie. Jak się czujecie na Podpromiu?

Dosyć szybko zaaklimatyzowaliśmy się w nowej hali. Mamy tam bardzo fajne warunki. To hala z prawdziwego zdarzenia. W IV LO, gdzie wcześniej mieliśmy treningi, pracowaliśmy bardziej w sali szkolnej, która już teraz nie spełniała wymogów ligi. Trenowanie i granie na Podpromiu to przyjemność, choć czasami wiąże się ze sporymi niedogodnościami. Hala musi zarabiać i od czasu do czasu trochę się tułamy. W niczym to jednak do tej pory nie przeszkadzało. Z resztą w takiej samej sytuacji jest Resovia, z którą dzielimy ten obiekt.

1800 kibiców na pierwszym meczu Developresu to jak na beniaminka całkiem niezły wynik…

Tak, 1800 kibiców to już coś. Atmosfera na meczu z Chemikiem była bardzo fajna. Mam nadzieje że naszą grą odwdzięczyliśmy się za tak liczne przybycie. Żeby gromadzić stale taką rzeszę sympatyków, trzeba mieć coś ciekawego do zaproponowania. Będziemy dążyć do tego, żeby w przyszłości przekonać do siebie ich jeszcze więcej, a tym, którzy nam zaufali, dziękujemy za wsparcie, które jest nam bardzo potrzebne. Kibice są naszym siódmym zawodnikiem.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
Tauron Liga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved