Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > I liga kobiet > I liga K: Bez niespodzianki w pierwszej kolejce

I liga K: Bez niespodzianki w pierwszej kolejce

fot. archiwum

Zmagania na zapleczu Orlen Ligi rozpoczęło 12 zespołów, obyło się bez większych niespodzianek. Jedynie drużyna ze Świecia zmuszona była do trudnej przeprawy z odmłodzonym zespołem Silesii. Z dobrej strony pokazały się też drużyny beniaminków.

Nie od dziś wiadomo, że forma na początku sezonu może „falować”, a pierwsze kolejki często dostarczają zaskakujących wyników. Na inaugurację I ligi kobiet obyło się jednak bez większych niespodzianek. Na uwagę zasługuje tie-break na Śląsku, gdzie miejscowa Silesia mocno przeciwstawiła się Jokerowi Świecie. Chociaż to przyjezdne są beniaminkiem, to wydawało się, że prowadzone przez doświadczonego szkoleniowca Mariusza Bujka będą w stanie ograć bardzo młodą ekipę Silesii. Boisko zweryfikowało jednak przedmeczowe przypuszczenia i udowodniło, że zgranie zawodniczek jest równie ważne, co indywidualne umiejętności. Obydwie drużyny miały swoje lepsze i gorsze momenty, jednak ostatecznie to świecianki były górą. – Mam nowy zespół, który potrzebuje czasu, aby się zgrać. Mieliśmy doskonałe przyjęcie, ale nie potrafię zrozumieć, dlaczego tak mało graliśmy środkiem – powiedział po spotkaniu trener Bujek.

Z bardzo dobrej strony pokazał się także inny beniaminek, ŁKS Łódź. Podopieczne trenera Macieja Bartodziejskiego w swoim debiucie zmierzyły się z KS-em Murowana Goślina. W minionych latach siatkarki z Wielkopolski często znajdowały się w gronie faworytek ligi, jednak w tym meczu doświadczenie było po stronie beniaminka, w którego szeregach występują takie zawodniczki jak Agnieszka Wołoszyn, Barbara Kubieniec, Katarzyna Jaszewska czy Aleksandra Filip. Siatkarki z Łodzi dzięki presji wywartej zagrywką ustawiły przebieg spotkania, kontrolując wydarzenia na boisku przez całe spotkanie. W tej sytuacji wyszło mniejsze ogranie przeciwniczek, które na taki obrót wydarzeń zareagowały nerwową grą. – Ten brak spokoju objawił się kompletnym brakiem przyjęcia, nie mogliśmy uruchomić wszystkich stref ataku – wyjaśnił Piotr Sobolewski, szkoleniowiec ekipy z Wielkopolski.

Także w Warszawie decydujące o wygranej okazało się być doświadczenie na I-ligowych parkietach. Chociaż to ekipa z Gorlic debiutuje na zapleczu ekstraklasy, o sile tej ekipy stanowią zawodniczki, które w minionych latach mogliśmy obserwować na I-ligowych parkietach w barwach krakowskich drużyn. Mocno odmłodzona drużyna ze stolicy próbowała przeciwstawić się rywalkom, jednak te znakomicie spisywały się w zagrywce i bloku. – Mieliśmy trochę materiału na temat drużyny z Warszawy, ale wynikało z niego, że Sparta jest zespołem przeciętnym. Tymczasem na boisku wcale tak nie było. Chwała mojej drużynie za to, że „przeczekała” Spartę i przechyliła szalę zwycięstwa na swoją korzyść – ocenił rywalki trener Grzegorz Silczuk.



Jednostronne spotkanie mogli natomiast oglądać kibice w Krośnie. Siatkarki miejscowych Karpat, pomimo iż na papierze dysponują nieco słabszym składem niż w minionym sezonie, nie miały problemów z pokonaniem młodych uczennic ze Szczyrku. – Nam w tym meczu zabrakło przede wszystkim dyscypliny. Zarówno indywidualnie, jak i zespołowo nie byliśmy sobą, popełniając zbyt wiele błędów – wyjaśnił trener Peć. Krośnianki natomiast już na początku sezonu pokazały, że jak co roku będą groźne i pomimo zmian kadrowych należy się z nimi liczyć w każdym spotkaniu.

Swoje aspiracje do odegrania kluczowych ról na I-ligowych parkietach potwierdziły drużyny z Torunia i Sulechowa. Obydwie ekipy odniosły pewne zwycięstwa, pokonując drużyny debiutantów. Na drodze podopiecznych Mariusza Soi stanęły zawodniczki PLKS-u. W ekipie beniaminka pierwsze skrzypce grała Agnieszka Starzyk-Bonach, która próbowała przeciwstawić się rywalkom. Te jednak znakomicie spisywały się w atakach na skrzydłach, dzięki czemu kontrolowały przebieg wydarzeń na boisku. Ważną rolę odegrała też skuteczna gra torunianek w zagrywce, szczególnie Roksany Brzóski. Siatkarki ze Śląska wraz z kolejnymi partiami „rozkręcały się”, jednak jedynie w trzeciej odsłonie wystarczyło to na przekroczenie granicy 20 punktów.

Z kolei drużyna Marka Mierzwińskiego odprawiła Nike Węgrów. Rywalki próbowały nawiązać walkę i momentami udawało im się dotrzymywać kroku bardziej doświadczonym rywalkom. Faworytki rozgrywek, grające bez nominalnej libero, wykorzystały jednak swoje doświadczenie w decydujących monetach partii, przechylając szalę zwycięstwa na swoją stronę. Duża w tym zasługa trudnej zagrywki, dzięki której podopieczne Mierzwińskiego nie miały większych problemów ze stawianiem skutecznych bloków. – Bardzo się obawiałem tego spotkania, bo jest to taka drużyna, która gra chyba najbardziej urozmaiconą siatkówkę ze wszystkich – przyznał trener Mierzwiński.

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela I ligi kobiet

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
I liga kobiet

Tagi przypisane do artykułu:

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-08

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved