Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Andrea Anastasi: Wlazły był ważniejszy niż ja

Andrea Anastasi: Wlazły był ważniejszy niż ja

fot. Arkadiusz Buczyński

- Polska federacja podjęła słuszną decyzję, zmieniając selekcjonera, mówię szczerze! Zatrudniła trenera, który był w stanie przekonać Mariusza do powrotu, ja nie byłem - mówi na łamach Przeglądu Sportowego, Andrea Anastasi.

Andrea Anastasi udanie zadebiutował w roli szkoleniowca Lotosu Trefla Gdańsk. Ekipa z Trójmiasta pewnie pokonała w czterech setach AZS Olsztyn. Co ciekawe gdańszczanie po raz pierwszy w historii wygrali na inaugurację PlusLigi. – W tym sezonie postawiliśmy sobie trzy cele – po pierwsze wywalczyć awans do play-off. Po drugie zbudować podwaliny pod wspaniały klub i wspaniałą drużynę, a po trzecie – i chyba najważniejsze – mamy zamiar przyciągać kibiców, by wypełniali Ergo Arenę – podkreśla włoski szkoleniowiec, który chwali publiczność, licznie przybyłą na pierwszy pojedynek w sezonie 2014/2015. – Na inaugurację przyszło ponad cztery tysiące ludzi, a przecież nie graliśmy ze Skrą czy Resovią, które mają w swoich szeregach po kilku mistrzów świata, działających jak magnes – zauważa Anastasi. – Gdy zaczynaliśmy spotkanie z AZS-em Olsztyn, czułem takie samo podniecenie, jak w czasach, gdy prowadziłem reprezentację. Tak samo jestem w ogniu siatkówki jak wcześniej – dodaje Włoch.

Byłego trenera reprezentacji Polski bardzo wstrząsnęła informacja o chorobie swojego kadrowicza, Grzegorza Boćka. Szkoleniowiec z Półwyspu Apenińskiego jest jednak pewien, że atakujący pokona chorobę. – Powinienem się bardzo martwić o Grześka, ale jakoś nie potrafię, bo ciągle mam przed oczyma jego wiecznie uśmiechniętą twarz. Czuję, że Bociek pokona chorobę i wróci do nas, do siatkówki, jeszcze silniejszy – przekonuje.

Włoski szkoleniowiec przyznaje, że podczas mistrzostw świata emocjonował się grą reprezentacji Polski. – Mówiąc szczerze, bardzo przeżywałem ich występy, bo to przecież nadal był także mój projekt, wielu moich zawodników. Ja po prostu nie mogłem kontynuować pracy, ona mi się nie znudziła ani nie poczułem się wypalony. Ale patrząc z perspektywy czasu, dobrze się stało. Mariusz Wlazły nie chciał grać w moim zespole ze względów, których nie chcę już po raz kolejny przytaczać – tłumaczy Anastasi, dodając: – Polska federacja podjęła słuszną decyzję, zmieniając selekcjonera, mówię szczerze! Zatrudniła trenera, który był w stanie przekonać Mariusza do powrotu, ja nie byłem. A, choć może zabrzmi to dziwnie, to jednak Wlazły dla biało-czerwonych był dużo ważniejszy i bardziej potrzebny niż Andrea Anastasi. Zagrał fantastyczne mistrzostwa świata, jest świetnym zawodnikiem.



Kogo Andrea Anastasi typuje do grona murowanych kandydatów do zdobycia mistrzostwa Polski w tym sezonie? – Skra i Resovia są troszkę przed pozostałymi dwoma zespołami – Jastrzębiem i ZAKSĄ. Stawiam na finał tych dwóch potęg – kończy Włoch.

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-07

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved