Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > PlusLiga: Olsztynianie oprą się magii Anastasiego?

PlusLiga: Olsztynianie oprą się magii Anastasiego?

fot. archiwum

Start ligowych rozgrywek dla siatkarzy z Gdańska i Olsztyna tuż, tuż. W pierwszej kolejce sezonu 2014/2015 gdańszczanie podejmą w swojej hali piątą drużynę PlusLigi - AZS Olsztyn. Czy Andrea Anastasi i jego podopieczni udanie rozpoczną ligowe zmagania?

W przerwie w rozgrywkach rodzimej ekstraklasy nie zabrakło ciekawych transferów. Do klubów PlusLigi trafiło kilku brązowych medalistów mistrzostw świata – Lukas Kampa, Ferdinand Tille, Denis Kaliberda i Sebastian Schwarz, do kraju powróciły nasze „złotka” Michał Winiarski i Mateusz Mika, nad Wisłą zagra też m.in. Mikko Oivanen, Zbigniew Bartman, Justin Duff czy Jeroen Trommel. Najciekawszym transferem nie jest jednak przybycie do naszej ligi jakiegokolwiek zawodnika, a trenera. Bezsprzecznie jedną z najjaśniejszych i najciekawszych postaci w rozpoczętym już siatkarskim sezonie klubowym będzie opiekun Lotosu Trefla Gdańsk – Andrea Anastasi. Włoski szkoleniowiec razem z reprezentacją biało-czerwonych święcił wiele triumfów i zdobył solidny pęk medali – czy w Gdańsku pójdzie mu równie dobrze? Wielkie nazwisko, ogromne sukcesy, charyzma, wiedza i doświadczenie – to tylko niektóre atuty Anastasiego przemawiające za tym, iż nad Bałtykiem mogą teraz nastać „lata grube”. Ten bagaż doświadczeń i długa trenerska kariera, a przede wszystkim obycie w pracy w Polsce na pewno pomogą mu w uniesieniu presji, która w dużej mierze spoczywać będzie na jego barkach, a nie na barkach jego zawodników. – Kiedy zdecydowałem się na objęcie gdańskiego zespołu, w głowie ułożyłem sobie konkretny plan tego, jak ma wyglądać skład, jak mamy go budować i jak ma wyglądać później nasza gra. Doskonale zdaję sobie sprawę, że nie mamy najlepszej drużyny w Polsce, ale stworzyliśmy ciekawy zespół. Jesteśmy drużyną środka tabeli, będziemy wygrywać mecze, ale i je przegrywać. Musimy za to stworzyć charakter tej drużyny, postawić fundamenty i zrobić pierwsze kroki na drodze do sukcesu Trefla Gdańsk – już na starcie swojej przygody nad Bałtykiem powiedział Włoch.

Trochę spokojniej jest w Olsztynie, gdzie na ławce trenerskiej nie doszło do żadnych zmian i zespół dalej prowadzony jest przez Krzysztofa Stelmacha. W minionych rozgrywkach olsztynianie spisali się na medal – zajęli bowiem pierwsze miejsce w swojej dywizji, czyli lokatę tuż za „wielką czwórką”. Sukces w postaci bardzo wysokiego miejsca nie przełożył się na stabilizację składu. Z Warmii odeszło bowiem aż dziesięciu siatkarzy i trener Stelmach musiał wszystko układać od początku. – Naszym celem było zatrzymanie trzonu drużyny, ale nam się to nie udało. Chcieliśmy zatrzymać Pablo Bengoleę, ale on z kolei chciał wrócić w rodzinne strony. Staraliśmy się zatrzymać Michała Żurka, ale otrzymał lepszą ofertę z Resovii Rzeszów. Dobry sezon rozegrał Matti Oivanen, ale tu blokował nas limit obcokrajowców. Dobry wynik pociągnął za sobą straty w postaci odejścia czołowych zawodników. Mamy dziesięciu nowych siatkarzy, a to bardzo dużo – przyznał Tomasz Jankowski, prezes zarządu akademików z Olsztyna. Dużym osłabieniem jest na pewno odejście mistrza świata Rafała Buszka, jednego z lepszych polskich libero Michała Żurka i dysponującego potężną zagrywką Mattiego Oivanena. Stelmachowi udało się jednak zebrać całkiem niezłą pakę, w której widać mieszankę doświadczenia i młodości oraz zdrowe proporcje między zagranicznymi i polskimi zawodnikami. W gronie stranierich znalazło się miejsce dla dwóch Słowaków: Juraja Zat’ko i Františka Ogurčáka oraz Brazylijczyka Levi Cabrala, natomiast po polskiej stronie warto zwrócić uwagę na Pawła Adamajtisa, Piotra Haina, Grzegorza Szymańskiego i Michała Poterę.

Duże zmiany w składzie dotknęły także gdańszczan, jednak w porównaniu do olsztyńskiego AZS-u w zespole z Pomorza była to zaplanowana taktyka. Nowa miotła w postaci Anastasiego dostała w pewnym sensie wolną rękę przy budowaniu składu, a jedynymi ograniczeniami był limit obcokrajowców mogących jednocześnie przebywać na parkiecie oraz budżet. Trenerowi z Italii udało się zwerbować do zespołu jedną z najjaśniejszych postaci polskiego mundialu – Mateusza Mikę i to właśnie przyjmujący, obok utytułowanego szkoleniowca, będzie największą gwiazdą zespołu. Do drużyny dołączyło trzech siatkarzy spoza Polski – atakujący Murphy Troy, rozgrywający Marco Falaschi oraz przyjmujący Sebastian Schwarz. Dodając do tego Mikę oraz starych wyjadaczy – Piotra Gacka i Wojciecha Grzyba, można powiedzieć, że w Gdańsku zbudowano więcej niż solidny zespół. Takie słowa padały także przed startem rozgrywek w latach ubiegłych, a wszyscy dobrze wiemy, jak wszystko się kończyło – dziewiąte, ósme i dziesiąte miejsce w PlusLidze. W Gdańsku mają jednak nadzieję, że tym razem zespół zostanie oczarowany przez Anastasiego i będzie to pierwszy krok w stronę lepszych dni.



Oba zespoły mają podobne problemy – wielu nowych graczy, których trzeba ze sobą zgrać i odpowiednio zestawić. Jak wiadomo dobre zrozumienie na boisku wymaga czasu i pierwsze ligowe kolejki mogą być jeszcze dla tych ekip małym poligonem doświadczalnym. Małą niewiadomą jest też forma najbardziej obciążonych zawodników podczas mundialu – Miki i Schwarza, którzy walczyli ze swoimi kadrami do 21 września. Trzytygodniowy mundial może się w niedługim czasie jeszcze odezwać w ich kościach. Tą kwestią kompletnie nie przejmują się gracze z Warmii, którzy w pełnym składzie przepracowali prawie cały okres przygotowawczy. Kto wyjdzie zwycięsko z meczu pomiędzy dwoma niedotartymi siatkarskimi maszynami? Odpowiedź już w niedzielne popołudnie.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved