Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Gruszka: Adrenalina powoli rośnie

Piotr Gruszka: Adrenalina powoli rośnie

fot. archiwum

Piotr Gruszka, były znakomity siatkarz, MVP mistrzostw Europy w 2009 roku, już dziś zadebiutuje w nowej roli. Jako trener poprowadzi BBTS Bielsko-Biała w meczu z Jastrzębskim Węglem. - Adrenalinka powoli rośnie... - przyznaje szkoleniowiec.

 

Adrenalina powoli rośnie, ale wcale nie odczuwam jakiegoś nadmiernego stresu związanego z tym, że zaczynam nowy rozdział w życiu. Poza tym muszę się pilnować i nie okazywać nadmiernych emocji, bo chłopaki na mnie patrzą. Jeśli będę przestraszony, to zespół wyjdzie na mecz zagotowany. Nie mogę do tego dopuścić – mówi Piotr Gruszka w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Z jakimi nadziejami przystępuje do pracy? – Klub nie stawiał mi żadnych warunków, sam wytyczyłem sobie cel. Jest nim awans do play-off – przyznaje Gruszka, ale jak sam dodaje, łatwo nie będzie. – Trzeba stawiać sobie ambitne i realne cele. W poprzednich rozgrywkach BBTS zajął ostatnie miejsce w PlusLidze, ale nie będę stawiał sobie za cel przedostatniej pozycji w tabeli. To byłby absurd. Wczoraj powiedziałem chłopakom, że jesteśmy gotowi do rozpoczęcia walki. Fizycznie są gotowi, reszta rozegra się w naszych głowach. Wyznaję pewną zasadę, którą staram się zaszczepić podopiecznym: tylko od nas zależy, czy uznamy się za słabszych od przeciwnika. Nikt inny nie może nas stłamsić. Sami decydujemy o sobie. Odpalamy na bardzo trudnym terenie w Jastrzębiu i zaczynamy zabawę.

Debiutujący w roli trenera Gruszka przyznał także, że dobrze odnajduje się w tej roli, czerpie niej dużo satysfakcji. – Jeśli chodzi o rzeczy czysto siatkarskie, po tylu latach kariery mało co mnie może zaskoczyć. Wydaje mi się, że przygotowania przebiegły dobrze, zawodnicy są zdrowi. Chyba udało mi się stworzyć fajną grupę, atmosfera jest dobra, a na tym zależało mi najbardziej. Jestem dobrej myśli. Praca w roli trenera jest dużo trudniejsza niż bycie zawodnikiem i nie kończy się po zakończeniu treningu. Cały czas musisz myśleć i szukać pomysłów na grę. Muszę przecież ogarnąć nie tylko siebie, ale całą tę bandę (śmiech). Jest to trudne, ale pociągające. Muszę przyznać, że nowa praca sprawia mi sporo frajdy. Myślę, że znalazłem z chłopakami fajny kontakt – mówi. Pokusił się także o scharakteryzowanie siebie jako szkoleniowca. – Jestem dosyć konsekwentny i wymagający, przywiązuję wagę do detali. Nawet dla mnie jest to pewnym zaskoczeniem. Sam się sobie dziwię, że jestem aż tak wymagający. Czasami nawet krzyczę na chłopaków. Wychodzę jednak z założenia, że nie można być cały czas zahukanym. Pracowałem z wieloma trenerami, ale ci najlepsi podczas treningu zawsze stwarzali dużą presję. Bez tego nie ma potem sukcesów.



Popularny „Grucha” bardzo dokładnie rozważał wszystkie negatywne i pozytywne strony zanim przyjął propozycję BBTS-u. – Chwilę to trwało, bo musiałem kilka rzeczy rozważyć. Dzisiaj trener potrzebuje wielu współpracowników. Są w BBTS-ie rzeczy, które można poprawić i pracujemy nad tym, żeby wszystko wyglądało podobnie jak w najlepszych klubach. Chciałem mieć także wpływ na skład zespołu, który będę prowadził. I tak się stało. Przyszło do nas dziewięciu nowych zawodników, większość z tych transferów to był mój pomysł – mówi.

*wywiad Kamila Drąga czytaj także w przegladsportowy.pl

 

 

źródło: inf. własna, przegladsportowy.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-04

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved