Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Ryszard Bosek: Krytykować jest najprościej

Ryszard Bosek: Krytykować jest najprościej

fot. archiwum

- Od kilku lat sytuacja w AZS-ie jest, jaka jest. Biegamy, szukamy pieniędzy, ale to jest trudny temat - przyznaje Ryszard Bosek. - Wylewam to z siebie dzisiaj i wyrażam nadzieję, że zaczniemy wszyscy pracować na korzyść AZS-u - dodaje częstochowski działacz.

Czego pana zdaniem można się spodziewać po nowej drużynie AZS-u?

Ryszard Bosek: Zespół się zgrywa i przez jakiś czas będzie się jeszcze zgrywał. Jakiś czas temu dołączył Białorusin Khilko, a może być jeszcze jego rodak Udrys i obaj będą potrzebować czasu, żeby wejść do zespołu. Generalnie to, co mi się podoba, to atmosfera i wielka chęć do pracy u zawodników. A jeżeli jest atmosfera, to wyniki też przyjdą.

Co mogą wnieść do drużyny wspomniani Khilko i Udrys? Pierwszy z Białorusinów to gracz anonimowy, o drugim też niewiele można powiedzieć…



My nie bierzemy nikogo do zespołu na podstawie informacji z Internetu. Zanim podpisaliśmy kontrakt z Khilko, przyjechał tutaj, spędził z drużyną kilka dni. Okazało się, że to zawodnik kompletny, w miarę lekki na ataku, ma bardzo dobry blok i przyjęcie oraz trudną zagrywkę. Dodatkowo to bardzo miły, sympatyczny człowiek, co też ma swoje znacznie. Zapewniam, że cena, jaką trzeba było za niego zapłacić, w stosunku do tego, co potrafi, na pewno jest dobra. A to bardzo ważne, bo my przecież krezusem finansowym nie jesteśmy. Grając u nas, będzie miał okazję się pokazać, wejść do PlusLigi. Można powiedzieć, że idzie drogą Kubiaka, bo ostatnio grał w Izraelu. Jeżeli dojdzie do jego poziomu, na pewno będziemy zadowoleni.

W dużej mierze charakter nadaje drużynie rozgrywający. W przypadku AZS-u będzie to kolejny nowy gracz – Hiszpan Miguel De Amo.

Tutaj drużyna będzie skazana na grę szybką i bardzo szybką. Jestem pod wrażeniem, widząc, co niektórzy zawodnicy potrafią z nim zagrać. De Amo to doświadczony zawodnik, który wniósł do grupy mentalną świeżość. Jest wyjątkowo komunikatywny, praktycznie od razu złapał feeling ze wszystkimi chłopakami. Dopytuje, jak dograć piłkę, czego oni oczekują. Mam nadzieję, że to będzie człowiek, który pokieruje tym towarzystwem.

Uważa pan, że może być mentalnym liderem drużyny?

Owszem. Widać, że wspiera młodych, którzy jeszcze tak ciężko nie trenowali, pomaga im w trudnych chwilach. On, Michał Bąkiewicz… Tak jak mówiłem, czuć, że w tej grupie jest atmosfera i z przyjemnością się patrzy, jak ona pracuje. Ja przyjechałem z mistrzostw świata prosto na trening. Byłem wyjątkowo zmęczony, ale zostałem na nim do końca. I cieszyłem oczy pracą, jaką ci chłopcy wykonywali.

Wielu kibiców na wasze transfery patrzy z przymrużeniem oka i nie spodziewa się, że odegracie w PlusLidze znaczącą rolę. Zresztą nie przez przypadek: wszyscy zdają sobie sprawę, że konkurencja jest bardzo silna. A czy pana zdaniem jest szansa, że AZS tym razem wyrwie się z ogona tabeli?

Gdyby ta część kibiców, która nas krytykuje, włączyła się w akcję finansowania drużyny, to pewnie już dawno byśmy się z tego ogona wyrwali. Krytykować jest najprościej, a ja przypominam, że u nas jest Klub Stu, że można się do niego zapisać i wspomóc finanse. Ci, co są blisko siatkówki, wiedzą, że najsilniejsi mają w zespołach zawodowych graczy. U nas część jest półzawodowych i my musimy ich w miarę szybko nauczyć gry w siatkówkę. Oczywiście najprościej jest zapłacić i wziąć tych z wysokiej półki, ale finanse nam na to nie pozwalają. Od kilku lat sytuacja w AZS-ie jest, jaka jest. Biegamy, szukamy pieniędzy, ale to jest trudny temat. Ja nie krytykuję tych, którzy nas krytykują, składam tylko oficjalne wyjaśnienie. Żeby wiedzieli, skąd biorą się różnice i dlaczego inni mogą stawiać na zawodowców, a my musimy na takich, którzy zawodowcami będą w przyszłości. Taka jest dola outsidera. Póki co chcemy dać kibicom drużynę, która będzie walczyć. I jeżeli ci kibice powiedzą po meczu: „No, przegrali, ale bijąc się ze ścianą, urwali sobie nogę, rękę i ucho”, będziemy mieć satysfakcję.

Czy jest nadzieja, że po chudych latach AZS stanie finansowo na nogi?

Cały czas szukamy sponsorów. Ja też od jakiegoś czasu jestem coraz mniej na treningach, ponieważ włączyłem się w akcję zdobywania pieniędzy. Robię to, co lubię mniej, ale zdaję sobie sprawę z sytuacji i chcę pomóc. Bo nie wyobrażam sobie, żeby o AZS-ie mówiono, że obiecuje złote góry, a potem nie wywiązuje się ze zobowiązań i sądzi się z zawodnikami przez 10 lat. A takich klubów jest kilka. Chciałbym, żeby kibice to zrozumieli. A ci, którzy piszą w Internecie, że za klubowe pieniądze kupiłem sobie BMW, niech zastanowią się nad tym, co piszą. Ja się już do tego przyzwyczaiłem, że Internet na ogół służy do besztania. A najczęściej besztają frustraci, którzy nie mają nic do roboty. Wylewam to z siebie dzisiaj i wyrażam nadzieję, że zaczniemy wszyscy pracować na korzyść AZS-u.

Rozmawiał Tadeusz Iwanicki – więcej w serwisie czestochowa.sport.pl

 

źródło: sport.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved