Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > PlusLiga > Piotr Gacek: Jeżeli chce się wygrać, trzeba walczyć

Piotr Gacek: Jeżeli chce się wygrać, trzeba walczyć

fot. archiwum

- Bez scalonej drużyny ciężko szukać w sporcie sukcesu, a my ten mały sukces - tym scementowaniem się zespołu - już osiągnęliśmy - mówił o nowym zespole po oficjalnej prezentacji Piotr Gacek, libero Lotosu Trefla Gdańsk.

Na początek chcę zapytać pana o wrażenia po prezentacji. Podobała się?

Piotr Gacek: Bardzo fajna. Nie często zdarzają się prezentacje z taką „pompą”, a przede wszystkim w tak szczególnym miejscu dla naszego narodu, w którym zaczęły się pewne, spore przemiany naszej historii. To fantastyczne uczucie być w Europejskim Centrum Solidarności uczestnikiem prezentacji zespołu. Jestem pod wrażeniem.

Za wami okres przygotowań, a już za kilka dni rozpoczniecie PlusLigę. Jak mógłby pan podsumować ten czas spędzony w klubie i jakie są pana rokowania przed sezonem?



– Przygotowania na pewno były bardzo trudne. Z dużą ilością ciężkiej pracy, czyli takie jakie powinny być. Przez dziewięć tygodni ciężko trenowaliśmy po to, aby zaprezentować się kibicom z jak najlepszej strony. Już w niedzielę będziemy mogli sprawdzić swoją formę po tych przygotowaniach. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Póki co fajnie to wszystko wygląda. Jeżeli chodzi o rokowania przed sezonem, to przede wszystkim będziemy walczyć w każdym meczu. To jest dla nas najważniejsze. Ja nie powiem teraz, czy będziemy mieli drugie, piąte, czy ósme miejsce, bo to nie o to chodzi. Chcemy być w każdym meczu przygotowani maksymalnie mentalnie i walczyć o zwycięstwo. Nieważne, kto będzie stał po drugiej stronie siatki, czy to Skra Bełchatów, czy inny potencjalnie słabszy zespół. My wychodzimy, żeby walczyć i wygrywać. Jeżeli tak będziemy podchodzić do każdego spotkania, wyniki same przyjdą.

Jak wygląda u was zgranie? Dwóch chłopaków dołączyło dosłownie w ostatnim tygodniu przygotowań. Czy to nie będzie problemem na ten pierwszy mecz?

– Zwróćmy uwagę, że są to chłopaki, którzy grają w barwach narodowych swoich krajów. To są doświadczeni zawodnicy. Mateusz Mika, pomimo młodego wieku, jest już ogranym graczem. Zagrał finał mistrzostw świata jak stary wyjadacz, tak jakby grał w nim co cztery lata. Pokazał się z jak najlepszej strony. Myślę, że jego zgranie z rozgrywającym będzie kwestią dosłownie kilku treningów. Mimo tego, że dołączyli do nas kilka dni temu, już teraz współpraca układa się całkiem nieźle. Wydaje mi się, że nie będzie dużego problemu z kierowaniem do nich właściwych piłek. Wszystko wyjdzie w treningach, w grze, a chłopaki są na tyle doświadczeni, że szybko wpasują się w drużynę.

W niedzielę czeka was mecz z AZS-em Olsztyn. To dla was dobrze czy źle? Rywale mniej więcej plasują się na podobnym poziomie do waszego. Pytam, bo niektórzy wolą zacząć od mocniejszego przeciwnika, inni od słabszego. Czy to będzie miało znaczenie?

– Jeszcze raz powtórzę, że do każdego meczu podejdziemy maksymalnie skoncentrowani. Za każdym razem wyjdziemy na boisko, żeby wygrać. Czy to będzie, tak jak mówiłem, mistrz Polski, czy zespół, który jest potencjalnym naszym sąsiadem w tabeli, o ile już można o takowej mówić i układać – nie ma znaczenia, my wychodzimy walczyć.

Tę waleczność, o której pan mówi, to chyba wpoił wam Andrea Anastasi…

– To zostało mi wpojone parę ładnych lat temu, jak zaczynałem swoją przygodę z reprezentacją, że jeżeli chce się wygrać, to trzeba walczyć. Innej reguły na sukces i zwycięstwa nie ma. Andrea po prostu utwierdza mnie w tym przekonaniu i przekazuje tę wiedzę zawodnikom, którzy uczą się tego profesjonalizmu po raz pierwszy.

Wiemy już z jakim podejściem wy zagracie, ale czego spodziewacie się po zespole z Olsztyna?

– To drużyna stworzona na solidnych fundamentach. Mają dobrych rozgrywających i doświadczonego atakującego, Grzegorza Szymańskiego. To solidna ekipa. Ja spodziewam się w niedzielę bardzo dobrego i ciekawego meczu, bo spotkają się zespoły potencjalnie podobne i to spotkanie, w moim odczuciu, będzie się podobać kibicom.

Jest pan chyba najbardziej doświadczonym zawodnikiem w drużynie. Jaka będzie z tego względu pana rola? Podejmie pan rolę kapitana mentalnego, czy coś w tym rodzaju?

– Nie będę tutaj Bartkowi Gawryszewskiemu w szranki wchodził (śmiech). Chciałbym przelać to moje doświadczenie na młodych zawodników, aby wiedzieli jaką drogą trzeba iść, żeby osiągnąć coś w sporcie. Nie jestem jakimś wybitnym sportowcem, ale trochę zębów na siatkówce zdarłem i to, co najlepsze, chciałbym przekazać młodszemu pokoleniu.

Właśnie, macie tutaj niezłą mieszankę doświadczenia z młodością. Czy to może przynieść jakiś super rezultat w tym sezonie?

– Wierzę głęboko, że tak. Tworzymy naprawdę fajny kolektyw w szatni, na treningu i poza nim. Bez scalonej drużyny i zespołu, ciężko szukać w sporcie sukcesu, a my ten mały sukces – tym scementowaniem się zespołu – już osiągnęliśmy. Drużyna jest naprawdę drużyną i teraz zostało nam to tylko przelać na parkiet od strony sportowej.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
PlusLiga

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-03

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2019 Strefa Siatkówki All rights reserved