Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. F: Holenderki walczyły ale poległy, Turczynki urwały seta

MŚ, gr. F: Holenderki walczyły ale poległy, Turczynki urwały seta

fot. FIVB

Bardzo zacięty pojedynek stoczyły reprezentacje Serbii i Holandii. Pomarańczowe postawiły rywalkom trudne wymagania, jednak nie wystarczyły to im, aby zwyciężyć. Z kolei Turczynki w konfrontacji z Amerykankami zdołały urwać seta.

Początek meczu należał do Serbek, które wyszły na prowadzenie 6:3, ale dwa błędy w przyjęciu Suzany Cebić spowodowały, że na świetlnej tablicy szybko pojawił się remis. Co ciekawe, w kolejnych akcjach ciężar zdobywania punktów na swoje barki w obu zespołach wzięły bardzo młode zawodniczki – Celeste Plak i Tijana Bosković. W środkowej fazie seta trwała walka cios za cios, ale po drugiej przerwie technicznej szala zwycięstwa zaczęła przechylać się na stronę pomarańczowych. Wygrywały one 21:19, lecz sygnał do ataku ich przeciwniczkom dała Brankica Mihajlović, swoje trzy grosze do wyniku dorzuciła także Bosković, a Serbki na ostatniej prostej ograły rywalki.

Drugiego seta rozpoczęły one z wysokiego c. Na skrzydłach w ich szeregach dobrze spisywały się Bosković i Mihajlović, za to Holenderkom przytrafiło się kilka błędów, co zaowocowało kilkupunktową przewagą podopiecznych trenera Terzicia. Wydawało się nawet, że z akcji na akcję będą one ją powiększały, ale dwie punktowe zagrywki Judith Pietersen dały pomarańczowym sygnał do walki, a na świetlnej tablicy szybko pojawił się remis. Obie drużyny szły łeb w łeb do stanu 18:18. Wówczas Serbkom przytrafił się słabszy fragment gry w przyjęciu, a ich rywalki wyszły na prowadzenie 22:18. Jednak od tego momentu kompletnie załamała się pierwsza akcja Holenderek, a duża w tym zasługa trudnych serwisów Mihajlović. Dzięki temu Serbki najpierw odrobiły straty, a w decydujących momentach mogły także liczyć na błędy przeciwniczek. Ostatecznie tego seta rozstrzygnęły na swoją korzyść 25:23.

Wydawało się, że Serbki pójdą za ciosem, bo po zbiciu Mileny Rasić wyszły na prowadzenie 3:1 na początku trzeciej odsłony, ale chwilę później ponownie przytrafił im się przestój w przyjęciu, a kilka innych błędów w połączeniu z udanymi akcjami Plak sprawiły, że to Holenderki prowadziły na przerwie technicznej 8:5. W kolejnych minutach oba zespoły grały zrywami, a Serbki raz doganiały, a raz traciły dystans do rywalek. Na drugim czasie technicznym zbicie Manon Flier dało niewielką przewagę Holenderkom (16:14). Podopieczne trenera Terzicia jednak szybko doprowadziły do remisu, a walka cios za cios trwała do 20. punktu. W decydujących momentach ponownie lepiej zaprezentowały się Serbki, które dzięki dobrej zagrywce, blokowi oraz skuteczności Bosković wygrały 25:23, a cały mecz 3:0.



Serbia – Holandia 3:0
(25:22, 25:23, 25:23)

Składy drużyn:
Serbia: Bosković (18), Mihajlović (17), Rasić (13), Krsmanović (1), Nikolić (6), Ognjenović (5), Cebić (libero) oraz Brakocević (2) i Żivković
Holandia: De Kruijf (6), Plak (16), Pietersen (8), Sloetjes (5), Belien (3), Stoltenborg (2), Schoot (libero) Oosterweld, Flier (12), Buijs (2), Dijkema (1) i Steenbergen (1)


Początek spotkania był wyrównany. Turczynki miały nawet możliwość wyjścia na dwupunktowe prowadzenie, ale szybko przekonały się, że niewykorzystane okazje się mszczą. Wszystko dlatego, że dwie dobre zagrywki Kimberly Hill dały prowadzenie wicemistrzyniom olimpijskim na przerwie technicznej (8:5). Po niej Turczynki mogły zbliżyć się do rywalek na jedno oczko, ale błąd Sedy Tokatlioglu w ataku sprawił, że Amerykanki wciąż kontrolowały boiskowe wydarzenia, a kolejne pomyłki siatkarek znad Bosforu powiększyły dystans punktowy do czterech oczek. W kolejnych minutach podopieczne trenera Kiraly’ego dysponowały dobrym przyjęciem, a to pozwalało prowadzić Alishy Glass kombinacyjną grę, z którą nie radziły sobie rywalki. Dopiero błędy siatkarek z USA zaprosiły Europejki do gry, a ich szczęśliwa zagrywka dała im remis. W końcówce z dobrej strony pokazała się Gozde Sonsirma i to głównie ona rozstrzygnęła premierową odsłonę na korzyść Turczynek.

Od początku drugiego seta oba zespoły udane akcje przeplatały błędami, a wynik oscylował wokół remisu. Jednak udane kontry Kelly Murphy i Hill dały Amerykankom trzy punkty przewagi (8:5). W kolejnych minutach wicemistrzynie olimpijskie dzieliły i rządziły na boisku, a pomyłka na środku Bahar Toksoy sprawiła, że Europejki przegrywały już 7:12. Wydawało się, że podopieczne trenera Kiraly’ego złapały odpowiedni rytm gry, bowiem ich prowadzenie wzrosło nawet do siedmiu oczek. Jednak także im przytrafiały się momenty dekoncentracji, które nie pozostawały bez wpływu na wynik. Zbicie Sonsirmy pozwoliło zawodniczkom znad Bosforu zniwelować część strat, ale wciąż inicjatywa leżała po stronie ich przeciwniczek. Ostatecznie Amerykanki triumfowały 25:19, a zakończyły tę część meczu udanym blokiem.

Trzecią partię od mocnego uderzenia rozpoczęły Turczynki, które błyskawicznie objęły prowadzenie 5:1. W tym fragmencie meczu w ataku uaktywniła się Tokatlioglu, a błędy siatkarek z USA pozwalały Europejkom utrzymywać nad nimi dystans (8:4). W kolejnych minutach na boisku królował chaos, ale wciąż w lepszej sytuacji były Turczynki, które ratowały się dobrą postawą w bloku. Wprawdzie Europejki wygrywały jeszcze 16:14, ale zupełnie zaniechały grę środkiem, co się na nich zemściło. Ich prosta i schematyczna gra była wodą na młyn dla Amerykanek, które najpierw doprowadziły do remisu, a za sprawą Murphy odskoczyły od rywalek na dwa oczka. W końcówce utrzymały wypracowaną wcześniej przewagę, a zbicie Hill spowodowało, że ta część meczu padła ich łupem 25:23.

Czwartą partię podopieczne trenera Kiraly’ego rozpoczęły od mocnego uderzenia, bowiem po zbiciu Robinson odskoczyły od przeciwniczek na cztery oczka, lecz ich dobra postawa nie trwała zbyt długo, a pomyłka w przyjęciu Hill spowodowała, że na świetlnej tablicy pojawił się remis (7:7). Z biegiem czasu zaczęła jednak ponownie zarysowywać się przewaga po stronie siatkarek z USA, które po udanej kontrze Holuke Akinradewo wygrywały już 12:9. W kolejnych minutach Amerykanki kontrolowały boiskowe wydarzenia, a gra nie tylko skrzydłami, ale także środkiem wyraźnie utrudniała rywalizację pogubionym Europejkom. Od tego momentu gra podopiecznych trenera Barboliniego zupełnie się posypała, a kolejne nieudane akcje były przysłowiowym gwoździem do ich siatkarskiej trumny. Wicemistrzynie olimpijskie pewnie kroczyły do końcowego sukcesu, gromiąc rywalki 25:15, a porażka Turczynek praktycznie wyeliminowała je z walki o medal mistrzostw świata.

Turcja – USA 1:3
(29:27, 19:25, 23:25, 15:25)

Składy drużyn:
USA: Glass (1), Hill (19), Murphy (19), Akinradewo (11), Larson-Burbach (1), Dietzen (12), Banwarth (libero) oraz Robinson (8), Fawcett (4), Dixon i Thompsen
Turcja: Sonsirma (22), Tokatlioglu (16), Ozsoy (14), Akman (6), Aydemir (1), Toksoy, Karadayi (libero) oraz Uslupehlivan (7), Pasoglu i Karakoyun

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela grupy F

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved