Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. E: Zacięte spotkania pod znakiem tie-breaków

MŚ, gr. E: Zacięte spotkania pod znakiem tie-breaków

fot. FIVB

Aż pięciu setów potrzeba było, by wyłonić zwycięzcę pojedynku Dominikana - Belgia. Siatkarki z Europy przegrywały już 0:2, ale zdołały doprowadzić do tie-breaka. W drugim meczu tej grupy Chorwatki pokonały reprezentację Japonii.

Pierwszy mecz drugiej fazy mistrzostw świata grupy E pomiędzy Dominikaną a Belgią rozpoczął się od remisu 3:3. Z biegiem czasu zarysowała się przewaga drużyny znad Morza Karaibskiego. Po tym, jak skutecznie zaatakowała Riviera, było 11:6 dla Dominikany i Europejki było w odwrocie. Co prawda Belgijki próbowały pojedynczymi akcjami nawiązać wyrównaną grę z ekipą Dominikany, ale było to za mało. Van Hecke brylowała w ataku, ale nie znalazła wsparcia wśród swoich koleżanek i jasnym się stało, że Belgia przegra tego seta. Od stanu 18:12 na boisku prym wiodły podopieczne Marcosa Kwieka, które zakończyły seta wygraną 25:17 po tym, jak punktową akcją w bloku popisała się Vargas.

Druga partia spotkania miała bardziej zacięty przebieg niż premierowa odsłona. Na pierwszej przerwie technicznej jednym punktem prowadziły Dominikanki (8:7), jednak Belgijki szybko wyrównały stan rywalizacji na 10:10 po skutecznych akcjach Vandesteene i Rousseaux. Dominikanki przyspieszyły swoją grę, dobrze zagrały w bloku i miały dwa „oczka” więcej od swoich rywalek (13:11) po akcji w ataku Mambru. Jak się później okazało, był to decydujący moment tego seta, ponieważ europejska ekipa nie potrafiła już odrobić dystansu dzielącego ją od Dominikany. Przy stanie 18:15 dla Dominikany o przerwę na żądanie poprosił trener Van de Broek, lecz nie przyniosło to spodziewanego rezultatu i ostatecznie to Dominikana wygrała tego seta w stosunku 25:22.

Niemające nic do stracenia Belgijki jeszcze raz zerwały się do ataku i na efekty tego nie trzeba było długo czekać. Od samego początku tego seta stroną dyktującą warunki gry była Belgia, która nie popełniała takich błędów jak miało to miejsce w dwóch pierwszych partiach. Punktowa akcja w bloku Heyrman dała prowadzenie Belgijkom 7:4. Skuteczne tym razem Belgijki stopniowo powiększały swoją przewagę i po ataku Van Hecke miały już cztery punkty więcej niż Dominikana (14:10), a na drugiej przerwie technicznej Belgijki miały pięć punktów więcej niż ich rywalki (16:11). Przewaga ta wprowadziła rozluźnienie w szeregi europejskiej drużyny, która w końcówce seta miała już tylko jeden punkt więcej od swoich rywalek (21:20). De La Cruz razem z Valdez zdobywały bezcenne punkty, ale odpowiedź Belgii była natychmiastowa. Dobrze znane w Polsce Leys z Rousseaux zapewniły Belgijkom zwycięstwo w tym secie i przedłużyły nadzieje na dalszą grę w tym spotkaniu.



Podbudowane wygraną w trzeciej odsłonie meczu Belgijki rozpoczęły rywalizację od prowadzenia 4:0, po tym, jak skutecznym asem serwisowym popisała się Frauke Dirickx. Dominikanki nie potrafiły znaleźć sposobu na zmobilizowane rywalki i przegrywały 7:11. Van Hecke razem z Heyrman raz po raz zdobywały cenne punkty dla swojej reprezentacji i były nie do powstrzymania przez Dominikanki. Chwilowy przestój europejskiej ekipy i zryw De La Cruz pozwolił tej reprezentacji na zniwelowanie strat do dwóch punktów (12:14). Było to wszystko, na co stać było Dominikanę w tym secie, po ataku Van de Vijver Belgijki miały cztery punkty więcej niż ich rywalki (19:15) i do końca seta utrzymały wypracowaną przewagę, wygrały seta i doprowadziły do remisu w meczu.

O końcowym zwycięstwie jednej z drużyn miał zadecydować set prawdy. Lepiej rozpoczęły Dominikanki, które po atakach De La Cruz prowadziły 4:2, a wkrótce potem 8:4. Tie-break miał jednostronny przebieg, Belgijki nie przypominały niczym drużyny z dwóch poprzednich setów. Europejska drużyna popełniała proste błędy, myliła się w ataku i w efekcie tego przegrywała 5:12. Pierwszoplanową postacią tego seta była wspomniana wcześniej De La Cruz, zawodniczka ta była nie do zatrzymania w ataku i w znaczny sposób przyczyniła się do wygrania tego seta w stosunku 15:6.

Dominikana – Belgia 3:2
(25:17, 25:22, 22:25, 22:25, 15:6)

Składy zespołów:
Dominikana: Valdez (10), Marte (2), Arias (3), Rivera (7), Mambru (19), De La Cruz (30), Castillo (libero) oraz Fersola (2), Angeles, Binet, Martinez (4) i Pena (2)
Belgia: Bland (2), Dirickx (5), Heyrman (7), Leys (5), Van Hecke (30), Vandesteene, Courtois (libero) oraz Coolman, Rousseaux (14), Van de Vijver (1) i Cools (8)


Lepiej w spotkanie weszły Japonki, które od razu objęły prowadzenie (5:2). Jednak dzięki skutecznym atakom Sanji Popović i asie serwisowym Senny Usić-Jogunicy udało się Chorwatkom zbliżyć na jedno oczko do rywalek (10:11). Po drugiej przerwie technicznej Japonki odskoczyły, a w ataku myliła się Usić-Jogunica (16:19). Siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni prowadzenia nie oddały i pewnie wygrały 25:18. Początek drugiej partii był wyrównany, walka toczyła się punkt za punkt. Po skutecznym ataku Saori Sakody zespoły zeszły na przerwę techniczną z jednopunktowym prowadzeniem (8:7). Jednak żadna z drużyn nie miała pomysłu jak odskoczyć rywalkom, dobre zagrania przeplatały się z błędami i nikt nie odpuszczał. Tym razem w końcówce nie myliła się Usić-Jogusica i dlatego Chorwatki wygrały 25:23.

Podobnie jak w poprzedniej partii, gra toczyła się punkt za punkt. Można śmiało stwierdzić, że spotkały się dwa zespoły na podobnym poziomie i do końca nie było wiadomo, kto wygra. Japonki zaczęły blokować, dzięki czemu zbudowały trzypunktową przewagę (15:12). Jednak Chorwatki nie zamierzały łatwo odpuszczać, doprowadziły do remisu po 20. Zacięta końcówka, gra na przewagi, a szalę zwycięstwa na swoją stronę przechyliła Saori Kimura (27:25). W kolejnym secie skuteczne ataki Risy Shinnabe dały Japonkom prowadzenie 7:4. Europejki pokazały wolę walki i udało im się doprowadzić do remisu po 13, a później zaczęły budować przewagę (19:14). Siatkarki z Kraju Kwitnącej Wiśni odrobiły część strat (18:20), ale Chorwatki dzięki Maji Poljak wygrały (25:20) i doprowadziły do tie-breaka. Podopieczne Angelo Vercesi znakomicie rozpoczęły piątą partię od prowadzenia 4:0. Przy zmianie stron prowadziły 8:6, ale grały pewnie i utrzymywały przewagę. Ataki w sam róg boiska Miai Jerkov jeszcze zwiększyły prowadzenie Chorwatek, które wygrały 15:8 i całe spotkanie 3:2.

Chorwacja – Japonia 3:2
(18:25, 25:23, 25:27, 25:20, 15:8)

Składy zespołów:
Chorwacja: Poljak (18), Usić-Jogunica (17), Jerkov (13), Milos (8), Popović (8), Brcić (4), Usić (libero) oraz Cutuk (1) i Fabris (15)
Japonia: Ebata (22), Kimura (18), Shinnabe (11), Sakoda (11), Ono (10), Miyashita (4), Tsutsuo (libero) oraz Yamaguchi (1), Ishii (1), Nakamichi, Takada i Ishida

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela grupy E

źródło: inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-10-01

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved