Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > II liga mężczyzn > Jakub Heimroth: Każda wygrana będzie nas ogromnie cieszyć

Jakub Heimroth: Każda wygrana będzie nas ogromnie cieszyć

fot. archiwum

Seniorzy PWSZ Karpaty Mosir Krosno zwyciężyli w swoim pierwszym ligowym pojedynku z ekipą Płomienia Sosnowiec. - Dzisiaj zagraliśmy pięćdziesiąt procent tego, na co nas stać - przyznał po meczu trener Jakub Heimroth.

Za nami pierwszy pojedynek seniorów w sezonie 2014/2015 zakończony wygraną z Płomieniem Sosnowiec 3:2. Jak można skomentować to spotkanie?

Jakub Heimroth: – Mamy bardzo młody zespół, dużo chłopców przyszło z zewnątrz. Trzeba podkreślić, że znaczna część zawodników grających w zeszłym roku opuściła nasz klub. Spotkanie miało bardzo dużo nerwowości w sobie. Dużo błędów na zagrywce, dużo pomyłek również w innych elementach. Później udało nam się trochę uspokoić naszą grę. Dla wielu zawodników był to debiut przed tak dużą publicznością, która i tak jeszcze nie była największa jak na nasze warunki. W ich oczach było widać, że jest to dla nich ogromne przeżycie. Dzisiaj zagraliśmy pięćdziesiąt procent tego, na co nas stać, mam nadzieję, że z biegiem czasu będzie już tylko coraz lepiej. Chłopaki muszą oswoić się też z dopingiem (śmiech), który jest na wysokim poziomie i bardzo nam pomaga. Klub kibica robi świetną robotę.

Po bardzo słabej drugiej partii wydawało się, że Płomień Sosnowiec jest już o krok od wygranej.



– Drugi set zagraliśmy fatalnie, na własne życzenie przegraliśmy. W końcówce mieliśmy sześć kontr i wszystkie te akcje przegraliśmy po naszych błędach. Niestety nie wybraliśmy tych opcji, które powinniśmy. Być może wynikało to ze stresu. Trzeci set to nasze gładkie zwycięstwo, praktycznie bez historii. Uspokoiliśmy zagrywkę. Bardzo fajnie w tym elemencie pokazał się Damian Sąpór, który swoją zagrywką odrzucił przeciwników od siatki. Mieliśmy wysokie prowadzenie, które dowieźliśmy spokojnie do końca. Wielkie brawa dla Krystiana Lisowskiego za czwarty set, kiedy to wyciągnął końcówkę partii na zagrywce. Do tego zakończenie asem serwisowym, które też dało nam więcej pewności siebie przed decydującą odsłoną pojedynku.

Co zasługuje na wyróżnienie po tym spotkaniu?

– Na plus to jest zwycięstwo. Każda wygrana będzie nas ogromnie cieszyć. Już za tydzień rywalizacja z Błękitnymi Ropczyce. Najpierw musimy wygrać seta, później dwa, a najlepiej trzy i spokojnie, konsekwentnie jesteśmy w stanie walczyć o jak najlepsze wyniki.

W pojedynku z ekipą z Sosnowca wróciliście z dalekiej podróży, czy zatem po tym ligowym debiucie na plus wypada również waleczność zespołu?

– Waleczność, zdecydowanie tak. Ja właśnie chcę, a wręcz oczekuję od nich tej waleczności. Jak chłopcy się obudzą i wrócą do tej dyspozycji, którą prezentowali w sparingach, to pokażą jeszcze nie raz ten „ząb”. To na pewno będzie ich mocna strona. Nie mają presji, nie mają ciśnienia na wynik. Mają spokojnie walczyć, ogrywać się i zbierać doświadczenie. Jedyne co musi być, to walka.

Było o pozytywnych stronach, czas na te negatywne. Przede wszystkim chyba trzeba wspomnieć o zagrywce, która już pojawiła się w naszej rozmowie?

– Zdecydowanie. Zagraliśmy w tym elemencie bardzo słabo. Najsłabiej prezentowaliśmy się właśnie w polu zagrywki i na kontrach. Początkowe fazy spotkania były dramatyczne pod tym względem. Cieszę się, że później udało nam się uspokoić i poprawić te elementy, bo bez tego nie moglibyśmy myśleć o wygranej. Zagrywka to też jest kwestia czasu, żeby młodzi chłopcy spokojnie oswoili się z tym drugoligowym klimatem. Często nie trzeba być bohaterem w polu serwisowym, a wystarczy po prostu spokojnie przebić i dać przeciwnikowi szansę na popełnienie błędu.

Na zakończenie chciałem zapytać jak przebiegł debiut w roli pierwszego szkoleniowca. Jakie emocje towarzyszyły temu wydarzeniu?

– Nerwowo, stresowo. Duże emocje i też ogromna radość po zwycięstwie. To pierwsza wygrana na mój własny rachunek. Wiadomo, że wcześniej miałem okazję pracować z zespołem, kiedy pracowaliśmy razem z Krzyśkiem Frączkiem. Muszę jednak przyznać, że zdecydowanie mniejsza jest presja, jeśli jest się asystentem, niż w chwili kiedy człowiek samodzielnie odpowiada za przygotowanie zespołu na całej linii od początku do końca. Debiut oceniam jednak pozytywnie i oby tak dalej.

Autor wywiadu: Sebastian Solecki

 

źródło: karpaty-krosno.pl

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
II liga mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-30

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved