Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Pewne zwycięstwa polskich zespołów w Oleśnicy

Pewne zwycięstwa polskich zespołów w Oleśnicy

fot. archiwum

Podczas pierwszego dnia turnieju w Oleśnicy polskie drużyny nie zawiodły, wygrywając bez straty seta. Najpierw siatkarze z Jastrzębia-Zdroju pokonali Arkas Izmir, następnie gospodarz turnieju - PGE Skra Bełchatów - nie zostawił złudzeń Tomisowi Constanta.

Jako pierwsi na parkiet hali w Oleśnicy wybiegli podopieczni Roberto Piazzy, po drugiej stronie siatki zameldowali się zawodnicy Arkasu Izmir. W ekipie z Jastrzębia-Zdroju okazję do debiutu miał niemiecki przyjmujący – Denis Kaliberda. Spotkanie pewniej rozpoczęła ekipa ze Śląska, na środku siatki nie mylił się Alen Pajenk, a swoją zagrywką rywali postraszył Michał Łasko. Dwupunktowe prowadzenie brązowych medalistów Polski, wypracowane w początkowej fazie seta, utrzymywało się do etapu drugiej przerwy technicznej. Kontrataki w wykonaniu Turków i pomyłki jastrzębian w ataku (zagranie Kaliberdy w siatkę, a następnie blok na Niemcu) odmieniły sytuację i to Arkas mógł się cieszyć z zaliczki punktowej – 20:17. Chwilę później niemiecki przyjmujący zrehabilitował się, kończąc dwie kolejne akcje. W kontratakach nie mylił się także Michał Łasko i pogoń jastrzębian za rywalem okazała się skuteczna (23:23). W kluczowym momencie zafunkcjonował blok podopiecznych Roberto Piazzy, a przy dobrej zagrywce Mateusza Malinowskiego kontrę wykorzystał Patryk Czarnowski i jastrzębianie wygrali 25:23.

Odsłonę kolejną rozpoczęła gra na styku, przy wymianie sił w ataku. Po tureckiej stronie siatki ręki nie zwalniał Gavin Schmitt, jastrzębian prowadził Michał Łasko (4:4). Michał Masny coraz częściej uaktywniał też swoich środkowych, a Alen Pajenk nie marnował otrzymanych szans. Nieco problemów z przebiciem się w pole rywali miał Zbigniew Bartman, a podbijając zagrania przyjmującego z Jastrzębia-Zdroju, zawodnicy Arkasu kończyli kontrataki. Dość szybko więc z początkowej dwu-, trzypunktowej zaliczki jastrzębian nie zostało zbyt wiele. W kluczowym fragmencie seta było już po 16. Sytuację odmieniło całkowicie pojawienie się w polu serwisowym Mateusza Malinowskiego. Młody atakujący jastrzębian nie zwalniał ręki, kolejno celując przyjmujących rywali. Przy serii serwisów nominalnego zmiennika Michała Łasko siatkarze ze Śląska wyszli na znaczne prowadzenie (21:16). Tej przewagi jastrzębianie nie pozwolili sobie wyrwać, w końcówce partii swoje noty skuteczności poprawił Denis Kaliberda, kończąc partię przy stanie 25:19.

Po dobrym starcie swojego zespołu w secie trzecim (9:5) Roberto Piazza zdecydował się na rotacje w składzie. Jako pierwszy na boisku zameldował się Grzegorz Kosok, zmieniając Patryka Czarnowskiego. Chwilę później Włoch do gry desygnował duet Filippov-Malinowski, który pozostał na boisku już do końca meczu. W tej części spotkania coraz lepiej w ataku radził sobie Zbigniew Bartman, wspierając na skrzydle Denisa Kaliberdę (13:9). Nadzieje swojej drużynie dał jeszcze Gavin Schmitt, punktując serwisem na Kaliberdzie, jednak wrzucając kolejny bieg, jastrzębianie odzyskali bezpieczną przewagę (20:17). Przewaga jastrzębian we wszystkich elementach siatkarskiego rzemiosła była zdecydowana. Złudzeń rywalom, kończąc kolejne zagrania na środku siatki, nie zostawiał Grzegorz Kosok. Tę partię i cały mecz zakończył natomiast autowy serwis przyjezdnych (25:20).



Jastrzębski Węgiel – Arkas Izmir 3:0
(25:23, 25:19, 25:20)


 

Jako kolejni na boisko wybiegli mistrzowie Polski i wielokrotny uczestnik siatkarskiej Ligi Mistrzów, mistrz Rumunii – Tomis Constanta. Bełchatowianie spotkanie rozpoczęli z Mariuszem Wlazłym w ataku, w wyjściowej szóstce zabrakło natomiast wracających do zdrowia po MŚ Michała Winiarskiego i Ferdinanda Tille. Tego pierwszego zastąpił Wojciech Włodarczyk, na libero zagrał Kacper Piechocki. Początek spotkania to gra na styku, jednak w roli zespołu kontrolującego sytuację cały czas byli bełchatowianie. Czujność mistrzów kraju w bloku i znakomite zagrywki Uriarte pozwoliły im cieszyć się z przewagi na pierwszej przerwie technicznej (8:7). Kolejne zagrania ze środka w wykonaniu Srećko Lisinaca i efektowne ataki Facundo Conte w niemal ekspresowym tempie odmieniły sytuację na tablicy wyników (17:13). W ślady swoich kolegów poszedł także Włodarczyk, a przy stabilnym przyjęciu Nicolas Uriarte nie miał problemów z rozrzucaniem bloku rywali. Wraz z rozwojem partii prowadzenie bełchatowian było coraz bardziej widoczne (21:16, 23:19). W końcówce partii siatkarze Tomisu popisali się co prawda skutecznym blokiem na Wlazłym, jednak już w drugiej piłce setowej złudzeń rywalom nie zostawił Lisinac (25:22).

Więcej emocji przyniósł kolejny set, już od pierwszej akcji utrzymywała się gra punkt za punkt. O sile ataku zespołu z Bełchatowa stanowił duet Wlazły-Conte. Podopieczni Miguela Falaski nie ustrzegli się jednak niewymuszonych błędów własnych. Niedociągnięcia w grze rywali perfekcyjnie wykorzystywali goście, punktując w kolejnych kontratakach i systematycznie budując zaliczkę punktową. Jeszcze przed drugą przerwą techniczną przyjezdni mieli trzy oczka przewagi. W ataku dwoił i troił się Mariusz Wlazły, siatkarze Skry popisali się jeszcze punktowym blokiem, jednak po asie serwisowym rywali obie drużyny wciąż dzieliły trzy oczka (20:23). Kiedy wszystko wskazywało, że pewni swego siatkarze Tomisu utrzymają ten poziom gry i przechylą szalę zwycięstwa na swoją stronę, w szeregi gości wkradła się nerwowość. I tak mimo prowadzenia 24:22 zawodnicy Tomisu przy serii błędów, których początkiem był autowy serwis Simeonowa, wszystko się zmieniło. Kolejne błędy zespołu z Rumunii pomogły bełchatowianom wyrównać. Otrzymanej szansy siatkarze Skry nie zmarnowali, wygrywając 26:24.

W partii kolejnej Miguel Falasca zdecydował się na rotacje, i tak na boisku pojawili się młodzi zawodnicy. Zmiany nie obniżyły jakości gry zespołu z Bełchatowa, wciąż to mistrzowie Polski kontrolowali sytuację na boisku. Na środku siatki konsekwentnie ataki kończył Lisinac, sprytnie blok rywali omijał Marechal. Do zagrań w ataku Andrzej Wrona dodał jeszcze punktowy blok i prowadzenie gospodarzy turnieju wzrosło do czterech oczek (15:11). Przy utrzymującej się grze punkt za punkt w szeregi bełchatowian wkradła się dekoncentracja i przyjezdni zniwelowali stratę już do jednego punktu (17:16). Podobnie jak w decydującym momencie drugiego seta, także tym razem Rumuni nie wykorzystali tej szansy. Bełchatowianie nie czekając na reakcje rywali, wrócili do swojej dobrej gry, ataki Marechala i Lisinaca pomogły podopiecznym trenera Falaski odzyskać trzy oczka zaliczki (21:18). Grając cierpliwie, bełchatowianie utrzymali tę przewagę, triumfując 25:23 i w całym meczu 3:0.

Skra Bełchatów – Tomis Constanta 3:0
(25:22, 26:24, 25:23)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-28

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved