Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. B: Bułgarki kontynuują zwycięską passę

MŚ, gr. B: Bułgarki kontynuują zwycięską passę

fot. FIVB

Po wygranej w meczu przeciwko reprezentacji Turcji Bułgarki dopełniły formalności i odprawiły z kwitkiem siatkarki z Kamerunu. Serbki natomiast straciły seta w pojedynku z Kanadą. Zacięte starcie z Turcją w tie-breaku wygrały z kolei Brazylijki.

Bułgarski szkoleniowiec Władimir Kuzjutkin dał odpocząć swojej najlepiej punktującej zawodniczce Elitsie Wasilewej. W wyjściowej szóstce zastąpiła ją Kremena Kamenowa, która szybko pokazała swoją siłę w ataku. Na początku spotkania Kamerunki bardzo chciały wygrać swój pierwszy mecz na tych mistrzostwach, prowadziły na pierwszej przerwie technicznej 8:5. Po powrocie na parkiet dobrze zaczęły grać Bułgarki, które wyrównały, a później wyszły na prowadzenie. Kamerunkom zabrakło ogrania, zaczęły popełniać błędy. Straszimira Filipowa skutecznym atakiem zakończyła pierwszego seta (25:16).

Afrykanki popisywały się pojedynczymi akcjami, np. dobra kiwka Christelle Nani. To było za mało, Bułgarki nadawały rytm gry, skutecznie atakowały i blokowały. Po asie serwisowym zawodniczki zeszły na drugą przerwę techniczną (16:8). Po niej niewiele się zmieniło, tym razem punkt bezpośrednio z zagrywki zdobyła Kamenowa. Kamerunki odrobiły część strat (19:23), jednak to już było za późno. Elitsa Wasilewa mocnym atakiem zakończyła drugą partię (25:20).

Trzeci set toczył się punkt za punkt. Na pierwszej przerwie technicznej prowadziły Bułgarki 8:7. Berthrade Bikatal wzięła na siebie ciężar gry, zaczęła grać skutecznie w ataku, a także czujnie na siatce, dzięki czemu Kamerunki prowadziły na drugiej przerwie technicznej 16:14. Po przerwie punkt z ataku zdobyła Elitsa Wasilewa i Bułgarki powróciły do swojej dobrej gry. Kamerunki nie odpuszczały, jednak ciągle brakowało im dwóch oczek do rywalek. Ostatni punkt w meczu zdobyła atakująca z Bułgarii, dzięki czemu drużyna wygrała 25:23. – Bardzo chcieliśmy wygrać 3:0, ale czasami z presją gra się ciężko. To był ciekawy mecz. Kamerun grał dobrze, ale przegrał, my graliśmy źle, ale wygraliśmy. To jest właśnie sport – przyznał szkoleniowiec Bułgarek, Władimir Kuzjutkin.



Bułgaria – Kamerun 3:0
(25:26, 25:20, 25:23)

Składy zespołów:
Bułgaria: Kamenowa (12), Rabadżijewa (10), Filipowa (10), Dimitrowa (9), Nikołow (8), Nenowa (1), Monowa (libero) oraz Wasilewa (6), Kitipowa (1), S. Kolewa (1) i E. Kolewa
Kamerun: Nana (14), Bassoko (11), Mogoung (6), Nyoyo (2), Mballa (2), Koulla, Iroume (libero) oraz Bikatal (5), Ntame (5), Gamkoua (1) i Fawziya


Serbki były stawiane w roli faworyta w tym spotkaniu i tak też się prezentowały na boisku – od pierwszych piłek zdominowały grę. Nie popełniały też własnych błędów i były bardzo skuteczne w kontrze, do której miały okazję po niedokładnych przyjęciach Kanadyjek i ich niezbyt mocnych atakach (16:3). W pierwszej partii zespół Kanady nie potrafił się przeciwstawić rywalkom (7:25), ale jego niemoc na siatce skończyła się na początku drugiego seta. Kanadyjki odrzuciły przeciwniczki od siatki zagrywką, a przez to były skuteczniejsze w elemencie bloku (12:4). Bardziej doświadczona serbska ekipa zdołała odrobić straty, jednak wtedy w zaciętej końcówce lepsze okazały się zawodniczki z Kanady (28:26).

Trzecia odsłona meczu była wyrównana tylko do pierwszej przerwy technicznej. Po niej Kanadyjki popełniły w serii błędy własne i czteropunktowe prowadzenie zespołu z Serbii utrzymało się do końca seta, zakończyła go natomiast Tijana Bosković atakiem po skosie z prawego skrzydła (25:21). W czwartej partii Serbki poszły za ciosem i pewnie wygrały ją do 15. – Mój zespół wykonał założenia przedmeczowe tylko w pierwszym secie. Najważniejsze jednak jest, żeby utrzymać koncentrację i wysoki poziom gry na przestrzeni całego meczu. Nie satysfakcjonuje mnie gra drużyny, ale jednocześnie cieszę się z wyniku – skomentował spotkanie Zoran Terzić, trener reprezentacji Serbii.

Serbia – Kanada 3:1
(25:7, 26:28, 25:21, 25:15)

Składy zespołów:
Serbia: Brakocević (10), Mihajlović (9), Ognjenović (2), Veljković (10), Nikolić (13), Rasić (17), Popović (libero) oraz Zivković, Bosković (15), Molnar (1), Krsmanović (2) i Cebić (libero)
Kanada: Page (4), Richey (13), Charuk (11), Pavan (2), Marcelle (11), Lundquist, Andrew-Wasylik (libero) oraz Barclay, Thibeault (6), Cyr (1), Cranston (1) i Guimond (libero)


Turczynki zaczęły mecz bardzo agresywnie na siatce. Brazylijki nie dość, że miały problemy z dokładnym przyjęciem, to jeszcze często były wyblokowywane przez przeciwniczki, które w kontrze były bezlitosne. Naz Akyol mądrze rozdzielała piłki do swoich koleżanek, które dokończyły dzieła zniszczenia zespołu brazylijskiego ze skrzydeł (25:17). W drugim secie Canarinhas zdecydowanie poprawiły swoją grę. Nie pozwoliły odskoczyć Turczynkom na kilka punktów. Zaczęły nieco lepiej bronić ataki tureckich skrzydłowych i wykorzystywać ręce blokujących przy atakach. Dopiero w końcówce fantastyczne bloki Bahar Toksoy-Guidetti dały zwycięstwo tureckiej ekipie (25:22). Na początku trzeciej partii Turczynki sprawiały wrażenie, jakby zapomniały jak się gra. Serią na zagrywce popisała się Dani Lins, odrzucając rywalki od siatki i utrudniając im wyprowadzenie skutecznej akcji (8:2). Brazylijki kontrolowały wydarzenia na boisku do drugiej przerwy technicznej. Po niej jednak Turczynki zerwały się do walki i odrabiały straty. Podopieczne Ze Roberto jednak utrzymały koncentrację, a Fabiana zakończyła partię na korzyść swojej drużyny (25:19).

W kolejnym secie Brazylijki kontynuowały swoją dobrą grę, ale tym razem nie potrafiły uzyskać bezpiecznej przewagi nad turecką ekipą. Zespoły grały punkt za punkt, ale w najważniejszym momencie Turczynki popełniły za dużo błędów własnych, a to doprowadziło do tie-breaka. Po błędach w przyjęciu Jaqueline Carvalho, która do piątego seta grała bardzo dobrze, Turczynki wyszły na trzypunktowe prowadzenie. Nie zdołały go dowieźć do końca, bowiem wkradły się w ich grę błędy w przyjęciu i ataku. Mecz zakończył blok Jaqueline na Sedzie Tokatlioglu. Jestem dumna ze swojej drużyny, grałyśmy dobrze. Starałyśmy się walczyć do ostatniej piłki. Ostatecznie przegrałyśmy, ale przegrać z najlepszym zespołem na świecie to nie wstyd – podsumowała spotkanie turecka kapitan, Gozde Sonsirma.

Brazylia – Turcja 3:2
(17:25, 22:25, 25:19, 25:21, 15:11)

Składy zespołów:
Brazylia: Claudino (17), Jaqueline (16), Sheilla (16), Menezes (13), Fernanda (12), Lins (5), Brait (libero) oraz Caixeta (5), Guimaraes (4), Pereira i Fabiola
Turcja: Sonsirma (19), Ozsoy (18), Takatlioglu (16), Akman (12), Toksoy (7), Akyol (5), Karadayi (libero) oraz Pasaoglu (2), Ismailoglu i Karakoyun

Zobacz również:
Wyniki 4. kolejki oraz tabela grupy B mistrzostw świata

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-27

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved