Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Jochen Schöps: Jesteśmy szczęściarzami

Jochen Schöps: Jesteśmy szczęściarzami

fot. Joanna Skólimowska

- Musimy pokazać, że potrafimy utrzymać ten poziom i rozegrać kolejne takie zawody. Na pewno nie jest tak, że już na zawsze jesteśmy trzecią drużyną na świecie, bo rozegraliśmy jeden znakomity turniej - o wielkim sukcesie reprezentacji Niemiec mówił Jochen Schöps.

Mecz o brązowy medal MŚ rozstrzygnął się już w trzech setach. Obserwując dobrą grę Francuzów podczas mistrzostw, spodziewaliście się tak szybkiego meczu? Nie pozwoliliście rywalom prowadzić swojej gry, którą utrzymywali na przestrzeni całego turnieju…

Jochen Schöps: – Oczywiście Francuzi potrafią grać zdecydowanie lepiej, byliśmy trochę zaskoczeni, bo nie grali tak dobrze, jak we wcześniejszych meczach. To jest jednak zrozumiałe, my też podczas tego turnieju mieliśmy swoje dobre czy też bardzo dobre mecze, wygrywaliśmy 3:0, 3:1 i spotkanie o brąz było tego typu meczem w naszym wykonaniu. Już od samego początku meczu czuliśmy się dobrze na boisku, cieszyliśmy się grą, graliśmy swobodnie, stąd też dość pewna wygrana. Gra rywali mogła być dla nas niespodzianką, przede wszystkim dlatego, że nie potrafili znaleźć tego swojego rytmu gry, ale to dobrze dla nas (śmiech).

Poza siłą zespołowości, grę, w którym z elementów wyróżniłbyś przede wszystkim?



– Zazwyczaj to Francuzów charakteryzowała dobra gra w linii blok-obrona i dzięki temu zdobywali te kluczowe punkty. Jednak tym razem to my mieliśmy naprawdę wysoką skuteczność zagrań w ataku, więc ta ich niesamowita obrona nie szkodziła nam tak bardzo. Dodatkowo zaczęliśmy podbijać coraz więcej zagrań rywali w obronie, to był szczególnie dobry mecz w naszym wykonaniu. Myślę, że to, co zrobiło różnicę w tym meczu, to fakt, że graliśmy naprawdę nieźle kombinacyjnie, a trzech zawodników: Grozer, Kaliberda, Schwarz zagrali znakomite zawody. Nie popełnialiśmy zbyt wielu błędów, naszą grą wytworzyliśmy presję na rywalach i chyba to było najważniejsze.

W całym turnieju nie rozegraliście ani jednego tie-breaka – albo wygrywaliście dość pewnie (3:0, 3:1) albo przegrywaliście w takim wymiarze… Z czego wynikała tak falująca gra?

– Trudno powiedzieć z czego, ale przykładowo w ubiegłym sezonie graliśmy bardzo dużo tie-breaków, dobrych meczów i dobrych tie-breaków. Teraz mamy jednak nowy sezon, jest nieco inaczej. Kiedy wygrywamy 3:0, gramy naprawdę dobrze, jednak musimy popracować nad naszą stabilnością i tym, co przytrafia się w tych przegranych meczach. O ile po meczu z Polakami nie możemy sobie za wiele zarzucić, bo to było dobre spotkanie, o tyle wcześniejsze nasze porażki nie wyglądały najlepiej. Nie umieliśmy odnaleźć swojej gry, nie walczyliśmy od pierwszej do ostatniej piłki. Myślę jednak, że w meczu z Polską udowodniliśmy, że potrafimy się podnieść i walczyć, nawet kiedy spotkanie nie rozpoczyna się po naszej myśli.

Które ze spotkań rozegranych podczas mistrzostw było twoim zdaniem najtrudniejszym?

– Myślę, że wraz z rozwojem turnieju poziom trudności poszczególnych spotkań wzrastał. Im ważniejszy był dany mecz, tym trudniej się grało. Pierwszym bardzo trudnym spotkaniem, wyjątkowo ważnym dla nas, było spotkanie z Kanadyjczykami. Do pozostania w grze potrzebowaliśmy wtedy tylko i aż dwóch wygranych setów. Wszystkie założenia zrealizowaliśmy znakomicie, później przyszły kolejne trudne mecze: zagraliśmy świetne zawody przeciwko reprezentacji Iranu, potem był mecz z Polakami. Więc tych trudnych i ważnych meczów z upływem czasu było coraz więcej. W tej chwili mogę powiedzieć, że najważniejszy i najtrudniejszy był jednak ten ostatni mecz turnieju.

Ten rezultat to najlepszy wynik reprezentacji Niemiec na arenie międzynarodowej od… 44 lat. To jest ten etap, o którym można powiedzieć, że zaczyna się budowa nowej, silnej drużyny, mającej się liczyć w przyszłości?

– Mamy taką nadzieję, potrzebujemy wsparcia, a w przyszłości też napływu nowych zawodników, którzy wesprą reprezentację. Musimy ich szkolić z myślą o przyszłości. Ale także my jako zespół musimy pokazać, że potrafimy utrzymać ten poziom i rozegrać kolejne takie zawody. Na pewno nie jest tak, że już na zawsze jesteśmy trzecią drużyną na świecie, bo rozegraliśmy jeden znakomity turniej. Musimy skoncentrować się na naszej pracy, na naszej grze i w przyszłym sezonie podczas mistrzostw Europy udowodnić to. Oczywiście także będzie trudno, postaramy się ustabilizować naszą grę, zrobimy wszystko, aby walczyć o jak najlepsze rezultaty. Ponieważ naszym kolejny wielkim celem, o który chcemy walczyć, będzie kwalifikacja do igrzysk olimpijskich. Wywalczenie bezpośredniej kwalifikacji przy dobrym wyniku w mistrzostwach Europy nie będzie łatwe, tam będzie sporo dobrych drużyn.

To kolejny sezon waszej pracy z Vitalem Heynenem, który na stanowisku zastąpił Raula Lozano. Co w pracy zespołu zmienił nowy szkoleniowiec?

– Tak naprawdę każdy trener i jego styl pracy jest inny, każdy ma jakieś lepsze i gorsze strony. Vital od początku był bardzo otwarty na opinie zawodników, innych trenerów. Nie było to do końca jak w demokracji, ale każdy miał coś do powiedzenia. I później jako zespół wyciągaliśmy co najlepsze i próbowaliśmy wspólnie znaleźć tę właściwą drogę. Oczywiście to on jest szefem, próbował zaangażować wszystkich, pytał o opinię scoutów, zawodników… wybierając co najważniejsze i to na dłuższą metę okazało się dla nas najlepszym rozwiązaniem.

W czołowej szóstce MŚ zabrakło takich drużyn jak USA, Serbia czy Włochy. A więc drużyn z czołówki światowej, wielokrotnych medalistów na międzynarodowych imprezach. Jesteście natomiast wy czy też reprezentacja Iranu. Taki rozwój wypadków można rozpatrywać w kategoriach niespodzianki?

– Nie powiedziałbym, że to już początek jakiejś zmiany sił w światowej siatkówce, chociaż oczywiście Iran zrobił niesamowity postęp w ciągu ostatnich 2-3 lat. Bardzo poprawił swoją grę, czego sygnały dawali już wcześniej. Oczywiście brak Amerykanów, Serbów czy Włochów, którzy nie zagrali teraz tak dobrze, jak potrafią, może być dziwny. Jednak to wciąż dobre zespoły, bo musimy pamiętać, jak trudny mieli początek turnieju, kiedy trafili do bardzo trudnych grup. Na tym etapie rywalizację zakończyło kilka mocnych drużyn, czasem potrzeba trochę sportowego szczęścia. My jesteśmy szczęściarzami (śmiech), nie wszystkim się ten turniej tak dobrze ułożył, jednak na jakiekolwiek wnioski mówiące o większych zmianach chyba jeszcze za wcześnie. Serbowie czy Włosi to zawsze niebezpieczni przeciwnicy, oczywiście czeka ich ciężka praca, aby wrócić na szczyt, jednak stać ich na to.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-25

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved