Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Bernardo Rezende: Brazylii brakowało czegoś wyjątkowego

Bernardo Rezende: Brazylii brakowało czegoś wyjątkowego

fot. Izabela Kornas

Wielkie emocje po finałowym spotkaniu o MŚ już nieco opadły. Cały turniej, wyniki Canarinhos i przyszłość tego zespołu lekko przemyślał już Bernardo Rezende. - Co zrobić, żeby Brazylia znów była najlepsza? Wszyscy nad tym myślimy - przyznał Bernardinho.

Brazylijczycy po triumfie w trzech kolejnych mundialach wreszcie zostali zdetronizowani. Kanarkowi byli najlepsi na siatkarskich boiskach w Argentynie (2002), Japonii (2006) oraz Włoszech (2010) i liczyli na to, że uda im się podtrzymać dobrą passę także na polskiej ziemi. O ile siatkarze z Kraju Kawy nie sprawili niespodzianki i dotarli do finału, o tyle w Spodku nie udało im się nawiązać do roku 2001, kiedy to po raz pierwszy wygrywali Ligę Światową. Porażka 1:3 bardzo zabolała siatkarzy i cały sztab trenerski. Gołym okiem było to widać podczas dekoracji po zakończeniu finału, kiedy to próżno było szukać uśmiechów na twarzy „srebrnej” Brazylii. – Teraz jest czas na to, by zastanowić się i zobaczyć czego nam brakowało w meczu finałowym mistrzostw świata i wyciągnąć wnioski przed sezonem w 2015 roku i igrzyskami w 2016 roku – krótko odpowiedział Bernardo Rezende. Trener byłych już mistrzów świata przyznał, iż według niego nie był to słaby turniej w wykonaniu jego podopiecznych, jednak Brazylia nie jest już tak mocna, jak jeszcze kilka lat temu. – Poznaliśmy gorzki smak porażki w finale. Czy możemy jednak mówić o słabym turnieju? Przecież wygraliśmy 11 z 13 spotkań. Zespół prezentował dobrą, waleczną postawę, ale brakowało mu czegoś wyjątkowego. Czegoś takiego, co posiadali zawodnicy jeszcze cztery lata wcześniej. Nie obwiniam za porażkę nikogo, bo to był dobry turniej i szkoda, że tak się dla nas zakończył. W finale z Polakami dostaliśmy dobrą lekcję siatkówki. Wydaje mi się, że przegraliśmy przez nasze problemy fizyczne. Po meczu z Rosją mieliśmy ogromne problemy kadrowe – zakończył Bernardinho.

Poziom zespołów ze światowej czołówki bardzo się wyrównał. Oprócz zawsze mocnych Rosjan i Brazylijczyków prym na międzynarodowych parkietach wciąż wiodą Amerykanie, Serbowie, Bułgarzy, Włosi czy Polacy. Do tego grona dołączyły niedawno zespoły Iranu, Francji i Niemiec. Według Bernardinho nie ma już przepaści dzielących poszczególne ekipy i faworytów do zdobycia medali w każdej imprezie powinno być co najmniej kilku. – Różnica między zespołami jest bardzo niewielka. Jest około dziesięciu zespołów na porównywalnym poziomie i dzieli je niewiele. Pytanie co zrobić lepiej, żeby Brazylia znów była najlepsza? Wszyscy nad tym myślimy. Nie mówię tu tylko o mnie i sztabie trenerskim, ale także o zawodnikach. Musimy pracować, a na boisku walczyć do ostatniej piłki, która musi rozstrzygać się na naszą korzyść, a nie na korzyść przeciwnika – podsumował szkoleniowiec kanarkowych.

Motorami napędowymi w ekipie z Ameryki Południowej na turnieju w Polsce był kwartet: Bruno Rezende, Murilo Endres, Wallace Souza i Ricardo Lucarelli. Pierwsza dwójka to doświadczeni i ograni siatkarze, którzy w kadrze grają już od wielu lat. Wallace swój poważny debiut zaliczył w 2011 roku, natomiast Lucarelli rok później. Problemem w zespole Bernardinho jest brak młodego narybku, który z miejsca byłby gotowy do wzmocnienia zespołu narodowego. Co prawda w kadrze B znajdują się uzdolnieni gracze, jak Lucas Loh, Murilo Radke czy Isac Santos, jednak ich poziom sportowy nie jest jeszcze na tyle wysoki, by już grać na najwyższym światowym poziomie. Stąd też do głowy selekcjonera kadry wpadł pomysł, by na igrzyska w Rio de Janeiro „wskrzesić” między innymi Dante Amarala. Murilo jest dla mnie bardzo ważnym graczem i jest w moich planach na najbliższe dwa lata. Wallace gra w zespole narodowym o rok dłużej od Lucarellego, więc myślę, że tutaj mamy jeszcze pewną rezerwę. Jeśli Dante będzie w dobrej formie, na pewno będę poważnie myślał o jego osobie. Nie stworzyłem konkretnego planu osobowego, dla każdego może znaleźć się miejsce – zapewnił 55-latek.



Po powrocie do Brazylii wydawało się, że przyjdzie czas na spokojne przemyślenia dotyczące światowego czempionatu, podsumowanie całej imprezy i planowanie cyklu, który ma doprowadzić Canarinhos do mistrzostwa olimpijskiego w 2016 roku. Nic z tego. Bernardinho w wywiadzie dla jednej z brazylijskich telewizji powiedział, iż krajowa federacja CBV była bierna w momencie, gdy FIVB krzywdziła Brazylijczyków, każąc im się przenosić na trzecią rundę do Łodzi. Opiekun kadry czuł się osamotniony w walce o swoje prawa i jedyną formą protestu przeciwko takiemu zachowaniu światowej federacji było bojkotowanie konferencji prasowych. Aktualny prezydent CBV, Neuri Barbieri, bardzo szybko zareagował i przyznał, że nie rozumie pretensji Rezende, ponieważ on osobiście działał w tej sprawie. Tajemnicą poliszynela jest, iż obaj panowie za sobą nie przepadają, a ta sytuacja znów zaogniła ich wzajemne stosunki. – Nie wiem, dlaczego Bernardo powiedział takie słowa. Byłem w Polsce przez ostatni tydzień i okazywałem zespołowi wsparcie. Nie zgodzę się z tym, że nie interweniowaliśmy w trakcie turnieju w związku ze sprawą, o której mówił trener Rezende. Brazylijska federacja zawsze stanie w obronie swoich interesów i interesów reprezentacji Brazylii – skomentował Berbieri. – Oczywiście Polacy mieli troszkę ułatwione zadanie i tak stworzony regulamin turnieju, który nie zmuszał ich do przeprowadzki w trzeciej rundzie. Wydaje mi się, że sytuacja, w której mieliśmy mieć zapewnioną grę w Katowicach, a musieliśmy się przemieszczać, był dla zawodników i dla całego zespołu trochę frustrujący i denerwujący i mógł wpłynąć na formę. Mimo wszystko dotarliśmy do finału – dodał.

źródło: esporte.uol.com.br

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-24

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved