Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. C: Pewne zwycięstwa Oranje, Sbornej i USA

MŚ, gr. C: Pewne zwycięstwa Oranje, Sbornej i USA

fot. FIVB

Tylko momentami w meczu inaugurującym rozgrywki gr. C MŚ Kazaszki były w stanie przeciwstawić się Holenderkom. Pomarańczowe w całym pojedynku były dużo lepsze i wygrały bardzo szybko. Podobnie było w meczu Rosji z Tajlandią, który Sborna wygrała 3:0.

Zarówno Holenderki, jak i siatkarki z Kazachstanu rozpoczęły to spotkanie od bardzo uważnej gry w obronie. Kazaszki na pierwszej przerwie technicznej prowadziły jednym punktem, mimo tego Holenderki szybko odrobiły straty i wychodząc na prowadzenie 15:12, zmusiły trenera Oleksandra Gutora do wzięcia przerwy. Po niej strata do rywalek została zmniejszona do jednego punktu (20:21), ale w końcówce Pomarańczowe już pewnie wygrały 25:21. Drugą partię Holenderki rozpoczęły już o wiele bardziej skoncentrowane i szybko wyszły na prowadzenie 8:3. Kazaszkom brakowało dokładności zarówno w ataku, jak i w obronie. Przewaga podopiecznych Gido Vermeulena rosła, na drugiej przerwie technicznej wynosiła już osiem punktów. Tę przewagę Holenderki dowiozły do końca, wygrywając wysoko, do 17.

Zdesperowane reprezentantki Kazachstanu postawione pod ścianą wyśmienicie zaczęły trzecią partię od prowadzenia 8:3 na pierwszej przerwie technicznej. Od stanu 13:7 coś jednak w ich grze się zacięło i Holenderki po zdobyciu serii punktów doprowadziły do remisu po 13, a na drugiej przerwie technicznej prowadziły już jednym punktem. W końcówce Pomarańczowe znów udowodniły swoją wyższość i zakończyły seta wynikiem 25:21, a całe spotkanie wygrały 3:0. – To nie był łatwy mecz. Kazachstan prezentuje styl będący mieszanką siatkówki azjatyckiej i rosyjskiej. W trzecim secie rywalki pokazały, że potrafią grać w siatkówkę i musieliśmy sporo się napracować – przyznał po meczu trener Holandii, Gido Vermeulen.

Holandia – Kazachstan 3:0
(25:21, 25:17, 25:21)



Składy zespołów:
Holandia: Pietersen (17), Plak (17), Buijs (13), De Kruijf (10), Belien (5), Stoltenborg (2), Schoot (libero) oraz Oosterveld
Kazachstan: Anarkułowa (12), Matwiejewa (9), Mudrickaja (8), Issajewa (6), Nassedkina (5), Iszmicewa (2), Storożenko (libero) oraz Omelczenko (2), Beriesnewa (1) i Łukomskaja


W inauguracyjnym spotkaniu aktualne mistrzynie świata zmierzyły się z odmłodzoną reprezentacją Tajlandii. Przed meczem najwięcej uwagi poświęcono gwieździe rosyjskiej siatkówki, Jekaterinie Gamowej, która znalazła się w szóstce na pojedynek z Tajlandkami. – Byłam bardzo podekscytowana, gdy dowiedziałam się, że będę miała okazję zagrać przeciwko tej zawodniczce. Gamowa to jedna z najlepszych siatkarek świata – z uznaniem o rywalce powiedziała Pornpun Guedpard. Tymczasem na boisku obie ekipy szły punkt za punkt do pierwszej przerwy technicznej. Tajlandki po asie serwisowym przejęły na moment inicjatywę, jednak Sborna błyskawicznie odrobiła straty, wychodząc na prowadzenie 15:11. Do końca partii podopieczne Jurija Mariczewa kontrolowały wydarzenia na boisku, wygrywając po kontrze Tatiany Koszelewej 25:18.

Grające bez kompleksów siatkarki z południowo-wschodniej Azji, wspierane przez żywiołowo reagującą publiczność, jak równy z równym walczyły z Rosjankami. Ekipie trenera Mariczewa sporo problemów sprawiała zagrywka Tajlandek. Tuż przed drugą przerwą techniczną mistrzynie świata odrobiły straty, wychodząc na prowadzenie 16:14. Po wznowieniu gry ciężar rosyjskiego ataku spoczywał na Gamowej i Natalii Gonczarowej, dzięki którym faworytki spotkania prowadziły już 2:0. – Mam jeszcze bardzo młodą drużynę, ale bardzo lubię z nią pracować – mówił po meczu szkoleniowiec reprezentacji Tajlandii, Kiattipong Radchatagiengkai. Jak by nie było, starliśmy się z najsilniejszą drużyną świata, a ten mecz pokazał, że jeszcze nam do niej trochę brakuje – dodał trener.

Trzeci i jak się później okazało ostatni set toczył się pod dyktando Sbornej. Podopieczne Kiattiponga Radchatagiengkai ambicją i wolą walki nie ustępowały, ale brakowało im argumentów, które pozwoliłyby na odrobienie strat. Gamowa i spółka odskoczyły na 10:7, a na drugiej przerwie technicznej prowadziły różnicą sześciu oczek. Znaczna przewaga uśpiła nieco czujność Rosjanek, które zaczęły się mylić w ataku. Po kontrze Kuttika Kaewpin zrobiło się 22:24, ale Koszelewa ustaliła wynik meczu na 25:22. – Jutro czeka nas mecz z Holandią. Będziemy starali się pokazać podobną siatkówkę, jednak mamy świadomość, że czeka nas kolejne bardzo trudne spotkanie – zaznaczył szkoleniowiec reprezentacji Tajlandii.

Rosja – Tajlandia 3:0
(25:18, 25:19, 25:22)

Składy zespołów:
Rosja: Gamowa (14), Koszelewa (14), Gonczarowa (13), Moroz (9), Fetisowa (8), Starcewa (2), Małowa (libero) oraz Kruczkowa (libero), Szczerban, Pasinkowa (1), Kosianenko i Podskalnaja
Tajlandia: Kongyot (15), Luangtonglang (9), Kaewpin (8), Bamrungsuk (6), Bundasak (2), Guedpard (2), Buakaew (libero) oraz Sanitklang (1), Phocharoen i Phomla


Wieczorem w Weronie po pierwszym secie meczu zespołów Meksyku i Stanów Zjednoczonych Ameryki pachniało małą sensacją. Amerykanki, które były zdecydowanym faworytem tej konfrontacji, na tle rywalek w premierowej odsłonie meczu wypadły blado. – Nie byliśmy zadowoleni ze stylu w jakim weszliśmy w to spotkanie. Meksykanki zagrały odważnie, bez kompleksów, zasłużenie wygrywając 25:18 – przyznał trener reprezentacji USA, Karch Kiraly, który jako zawodnik trzykrotnie zdobywał olimpijskie złoto.

W drugiej odsłonie meczu Amerykanki pokazały siatkarską złość. Po nie najlepszym początku meczu, za wszelką cenę starały się udowodnić, iż porażka do 18 była jedynie wypadkiem przy pracy. Znana z orlenligowych boisk Rachael Adams wraz z koleżankami błyskawicznie narzuciły swój rytm, pewnie zwyciężając 25:11. Najwięcej kontrowersji było w partii numer 3, do której najwięcej uwag miał trener Meksyku, Jorge Azair. Była okazja na wygranie tego seta, jednak musieliśmy pogodzić się z czterema błędnymi decyzjami sędziego – tłumaczył przyczyny porażki 20:25 Meksykanin. Czwarta partia dramaturgią, a w zasadzie jej brakiem, zbliżona było do drugiego seta. Zespół Stanów Zjednoczonych Ameryki szybko zbudował przewagę, powiększając ją z akcji na akcję. W efekcie przeciwniczkom udało się wywalczyć raptem tylko 14 oczek. – Zabrakło nam doświadczenia w starciu z tak mocnym rywalem. Teraz czeka nas noc, podczas której musimy zmienić kilka rzeczy, ale jestem przekonany, że będziemy dobrze przygotowani do jutrzejszego spotkania – powiedział trener Azair.

USA – Meksyk 3:1
(19:25, 25:11, 25:20, 25:14)

Składy zespołów:
USA: Dixon (15), Fawcett (14), Robinson (11), Adams (10), Thompson (2), Hildebrand (2), Davis (libero) oraz Hill (15)
Meksyk: Rangel (20), Rios (14), Carranza (5), Sainz (5), Urias (3), C. Lopez (2),  L. Lopez (libero) oraz Maldonado, Frias, Orellana, Hernandez i Valle

Zobacz również:
Wyniki 1. kolejki oraz tabela grupy C mistrzostw świata

źródło: FIVB, inf. własna

nadesłał: ,

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-23

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved