Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Rafał Buszek: Faktów nie da się oszukać – jesteśmy mistrzami świata

Rafał Buszek: Faktów nie da się oszukać – jesteśmy mistrzami świata

fot. Izabela Kornas

Reprezentacja Polski pod wodzą pary Antiga - Blain po 40 latach przerwy stanęła na najwyższym stopniu podium mistrzostw świata. Radość i emocje towarzyszące temu wydarzeniu były gigantyczne. - Nie wierzymy, że to zrobiliśmy - powiedział Rafał Buszek.

„Jeszcze tego lata Polska będzie mistrzem świata” – to hasło towarzyszyło polskiemu zespołowi od samego początku polskiego mundialu. O ile jeszcze 3 tygodnie temu był to tekst, który u co poniektórych wzbudzał na twarzy pobłażliwy uśmiech, o tyle z meczu na mecz biało-czerwoni coraz bardziej przekonywali niedowiarków, że to może być ich czas i ich turniej. Wejście do szóstki dla niektórych było już szczytem marzeń, a po trafieniu do grupy śmierci z (byłymi) mistrzami świata Brazylijczykami oraz mistrzami olimpijskimi Rosjanami – medalowe szanse przyrównywano do zera. Mimo tak ciężkiej drogi, na której Polacy natknęli się na wszystkie największe zespoły świata z wyjątkiem Bułgarii, orzełkom udało się wejść najpierw do półfinału, a po ograniu Niemców – do finału. W nim czekała, po raz drugi, wielka Brazylia. Polacy chcieli w tym finale wziąć rewanż za 2006 rok, natomiast canarinhos chcieli odpłacić się za porażkę 2:3 w Łodzi. Po pierwszym secie kibice w katowickim Spodku nie mogli być zadowoleni, bo gracze z Ameryki Południowej wysoko i bez większych problemów wygrali do 18. – W pierwszym secie Brazylia zagrała świetnie i to im trzeba w pełni oddać. Grali praktycznie bez błędów, wykorzystywali wszystkie nasze chwile słabości i gorsze zagrania – przyznał Rafał Buszek. Pierwszy set trochę nam nie wyszedł. Byliśmy zestresowani, popełnialiśmy trochę za dużo błędów. Całe szczęście, że walczyliśmy, nasze serducho nam na to pozwoliło i myśleliśmy tylko pozytywnie – dodał Piotr Nowakowski.

Porażka nie podłamała ani polskich zawodników, ani polskich kibiców. Nikt z ponad dwunastu tysięcy fanów zasiadających w Spodku, świątyni polskiej siatkówki, nie szczędził sił, gardła i rąk, by wesprzeć reprezentantów Polski. Ogłuszający doping fanatycznej polskiej publiczności pozwolił orzełkom rozwinąć skrzydła i przygotować się do mistrzowskiego lotu, a po kolejnych trzech setach odlecieć ze złotymi medalami na szyi. – Po porażce w pierwszym secie było nam ciężko, ale na szczęście później odpaliliśmy. Ponieśli nas kibice i także dzięki temu udało się wygrać z Brazylijczykami – tłumaczył Buszek. – Wiedzieliśmy, że jak się przyciśnie mocnych Brazylijczyków, to oni w końcu pękną. I tak to wyglądało w kolejnych setach – pękali. Całe szczęście dla nas – uzupełnił „Cichy Pit”.

Po wygranej 25:22 i 25:23 Polacy objęli prowadzenie 2:1 w całym spotkaniu. Do przypieczętowania ogromnego sukcesu, jakim było stanie się najlepszą siatkarską drużyną globu, brakowało tylko jednego seta, tylko dwudziestu pięciu udanych akcji. Jak się okazało tylko i aż dwudziestu pięciu. Grając z Brazylijczykami jak równy z równym, w końcówce czwartego seta polskim siatkarzom przytrafił się przestój, w wyniku którego kanarkowi objęli trzypunktowe prowadzenie (20:17). Podopieczni trenera Antigi nie podłamali się tym, a wręcz przeciwnie – zacisnęli zęby i wzięli się za odrabianie strat. Niesieni dopingiem kilkunastu tysięcy gardeł w Spodku, kilkudziesięciu tysięcy przed Spodkiem i kilkunastu milionów przed telewizorami wyrównali stan seta – 21:21. To był przełomowy moment tej partii, ponieważ później Polacy oddali rywalom tylko punkt, a sami zdobyli ich aż cztery. – Kiedy poczuliśmy, że wygraliśmy i mistrzostwo świata jest nasze? Nie wiem. Ja chyba wtedy, kiedy zdobyliśmy ostatni punkt. Wtedy wszyscy byliśmy tego pewni. Wcześniej nikt chyba nie zdawał sobie sprawy z tego, jak jesteśmy blisko i nawet do końca o tym nie myślał – powiedział Nowakowski.



W tym momencie, gdy na tablicy wyników pojawił się rezultat 25:22 i 3:1 w setach dla biało-czerwonych, słowa, od których zaczął się ten tekst, można było zamienić na: „Po 40-stu latach Polska znowu mistrzem świata”. Fala radości rozlała się w tym momencie po całej Polsce, bo nareszcie udało się dorównać wielkiemu sukcesowi kadry Huberta Jerzego Wagnera z 1974 roku i zapisać się złotymi zgłoskami na kartach polskiej i światowej siatkówki. – Tak naprawdę to wszystko jeszcze do nas nie dociera, nie wierzymy, że to zrobiliśmy. Ale faktów nie da się oszukać – jesteśmy mistrzami świata. To jest wielka rzecz, możemy teraz spokojnie iść świętować i cieszyć się z tego sukcesu. Bądźmy dumni, że mamy tak wspaniałą drużynę – mówił rozemocjonowany Buszek.

Oprócz nagród dla najlepszej drużyny globu – pucharu i złotych medali, do rąk polskich zawodników trafiły trzy nagrody indywidualne. Jednym z dwóch najlepszych środkowych imprezy został Karol Kłos, a najlepszym atakującym Mariusz Wlazły. Do polskiego bombardiera trafiło także wyróżnienie dla najbardziej wartościowego zawodnika całych rozgrywek. Mimo tego, iż „na świeczniku” znalazł się Kłos i Wlazły, to cichym bohaterem całego mundialu, a w szczególności meczu finałowego został Mateusz Mika. 23-letni zawodnik nie jest reprezentacyjnym żółtodziobem, bo debiutował w niej już w 2010 roku, ale nie jest on też filarem, jeśli chodzi o doświadczenie. Nie przeszkodziło mu to w zostaniu graczem szóstkowym podczas całej imprezy, a także najlepiej punktującym zawodnikiem meczu finałowego. Mając 22 oczka na swoim koncie, nie tylko wyprzedził Wlazłego (14), ale także Wallace’a (18), Lucarellego (18) czy Lucasa Saatkampa (15). – Bez względu na to, jak zagrał w finale Mateusz, i tak ma on bardzo udany sezon reprezentacyjny za sobą. Już nie raz pokazywał w tym roku, że jest świetnym zawodnikiem, na którym można polegać. Dzisiaj tylko to potwierdził. Cieszymy się podwójnie, że możemy liczyć na każdego zawodnika i że wygrywamy – pochwalił kolegę przyjmujący Asseco Resovii.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-22

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved