Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Karol Kłos: Chyba bym nie wytrzymał kolejnych pięciu setów

Karol Kłos: Chyba bym nie wytrzymał kolejnych pięciu setów

fot. Izabela Kornas

Już teraz reprezentacja Polski może mówić o wielkim sukcesie w MŚ. Przed nią wielki finał. - Naszą największą siłą jest czternastu zawodników, spośród których każdy jest gotowy do wyjścia i może pomóc w każdej chwili - mówi środkowy Karol Kłos.

Przed biało-czerwonymi wielka szansa. Osiem lat temu ekipa Raula Lozano sięgnęła po wicemistrzostwo świata, jednak na ten najcenniejszy medal czekamy już 40 lat. Polacy pod wodzą Stephane’a Antigi są obecnie w świetnej dyspozycji i można bez zawahania stwierdzić, że najwyższy stopień podium jest na wyciągniecie ręki. – Jest w zasięgu, ale w finale przeciwko Brazylii trzeba naprawdę dobrze zagrać. Pokazaliśmy już, że potrafimy z nimi wygrać, tylko trzeba pokazać w tym spotkaniu kawał serducha i wyszarpać to zwycięstwo, bo nikt go nam na złotej tacy nie da – podsumował Karol Kłos.

Najpierw nie wszyscy wierzyli w pomysł obsadzenia Stephane’a Antigi na pozycji trenera reprezentacji Polski. Jeszcze większe larum podniosło się, gdy ten nie zabrał na mundial Kurka. Obecnie skład francuskiego młodego szkoleniowca udowadnia, że wszystko to miało sens i było strzałem w dziesiątkę, mimo że ponad połowa składu w mistrzostwach świata gra po raz pierwszy. – Przed startem mistrzostw finał każdy z nas brałby w ciemno z pocałowaniem w rękę. Apetyty rosną jednak w miarę jedzenia i chcielibyśmy wygrać jak najwięcej się da, by za kilka lat móc stanąć przed lustrem i powiedzieć sobie: zrobiłem wtedy, co tylko mogłem – powiedział Strefie Siatkówki Karol Kłos.

Środkowy PGE Skry Bełchatów był niezwykle zadowolony z szybszego niż w tie-breaku rozstrzygnięcia, ale chwalił też grę swoich rywali. – Niemcy zagrali bardzo dobrze, ale my od początku wiedzieliśmy, że oni będą walczyć. To był półfinał mistrzostw świata, tutaj nie można już składać broni. Jeśli przeciwnik cię wyczuje, to cię dopadnie i tak właśnie było – długi czas graliśmy na przewagi. Cieszę się bardzo,że wygraliśmy 3:1, a nie rozegraliśmy kolejnych pięć setów, bo chyba bym już tego nie wytrzymał – powiedział.

Teoretycznie celem na mecz mogło być zatrzymanie szalejącego w ostatnim czasie w mundialu Grozera. Jak przyznał Kłos, nasi kadrowicze mieli skupić się na wszystkich graczach po drugiej stronie siatki. – Trener nas uczulał przed meczem, żeby się nie nastawiać tylko i wyłącznie na Grozera, bo możemy się zagotować, gdy nie będziemy mogli go zatrzymać czy wyblokować – powiedział. Co było decydujące w najważniejszych momentach? – Ważny był spokój, który zachowaliśmy w końcówkach setów, kiedy też odrzucaliśmy rywali od siatki. Ważna była tu też seria punktów Mariusza Wlazłego, to on pociągnął nas po raz kolejny do zwycięstwa – chwalił swojego klubowego kolegę popularny „Karollo”.

Co mocno działało na korzyść polskiej reprezentacji, to także długa ławka rezerwowych. Vital Heynen nie mógł szukać tak dużego wsparcia w kwadracie, jak Stephane Antiga. – Rzeczywiście, Niemcy takich świetnych zmienników nie mają (śmiech), a wszyscy nasi bardzo pomogli. To jest ciężki turniej i ciężko jest utrzymać formę cały czas na najwyższym poziomie. Dlatego, jak już nie raz podkreślałem, naszą największą siłą jest czternastu nominalnych zawodników, spośród których każdy jest gotowy do wyjścia i może pomóc w każdej chwili – powiedział Karol Kłos.

W niedzielę ten najważniejszy mecz – finał. Po drugiej stronie siatki staną Canarinhos, którzy już mieli okazję po pojedynku z Polakami w MŚ zejść z boiska pokonanymi. W Łodzi, przy niesamowitym dopingu polskich kibiców Brazylijczycy przegrali 2:3. – Myślę, że będzie to zupełnie inne spotkanie, o zupełnie inną stawkę. My nie mamy nic do stracenia, Brazylia jako Brazylia jest lekkim faworytem, ale my jesteśmy walczakami i mam nadzieję, że pokażemy to w finale – podkreślił Kłos. To dla środkowego, a także Mariusza Wlazłego, Pawła Zatorskiego, Andrzeja Wrony i trenera Antigi druga w tym roku szansa na złoto. Pierwsze wszyscy wywalczyli w lidze z PGE Skrą Bełchatów. – Mam nadzieję, że tak będzie – zakończył z uśmiechem na ustach Karol Kłos.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-21

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved