Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ: Finał marzeń dla Polaków, biało-czerwoni zagrają o złoto

MŚ: Finał marzeń dla Polaków, biało-czerwoni zagrają o złoto

fot. FIVB

Polacy w półfinale mistrzostw świata w czterech setach pokonali reprezentację Niemiec. Biało-czerwoni grali nerwowo, ale dzięki temu zwycięstwu staną przed szansą zdobycia tytułu najlepszej drużyny globu po raz drugi po 40 latach.

Mecz mocnym akcentem i atakiem z prawego skrzydła otworzył Mariusz Wlazły. Po przejściu linii trzeciego metra przez niemieckiego zawodnika Polacy prowadzili 2:0. Chwilę później cztery punkty po błędach biało-czerwonych zdobyli Niemcy i o czas zmuszony był poprosić trener Stephane Antiga. Brak skuteczności Mateusza Miki i Mariusza Wlazłego nasi reprezentanci przypłacili stratą kolejnych oczek (2:5). Blokiem na Böhme zrewanżował się naszym zachodnim sąsiadom Michał Winiarski. Po asie serwisowym Georga Grozera Niemcy prowadzili na pierwszej przerwie technicznej 8:4. Podopieczni Vitala Heynena popełniając błędy, podali rękę biało-czerwonym, a zagrywka kapitana Polaków uspokoiła nastroje na boisku i mieliśmy remis (10:10). Nie do powstrzymania cały czas był Grozer, który swoimi atakami mobilizował swoich kolegów do walki. W sukurs przyszedł mu Christian Fromm i Niemcy mieli dwa punkty przewagi na drugiej przerwie technicznej (16:14). Dobra postawa w polu zagrywki Marcusa Böhme sprawiła, że Polacy mieli trzy punkty do odrobienia (18:15). Biało-czerwoni odzyskali „drugie życie” i po raz kolejny w głównej roli znalazł się Winiarski, poruszając w przyjęciu niemieckich siatkarzy (20:18). Niemcy w końcówce premierowej odsłony ponownie wyszli na prowadzenie, ale nie wytrzymali presji i ich błędy własne umożliwiły biało-czerwonym odwrócenie losów seta (26:24).

W drugiej partii Fabian Drzyzga odciążył nieco swoich skrzydłowych, a pewność siebie zyskali Karol Kłos i Piotr Nowakowski. Ta chwila pozwoliła Wlazłemu i Mice nieco ochłonąć, a agresywna zagrywka Polaków zmusiła Denisa Kaliberdę do błędu na siatce i było 8:5. Kiedy w polu zagrywki pojawił się Max Günthör, swoim flotem zaskoczył Mikę i ponownie zrobiło się nerwowo. Atak Dirka Westphala powstrzymał dwublok Kłos/Wlazły i o czas poprosił Vital Heynen. Dużo pozytywnej energii dodało Polakom powstrzymanie Grozera, a dzięki zagrywce Piotra Nowakowskiego biało-czerwoni zdobyli sześć punktów z rzędu (15:9). Podopieczni Antigi z akcji na akcję grali coraz lepiej i niesieni dopingiem publiczności w Spodku utrzymywali swoją przewagę, która stopniała dopiero, gdy Antiga zdecydował się na podwójną zmianę. Najpierw zatrzymany został Dawid Konarski, później asem serwisowym popisał się Günthör. Piłkę przechodzącą po atomowej zagrywce Grozera skończyli Niemcy i znowu zrobiło się niebezpiecznie dla naszej drużyny (21:21). Polacy sami sprokurowali sobie nerwy w ostatnich piłkach drugiego seta, ale zasada „na kłopoty Wlazły” sprawdziła się po raz kolejny i Polacy mogli odetchnąć z ulgą (28:26).

Po dziesięciominutowej przerwie obie drużyny wybiegły na parkiet niezwykle zmotywowane. Sposobem na rozmontowanie polskiego bloku okazała się gra przez środek, gdzie nie do powstrzymania był Böhme. Polacy starali się zniwelować niedokładności, co przyniosło efekt w postaci niewielkiej zaliczki na pierwszej przerwie technicznej (8:6). Po autowym ataku Kaliberdy biało-czerwoni mogli poczuć się pewniej (10:5). Niestety po raz kolejny Polacy stracili koncentrację, a w przyjęciu zagrywki pomylił się nawet Paweł Zatorski. Później linię trzeciego metra przeszedł Wlazły, Kaliberda zaryzykował w polu zagrywki i był remis (11:11). Stawka spotkania wyraźnie ciążyła siatkarzom obu ekip. Swoich kolegów na prowadzenie wyprowadził Kaliberda udaną akcją blok-aut (17:16). Niemcy dołożyli do tego później jeszcze jedno oczko, ale Polacy zdołali odrobić straty i po raz trzeci emocje sięgnęły zenitu (23:23). Heynen wyciągnął asa z kieszeni w postaci Sebastiana Kühnera, który przedłużył nadzieje na awans do finału drużyny Niemiec (25:23).



Czując swoją szansę, nasi zachodni sąsiedzi z animuszem weszli w czwartego seta. Coraz więcej ich ataków pozostawało bez odpowiedzi. Reprezentacja Niemiec bez Grozera okazała się jeszcze groźniejsza niż z jej największym bombardierem i bardzo szybko wyszła na prowadzenie 3:1. Na szczęście biało-czerwonym wrócić do gry pozwoliły mocne zagrywki Wlazłego i znowu wywiązała się walka punkt za punkt (4:4). Na pierwszej przerwie technicznej Niemcy prowadzili 8:7. Asa serwisowego dołożył Jochen Schöps, dwie akcje później w bloku skarcił go Karol Kłos. Ten najbardziej nieprzewidywalny element wraz z atomowym serwisem Wlazłego pozwolił Polakom wyjść na trzypunktowe prowadzenie (13:10). Tak szybko jak nasi reprezentanci wypracowali sobie tę zaliczkę, równie szybko ją stracili. Na drugiej przerwie technicznej było 16:14 dla podopiecznych Stephane’a Antigi. Błąd dotknięcia siatki przez Kubiaka sprawił, że na tablicy po raz kolejny pojawił się remis. Polacy nie mogli odskoczyć Niemcom na więcej niż dwa punkty, stało się tak dopiero kiedy daleko przełożone ręce Kłosa powstrzymały atak Fromma (21:18). Bezcenna okazała się punktowa zagrywka Wlazłego i atak z sytuacyjnej piłki Miki. Polacy wykorzystali drugą z czterech piłek meczowych i jutro zagrają w wielkim finale mistrzostw świata (25:21).

Polska – Niemcy 3:1
(26:24, 28:26, 23:25, 25:21)

Składy zespołów:
Niemcy: Kaliberda (18), Grozer (14), Fromm (12), Böhme (8), Günthör (6), Kampa (2), Steuerwald (libero) oraz Kühner, Broshog, Schöps (3) i Westphal (4)
Polska: Wlazły (22), Mika (17), Kłos (14), Nowakowski (10), Winiarski (6), Drzyzga, Zatorski (libero) oraz Kubiak (3), Konarski i Zagumny

Po meczu powiedzieli:
Jochen Schoeps (kapitan Niemiec): – Walczyliśmy, staraliśmy się, ale w drugim secie zabrakło nam szczęścia. Polacy cały czas szachowali nas serwisem. Gratuluję im awansu. My musimy teraz jak najlepiej przygotować się do meczu z Francuzami. Mamy szansę na medal i zamierzamy ją wykorzystać. Kontuzja Georga Grozera chyba nie miała wpływu na wynik, ponieważ kiedy zszedł z boiska, akurat wygraliśmy seta. Mam nadzieję, że jutro będzie mógł nam pomóc, chociaż jeszcze nie wiemy, co dokładnie mu dolega. Teraz być może jesteśmy rozczarowani, ale za kilka dni, za kilka tygodni będziemy zadowoleni z tego, co osiągnęliśmy w tych mistrzostwach. Najważniejsze jednak, aby nie był to jednorazowy wzlot. Bardzo byśmy chcieli zakwalifikować się do igrzysk w Rio.

Michał Winiarski (kapitan Polski): – Co ja mogę powiedzieć… Jutro zagramy w wymarzonym finale. Wszyscy bardzo ciężko na to pracowaliśmy. Po raz kolejny pokazaliśmy, że jesteśmy zespołem z charakterem. Dziś walczyliśmy także sami ze sobą, żeby wytrzymać presję. Dla mnie osobiście ten awans ma szczególne znaczenie. To najprawdopodobniej moje ostatnie mistrzostwa świata. Czuję, że jestem w dobrej formie, a tydzień temu istniało zagrożenie, że nie będę mógł zagrać do końca turnieju. Dziękuję wszystkim, którzy w tym czasie podtrzymywali mnie na duchu. Dziś, mimo ogromnego zmęczenia, jestem bardzo szczęśliwy, że mogę tu być. Przed finałem nie trzeba nas mobilizować. Nie co dzień gra się przecież o tytuł mistrza świata. Z Brazylią już wygrywaliśmy i spróbujemy znowu. Przecież będziemy mieli za sobą fantastyczną publiczność.

Vital Heynen (trener Niemiec): – Przepraszam, że nie mogę zostać z wami dłużej niż pięć minut, ale stało się coś niesłychanie rzadkiego: mam wystąpić na żywo w bardzo popularnym programie niemieckiej telewizji, która na co dzień poświęca siatkówce niewiele uwagi. Pewnie jesteście zaskoczeni, jak mała różnica dzieliła dziś Polskę i Niemcy? Jestem dumny, bardzo dumny z mojej drużyny. Szkoda, ale wasza drużyna była od nas lepsza, mimo wszystko nie dała nam szans i zasłużyła na ten finał.

Stephane Antiga (trener Polski): – Wszyscy możecie sobie wyobrazić, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi. I zmęczeni. Brazylia to najlepszy, najbardziej utytułowany zespół świata, ale gramy przecież u siebie, w domu. Wiemy, co zrobić, żeby ich pokonać. Niektórzy ludzie mówili, że drużyna jest za młoda i niedoświadczona, a ja jestem takim trenerem. Niech mówią za nas wyniki. Oczywiście nie jestem najlepszym trenerem świata, cały czas się uczę, ale stworzyłem drużynę, która naprawdę jest drużyną. Mamy marzenie, którego spełnienie jest bardzo blisko.

Zobacz również:
Wyniki III rundy siatkarskich mistrzostw świata

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved