Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ: Brazylia zagra o złoto, choć Francuzi postraszyli faworytów

MŚ: Brazylia zagra o złoto, choć Francuzi postraszyli faworytów

fot. FIVB

Brazylijczycy po pewnie wygranym pierwszym secie pozwolili Trójkolorowym uwierzyć w zwycięstwo i na boisku wywiązała się zażarta walka. Ostatecznie o triumfie Canarinhos zadecydowała seria punktów zdobytych przez nich w tie-breaku.

Pierwsze akcje spotkania kończyły się w pierwszym uderzeniu – najpierw środkowy Sidao, a następnie Kevin Le Roux zdobyli punkty z krótkiej. Jednak już na początku uwidoczniła się różnica dwóch „oczek” po zepsutych zagrywkach Francuzów (2:4). Trójkolorowi nie potrafili odrzucić przeciwnika od siatki, a ten grał kombinacyjną siatkówkę. Pierwsza przerwa techniczna nastąpiła po bloku Brazylijczyków na Antonin Rouzier (4:8). Przewaga Canarinhos została przez nich powiększona po wzmocnieniu własnego serwisu i ustawienia podwójnego, szczelnego bloku (6:13). Przed drugą przerwą techniczną udało się Francuzom wyjść z niewygodnego ustawienia i zdobyć kilka „oczek”, jednak gra punkt za punkt na niewiele im się zdała. Regulaminowy czas zarządził Rouzier atakiem w aut (9:16). Pomimo wspaniałych obron Jeni Grebennikova Francuzi nie znaleźli odpowiednich rozwiązań na siatce. Wysoka przewaga brazylijskiego zespołu była niezagrożona. W końcowej fazie seta Brazylijczycy nieco spuścili z tonu, a wykorzystał to Earvin N’Gapeth serią punktowych zagrywek (17:21). Nie było to jednak wystarczające, aby odwrócić partię na korzyść Francuzów i Canarinhos pewnie zwyciężyli 25:18.

Francuska ekipa zdecydowanie lepiej rozpoczęła drugiego seta, bo od prowadzenia 3:1 po dobrych zagrywkach N’Gapetha i udanej grze w kontrataku. Brazylijczycy nie mogli złapać rytmu z poprzedniej partii przez psucie własnego serwisu. Tymczasem Francuzi podnieśli poziom gry w defensywie, z której słynęli w poprzednich spotkaniach. Pierwsza przerwa techniczna nastąpiła po zagrywce w aut Bruno Rezende (8:6). Po powrocie na boisko Trójkolorowi powiększyli przewagę nad rywalem po udanych atakach z przesuniętej krótkiej Le Roux (13:7). Canarinhos zbliżyli się do przeciwnika na trzy „oczka” po nieudanych atakach Rouzier i ich skutecznej grze w bloku (14:11). Na drugą przerwę techniczną zespoły schodziły po kiwce Nicolasa Le Goffa (16:12). Po powrocie na boisko do walki zerwali się Brazylijczycy, odrabiając kilka ważnych punktów, jednak przy najtrudniejszych momentach N’Gapeth brał na swoje barki ciężar gry w ataku swojej drużyny. W decydującej fazie seta Felipe Fonteles odrobił straty swojego zespołu dwoma asami serwisowymi, po czym gra się wyrównała (22:21). Do końca trwała gra punkt za punkt, ale błąd Wallace’a w ataku zakończył partię na korzyść reprezentacji Francji.

Początek trzeciej odsłony meczu był bardzo wyrównany. Brazylijczycy mieli problemy z atakiem przy dokładnym przyjęciu, ale za to radzili sobie wyśmienicie przy piłkach sytuacyjnych. Z drugiej strony siatki Francuzi świetnie bronili, ale psuli sporo serwisów. Pierwsza przerwa techniczna nastąpiła po ataku po bloku Mory Sidibe (8:7). W kolejnych akcjach sytuacja na boisku się nie zmieniła. Nawet gdy blok na francuskim skrzydłowym dał Brazylijczykom dwa „oczka” przewagi, siatkarze trenera Bernardo Rezende nie potrafili go utrzymać. Błąd N’Gapetha w polu serwisowym zarządził drugą przerwę techniczną (15:16). Świetnie dysponowane zespoły już w pierwszym uderzeniu kończyły swoje akcje i ograniczyły błędy własne do minimum (20:20). Po świetnej zagrywce Fontelesa, kiedy został zablokowany N’Gapeth na lewym skrzydle, trener Laurent Tillie poprosił o czas dla swojej drużyny. Starał się uspokoić swoich zawodników w tej nerwowej końcówce, jednak lepsi okazali się w tym secie Brazylijczycy (23:25).



Trójkolorowi dobrze rozpoczęli czwartą partię. Po raz kolejny pokazali się z najlepszej strony w defensywie, a Brazylijczycy sprawiali rywalowi prezenty po błędach własnych. Z dwoma punktami przewagi Francuzi schodzili na pierwszą przerwę techniczną, po błędzie w polu serwisowym Sidao (8:6). Po powrocie na boisko Canarinhos odrobili straty i nawet udało im się wyjść na prowadzenie po błędach przeciwnika, jednak nie trwało to długo. Po francuskiej stronie w końcu zaczął funkcjonować blok oraz zagrywka (11:12, 14:12). Druga przerwa techniczna nastąpiła po brazylijskim bloku na Nicolasie Marechalu (15:16). W kolejnej fazie seta gra falowała, zespoły nie potrafiły utrzymać wypracowanego prowadzenia. Kiedy N’Gapeth po raz kolejny w końcówce wziął na siebie ciężar gry ofensywnej, francuska ekipa była bliska doprowadzenia do tie-breaka (22:19). Ostatnie słowo w tej partii miał Mory Sidibe, który skończył atak po bloku z prawego skrzydła.

Piąty set lepiej rozpoczęli Brazylijczycy, którzy pewnie grali w ataku i bloku, co dało im dwupunktowe prowadzenie (3:5). Francuska drużyna popełniała coraz więcej niewymuszonych błędów, jedynie N’Gapeth utrzymywał skuteczność na siatce. Zmiana stron nastąpiła po mocnym i dynamicznym ataku z lewego skrzydła Lucarellego (7:8). Cananrinhos powiększyli swoje prowadzenie po nieskutecznych atakach Sidibe. Nawet bohater francuskiej drużyny, N’Gapeth nie był w stanie odwrócić losów meczu. Spotkanie zakończył Leandro Vissotto atakiem po ciasnym skosie (12:15).

Francja – Brazylia 2:3
(18:25, 25:23, 23:25, 25:22, 12:15)

Składy zespołów:
Francja: Rouzier (5), Toniutti (2), Tillie (13), N’Gapeth (21), Le Roux (10), Le Goff (8), Grebennikov (libero) oraz Marechal (2), Jaumel i Sidibe (11)
Brazylia: Rezende (1), Wallace (17), Sidao (13), Murilo (3), Lucarelli (22), Saatkamp (16), Pedreira (libero) oraz Raphael, Fonteles (2), Vissotto (8) i Felipe (libero)

Po meczu powiedzieli:
Benjamin Toniutti (kapitan Francji): – Zaczęliśmy słabo, być może nie poradziliśmy sobie z presją. Po pierwszym secie zagraliśmy już znacznie lepiej i walczyliśmy aż do końca. Teraz marzymy o brązowym medalu. Ten mecz zapamiętam chyba do końca życia. Na razie jednak muszę o nim na chwilę zapomnieć, bo musimy przecież dokończyć ten turniej.

Felipe Fonteles (reprezentant Brazylii): – Bardzo wiele osób zdążyło już mnie zapytać, czy spodziewaliśmy się takiego meczu. Tak, byliśmy przekonani, że będzie to niezwykle wyrównana walka. Francuzi są świetną drużyną i absolutnie zasłużyli na występ w półfinale. Tym bardziej cieszy nas zwycięstwo i już nie możemy doczekać się finału.

Laurent Tillie (trener Francji): – Jesteśmy rozczarowani, bo byliśmy tak blisko finału… Zadecydowały naprawdę detale, ale taki właśnie jest sport na najwyższym poziomie. Staraliśmy się do końca, ale niewystarczająco.

Bernardo Rezende (trener Brazylii): – Po pierwsze dziękuję Francuzom za piękny mecz; za to, jak potrafili utrzymywać piłkę w grze. Nie tylko dzisiaj, lecz w całym turnieju. Po drugie chciałbym przeprosić za nieobecność na dwóch poprzednich konferencjach. Nie było to wymierzone w polskich siatkarzy czy kibiców, lecz był to protest z jednej strony przeciwko decyzji FIVB dotyczącej zmiany zasad losowania, a z drugiej przeciwko tym dziennikarzom, którzy nie pytali mnie o mecz, o wielkie zwycięstwo Polaków, lecz o to, co zdarzyło się na boisku po meczu. Mnie wtedy już tam nie było. Uważam, że takie pytania są nie fair. Jeszcze raz przepraszam.

Zobacz również:
Wyniki III rundy siatkarskich mistrzostw świata

źródło: fivb.org, inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-20

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved