Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > rozgrywki towarzyskie > Beskidy 2014: Gospodarze zwyciężyli w kolejnym turnieju

Beskidy 2014: Gospodarze zwyciężyli w kolejnym turnieju

fot. archiwum

W czwartek podopieczni trenera Piotra Gruszki potrzebowali czterech setów wygranych z MKS-em Będzin, żeby zwyciężyć rozgrywki z cyklu Beskidy 2014. Po pierwszym miejscu na turniejach w Kętach i Ostrawie to kolejny sukces bielszczan w tym składzie.

Czwartkowa rywalizacja w turnieju Beskidy 2014 rozpoczęła się o godzinie 10.15. Drużyny rywalizowały w parach:
UMKS Kęczanin Kęty – VK Ostrava
SK Posojilnica Aich/Dob – KS ALURON Warta Zawiercie
BBTS Bielsko-Biała – MKS BANIMEX Będzin

Nie ulegało wątpliwości, że już od początku pierwszego czwartkowego spotkania w hali przy ulicy Widok zespół z Kęt będzie chciał udowodnić, że nie zasługuje na ostatnią lokatę w rozgrywkach (9:5). Nie wszystko jednak szło po myśli UMKS-u, bowiem mniej więcej w połowie seta Czesi, po atakach Tomáša Široký’ego oraz Igora Reháka, zaczęli odrabiać straty (16:18). Dzięki skutecznym i mocnym zagraniom Bartosza Pietruczuka sama końcówka padła jednak łupem polskiej drużyny (25:23). Na początku drugiej partii to zdecydowanie nasi południowi sąsiedzi wiedli prym na boisku – najpierw dwukrotnie zatrzymany został Łukasz Ciupa, a następnie Adam Záhorský dołożył swojemu zespołowi kilka oczek do dorobku punktowego (10:6). Dobra gra rywala nie powstrzymała jednak ekipy Marka Błasiaka przed próbą ponownego przejęcia kontroli w spotkaniu, bowiem w ofensywie ponownie uaktywnił się Jonasz Biegun, co przywróciło wiarę w zwycięstwo jego teamowi (24:20). Finalnie, po zagraniu Wiktora Macka to siatkarze Kęczanina mogli cieszyć się ze zdobyczy dwóch setów (25:22). Nie inaczej było w ostatniej partii meczu – na samym początku to zawodnicy UMKS-u wyszli na niewielkie prowadzenie, a wynik gonili ich przeciwnicy (8:5). Ostrawianom udało się jednak wyrównać stan meczu, poprzez taktyczne ataki po bloku w aut Reháka i sprytne przełamanie rąk rywali Dominika Fořta (16:17). Mimo najszczerszych chęci w ostatniej fazie tej partii Czechom nie udało się postawić na swoim i po zagraniu Mateusza Ogrodniczuka po raz trzeci w tym dniu musieli uznać wyższość zawodników z Kęt (21:25).

UMKS Kęczanin Kęty – VK Ostrava 3:0
(25:23, 25:22, 25:21)



Spotkanie o trzecie miejsce pomiędzy austriacką drużyną i zespołem z Zawiercia otworzyły błędy serwisowe obu ekip, ale także efektowne zagrania ofensywne Łukasza Szarka, które stały się wodą na młyn dla rozdrażnionych obcokrajowców (8:7). Mimo bardziej efektownej prezencji były team Wojciecha Włodarczyka popełniał zdecydowanie więcej błędów własnych niż rywale, co pozwoliło Warcie odskoczyć na trzy oczka (11:8). Utrata kontroli nad wynikiem dodatkowo zmotywowała podopiecznych Bogdana Kotnika do eliminacji pomyłek, co poskutkowało tym, że bardzo szybko zniwelowali poniesione straty (12:11). Finalnie drużyna ta bez przeszkód powiększyła przewagę i dowiozła ją do końca pierwszej partii (25:20). Drugi set zainaugurowany został kilkoma taktycznymi zagraniami Michała Mysery oraz Andrieja Gruta (9:9). Wyrównana walka trwała do momentu uaktywnienia się bloku duetu Nash-Koncilja, który był motorem napędowym dla szybszego rozegrania Filipa Palguta (15:12). Pomimo udanych prób Macieja Janikowskiego, dzięki ofiarnym obronom Nejca Pušnika, to właśnie Austriakom udało się postawić kropkę nad i w tej odsłonie spotkania (25:19). Po zapisaniu na swoim koncie dwóch setów gra austriackiego kolektywu w trzecim nie przypominała już tej z poprzedniej partii – kompletnie zagubiony na boisku był Peter Womlfamrstatter, z czego skutecznie korzystali zawiercianie (6:0). Ci pierwsi zaczęli jednak odrabiać straty dzięki szczelnemu blokowi, przez który nie mógł przebić się Damian Zborowski (10:6). Nie zmieniło to faktu, że kryzys w zagranicznym teamie trwał do końca seta, a to z kolei pozwoliło polskiej ekipie zakończyć tę partię z dziesięcioma punktami przewagi (25:15). Zdenerwowani wysoką przegraną w poprzedniej odsłonie spotkania Austriacy bardzo mocno rozpoczęli następną (7:2). Zawiercianie, dzięki zagraniom Bartosza Dzierżanowskiego, zaczęli jednak odrabiać straty, co zmusiło Bogdana Kotnika do interwencji (8:11). Mimo lepszej postawy w ofensywie KS-u Warta Zawiercie ich oponenci ciągle utrzymywali dwu-, trzypunktową przewagę. Tak było również w końcówce, kiedy to dzięki sprytnym zagraniom Koncilji całkowicie podporządkowali sobie przeciwników (25:16).

SK Posojilnica Aich/Dob – KS ALURON Warta Zawiercie 3:1
(25:20, 25:19, 15:25, 25:16)

Początek meczu o pierwsze miejsce w turnieju Beskidy 2014 obfitował w znakomite akcje po obu stronach – prym wśród gospodarzy wiedli Wojciech Ferens oraz Bartosz Bućko, natomiast po drugiej stronie siatki popisywali się Mikołaj Sarnecki i Maciej Pawliński (8:7). Kolejnych kilka akcji zapisanych zostało na konto BBTS-u, którego zawodnicy bezlitośnie wykorzystywali niedociągnięcia po stronie rywali (13:9). Nie ulegało wątpliwości, że mimo przyjacielskiego charakteru turnieju gracze z Bielska-Białej mają zamiar pokazać, w jak dobrej dyspozycji są obecnie – w ofensywie udawało im się niemalże wszystko, a w momencie, kiedy dołożyli punktowy serwis Sergieja Kapelusa, trener Damian Dacewicz zażądał przerwy (17:11). W końcówce tej partii zespół z Będzina nie istniał – po kolejnych asach Ukraińca i atakach Ferensa to bielszczanie cieszyli się z wysokiej wygranej w secie (25:14). W drugim, mimo dobrego początku MKS-u, siatkarze z Podbeskidzia dość szybko powrócili na prowadzenie dzięki potrójnemu blokowi na rywalach (5:4). Niewątpliwym liderem swojego zespołu ponownie był Kapelus, który realizował się nie tylko w elementach ofensywnych, ale także popisywał się w obronie (12:13). Nie zmieniło to jednak faktu, że gospodarze ciągle musieli gonić wynik – nie pomagały im w tym taktyczne ataki Sarneckiego, choć niewątpliwie nie przeszkadzały „bomby” Ferensa ze skrzydła (17:19). Dopiero pod koniec tego seta będzinianie zdołali uzyskać przewagę trzech oczek, która wystarczyła im do tego, żeby doprowadzić do remisu w spotkaniu (25:20). Trzecia odsłona pojedynku pokazała, jak gra wściekły po porażce BBTS – nadal nerwowo i nie bez błędów. Nie pomogło pojawienie się na boisku Michała Błońskiego ani Bartosza Buniaka, bowiem bielszczanie nadal nie potrafili postawić się rywalom (10:15). Było widać, że do momentu, w którym Pawliński zaatakował w aut, mijając po drodze blok, gra nie układa się po myśli gospodarzy (18:18). Wyrównanie wyniku spotkania dodało im jednak skrzydeł, co w końcowej fazie seta zaprocentowało skutecznymi atakami Bućki (25:22). Czwarty set okazał się równie szczęśliwy dla gospodarzy – nie tylko świetną zagrywką popisywał się Grzegorz Pilarz, ale także z drugiej strony siatki mylił się Tomasz Kowalski (9:5). Przewaga miejscowych rosła w miarę odkrywania kolejnych niedociągnięć po stronie rywali – doszło nawet do tego, że w pewnym momencie przypominała tę z inaugurującego rozdania w meczu (16:9). Przyjezdnym nie pomogło nawet pojawienie się na boisku Tomasza Tomczyka i to bielszczanie cieszyli się nie tylko z wygranej z ligowym rywalem, ale także pierwszego miejsca w turnieju Beskidy 2014 (25:18).

BBTS Bielsko-Biała – MKS BANIMEX Będzin 3:1
(25:14, 20:25, 25:22, 25:18)

Rozgrywki w hali przy ulicy Widok wygrali gospodarze. Na drugim stopniu podium znalazł się team z Będzina, a tuż za nim uplasował się zespół SK Posojilnicy Aich/Dob.

1. BBTS Bielsko-Biała
2. MKS BANIMEX Będzin
3. SK Posojilnica Aich/Dob
4. KS ALURON Warta Zawiercie
5. UMKS Kęczanin Kęty
6. VK Ostrava

Najlepszym rozgrywającym turnieju został wybrany Grzegorz Pilarz.

źródło: inf. własna, siatkowka24.com

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
rozgrywki towarzyskie

Tagi przypisane do artykułu:
, , , , , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-19

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved