Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Slobodan Kovac: Będziemy groźni dla każdego

Slobodan Kovac: Będziemy groźni dla każdego

fot. FIVB

- Mówiono, że jesteśmy niespodzianką, że zagraliśmy dobrze tylko Ligę Światową i potem już nie damy rady tego powtórzyć. Ale my nie dość, że to powtórzyliśmy, to zagraliśmy jeszcze lepiej - mówi Slobodan Kovac, trener reprezentacji Iranu.

Drugą rundę Iran zakończył wprawdzie wygraną z Serbią, ale ten wynik mógł jednak nie wystarczyć, by awansować do trzeciej fazy turnieju.

Slobodan Kovac: Myślałem, że nie wystarczy i te dwa punkty w ataku, których nie zdobyliśmy w tie-breaku w meczu z Polską, będą mieć ogromne znaczenie. Ale z drugiej strony zareagowaliśmy, grając naprawdę mocno, więc z tego mogę być zadowolony. Jestem też zadowolony z tego, jak graliśmy przez całe mistrzostwa, ponieważ mówiono, że jesteśmy niespodzianką, że Iran zagrał dobrze tylko Ligę Światową, że po Lidze Światowej już nie damy rady tego powtórzyć. Ale my nie dość, że to powtórzyliśmy, to zagraliśmy jeszcze lepiej, ponieważ wygraliśmy z Włochami, które grały tym razem podstawowym składem, z Amerykanami kontynuowaliśmy naszą dobrą grę. Źle zagraliśmy mecz z Francją, myślę, że możemy pokonać także tę drużynę, ale byliśmy po dwóch ważnych wygranych, może troszkę za bardzo się rozluźniliśmy, nie znając zbyt dobrze tej ekipy, nie weszliśmy w mecz na 100%. Rywale z kolei zagrali bardzo dobrze. Jak na razie to są i tak wspaniałe mistrzostwa.

A co stało się z drużyną w meczu drugiej rundy z Polską?



– Od początku ucierpieliśmy od zagrywki Polaków, w pewnych momentach Wlazły czy Winiarski zagrywali bardzo dobrze, z prędkością 126 km/h, z pięć zagrywek przyjęliśmy na drugą stronę i to zrobiło różnicę. W dodatku te 12 tysięcy kibiców na pewno dało rywalom niesamowite wsparcie. My zagraliśmy dobrze, udało nam się uciszyć widownię. Pozostaliśmy w tym meczu, walczyliśmy o zwycięstwo.

Po tym meczu z Polską rozmawiał pan o tym z zawodnikami? Czekało was następnego dnia kolejne ważne spotkanie.

– Nie, oczywiście odbyliśmy meeting, rozmawialiśmy, ale nie o meczu z Polską, ponieważ podsumowanie będziemy robić na końcu, a teraz koncentrowaliśmy się już na meczu z Serbią i wyszło nam to bardzo dobrze. Serbowie są zawsze mocni, może te mistrzostwa im nie wyszły, ale to zawsze bardzo dobra drużyna.

Wspomniał pan, że nie spodziewano się, że Iran może powtórzyć dobrą grę z Ligi Światowej. Jesteście bardzo niedocenianą drużyną, jak pan myśli dlaczego?

– Jaki był do tej pory problem Iranu? Zawodnicy potrafili zagrać jeden, dwa mecze dobrze, a potem już obniżali poziom, a teraz po raz pierwszy, i to już w Lidze Światowej, udało nam się rozegrać dwanaście kolejnych meczów na najwyższym poziomie. Także te mistrzostwa rozpoczęliśmy, grając naprawdę na wysokim poziomie.

Jeżeli jednak Iran wejdzie do czołowej szóstki… (wywiad został przeprowadzony zaraz po meczu Iran – Serbia – przyp. red.)

– Będziemy groźni.

Widziałam jednak mecze Iranu w Final Six w półfinale i o brąz. W tych spotkaniach o stawkę drużynie już nie udało się tak dobrze zagrać. Nie boi się pan, że w tych decydujących meczach znów może trochę tego doświadczenia zabraknąć?

– Oczywiście, ale jak wygrywa się medale? Awansując do półfinałów, finału. Nikt nie ma abonamentu na wygrywanie, ponieważ trzeba walczyć, dawać z siebie wszystko. Jedni zawodnicy podejdą do tych meczów nieco przestraszeni, inni z kolei na zbytnim luzie, ja jako trener muszę starać się to wszystko zrównoważyć. Zobaczymy, moim zdaniem, jeśli dojdziemy tak daleko, to wszystkim pozostałym drużynom będzie bardzo trudno z nami grać.

Na koniec jeszcze chciałam spytać, czemu zdecydował się pan zostać trenerem reprezentacji Iranu? Pracował pan w Perugii, osiągnął z tym klubem dobre wyniki…

Praca w Perugii była wspaniałym doświadczeniem, ale moim zdaniem, może się mylę, prezes klubu chciał jeszcze lepszych wyników, ale nie budując drużyny na najwyższym poziomie. Jednak po tym jak odszedłem, zrobił drużynę na wysokim poziomie i potwierdził, że Atanasijević zostaje w klubie, bo kiedy jeszcze ja tam byłem, Atanasijević miał już kontrakt przedwstępny podpisany w Japonii. Tak więc bez tego zawodnika Perugia już nie byłaby tą samą drużyną, a zawodnicy, którzy według tego, co mi powiedziano, mieli przyjść w jego miejsce, nie byli tej samej klasy. De Cecco przyszedł później, bez niego osiągnięcie dobrego wyniku byłoby niemożliwe, tak więc ryzykowałem, że nie będę doceniany, bo nie bałem się porażek, takie jest życie trenera, ale ryzykowałem, że nie powtórzę takich samych wyników ze słabszą drużyną. Pojawiła się za to ta wspaniała okazja, myślę więc, że nie popełniłem błędu… to chyba jasne (uśmiech).

A co pan sobie pomyślał na początku pracy z reprezentacją Iranu, jakie były pana pierwsze odczucia?

– Grałem tam już jako zawodnik dziesięć lat temu przez pięć miesięcy, więc wtedy miałem już okazję się przekonać o jakości siatkówki. Julio Velasco, który prowadził drużynę tuż przede mną, Zoran Gajić, Jovica Cvetković – to są serbscy trenerzy, którzy też tam pracowali, oni wszyscy wnieśli coś dobrego. Myślę więc, że te rezultaty to jest wynik mojej pracy, ale także pracy moich poprzedników, którzy wykonali dobrą robotę, co pozwoliło osiągnąć takie wyniki.

*w Łodzi rozmawiała Anna Bagińska (Strefa Siatkówki)

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved