Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Mariusz Wlazły: Najtrudniejszy moment był w czwartym secie

Mariusz Wlazły: Najtrudniejszy moment był w czwartym secie

fot. Łukasz Krzywański

Polacy po dramatycznym, ale wygranym pojedynku z Canarinhos zrobili mały kroczek w stronę medalu MŚ. Do zwycięstwa naszą ekipę poprowadził Mariusz Wlazły, który zdobył 31 punktów. - To, kto ile punktów zdobywa, nie jest ważne - mówił skromnie po meczu.

Tak rozemocjonowanych kibiców wychodzących z Atlas Areny dawno nie widziano. Polacy zapewnili swoim fanom ogrom emocji, radości, choć w przeciągu całego spotkania ich gra mocno falowała. Udana pogoń w partii otwarcia, następnie dwie słabsze odsłony z coraz lepszą grą rywali, a następnie odrodzenie i droga do zwycięstwa – tak można w skrócie opisać pojedynek biało-czerwonych z Brazylią. W nim kluczową rolę odegrał Mariusz Wlazły. Atakujący zdobył 31 punktów dla swojej drużyny i choć momentami udawało się rywalom go zatrzymać, to jednak w tych najważniejszych i najtrudniejszych momentach Wlazły nie zawiódł. Sam po meczu zaskoczony był swoim wynikiem punktowym. – Chciałem raczej skupić się na tym,  by drużyna zaczęła iść w dobrym kierunku. To, kto ile punktów zdobywa, nie jest ważne. Tak naprawdę jeśli ktoś zdobędzie 60 punktów i przegramy, to nic nie daje – stwierdził Wlazły.

Polacy mogą być z siebie niezwykle zadowoleni, gdyż po trzecim secie, w którym przeciwnicy wygrali bardzo gładko, oni podnieśli się i pokazali swoją siłę. – Myślę, że najcięższy był czwarty set, ponieważ odbudować się po tak wysoko przegranym secie jest bardzo trudno – ocenił atakujący reprezentacji Polski. W trzeciej odsłonie podopieczni Bernardo Rezende wygrali do 14 i przewodzili wtedy w każdym elemencie. Polacy byli przez chwilę bezsilni. – Rywale dobrze zaczęli zagrywać, a my zaczęliśmy gorzej przyjmować. Później poszło za tym u nich kilka dobrych ataków, następnie kilka razy nas zablokowali i się posypało – stwierdził Wlazły.

Teraz kadra Stephane’a Antigi ma dzień wolnego, a to dużo w czasie tak ciężkich zawodów. – Ten turniej jest trudny i intensywny, a to powoduje, że każdy cały czas próbuje się oszczędzać i odpoczywa jak najwięcej się da – w pokoju czy na odnowach biologicznych, a na boisku pracujemy, by wynik był jak najlepszy – powiedział po meczu Mariusz Wlazły, według którego dzień przerwy jest dla nich bardzo ważny. – Bardzo dobrze, że jest, ponieważ ciężko by było po takim meczu, po takich emocjach wyjść jutro na boisko i rozegrać mecz. Nie zazdroszczę Brazylijczykom – podsumował.



Nastroje po niedzielnym losowaniu nie były najlepsze. Biało-czerwonym trafili się w III fazie mistrzostw świata najciężsi rywale. To jednak pokazuje, że polski zespół jest silny i w tych najtrudniejszych meczach też potrafi wygrywać. – Na pewno zwycięstwo z takim rywalem o mistrzostwo świata, już w tej fazie, jest bardzo cenne, a nasze morale jest podniesione. Nie oszukujmy się, jak usłyszeliśmy grupę, delikatnie mówiąc, wiedzieliśmy, że granie będzie ciężkie. Każdy z nas był zawiedziony, że tamta grupa jest dużo prostsza, tzn. rywale są bardziej w naszym zasięgu jak tutaj. Teraz już nie mówię, że nasi obecni nie są w zasięgu, bo wygraliśmy (śmiech), ale jasne jest, ze mając Brazylię i Rosję w grupie, nie można być zadowolonym – ocenił szczerze Mariusz Wlazły. – Teraz widzę, że losowanie było całkiem dobre (śmiech) – zakończył atakujący PGE Skry Bełchatów.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved