Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Lucarelli: Myśleliśmy, że mamy ten mecz w kieszeni

Lucarelli: Myśleliśmy, że mamy ten mecz w kieszeni

fot. Joanna Skólimowska

Reprezentacja Brazylii doznała pierwszej porażki w mistrzostwach świata rozgrywanych w Polsce. Zaporą nie do przejścia dla mistrzów globu okazali się Polacy, którzy zwyciężyli po emocjonującym tie-breaku. - Nie zagroziliśmy im w zagrywce - uznał Lucarelli.

Łódzka Atlas Arena we wtorkowy wieczór była stolicą siatkarskiej Polski. W pierwszym spotkaniu trzeciej fazy rozgrywek w „grupie śmierci” naprzeciwko siebie stanęła niepokonana do tej pory reprezentacja Brazylii oraz podopieczni Stephane’a Antigi. Polacy dosyć pewnie wygrali pierwszą partię, jednak w kolejnych dwóch musieli uznać wyższość aktualnych mistrzów świata. Kiedy wydawało się, że kanarkowym pozostał do wykonania ostatni cios i przypieczętowanie zwycięstwa, biało-czerwoni podnieśli się z kolan i najpierw doprowadzili do tie-breaka, a następnie po zaciętej walce wygrali 17:15. Kluczowym momentem tego pojedynku była czwarta partia, która pozwoliła polskim siatkarzom nabrać tlenu w płuca. – W czwartym secie wyszliśmy na boisko ze zbyt optymistycznym nastawieniem, że już mamy ten mecz w kieszeni – powiedział lider canarinhos, Ricardo Lucarelli. – To był nasz duży błąd, bo nie potrafiliśmy utrzymać spokoju w naszej grze. Popełnialiśmy mnóstwo błędów, nie byliśmy w stanie zagrozić Polakom w zagrywce i tego brakowało nam w szczególności – dodał przyjmujący.

W tie-breaku nasi zawodnicy prowadzili nawet 7:2, jednak przez chwilę dekoncentracji doprowadzili do walki na przewagi. Bardzo cenne okazały się w tym spotkaniu punkty zdobywane przez Mariusza Wlazłego, który otrzymywał piłki w najtrudniejszych momentach dla zespołu. – W kluczowych momentach Polacy potrafili rozstrzygnąć akcję na swoją korzyść. Nam brakowało trochę bloku, którym nie punktowaliśmy tyle, ile byśmy chcieli – krótko odpowiedział Wallace.

W piątej odsłonie emocje udzieliły się także siatkarzom i trenerom. Najpierw pogawędkę pod siatką urządzili sobie Wallace de Souza i Michał Kubiak, a po ostatniej akcji spotkania wiele do powiedzenia miał trener Bernardo Rezende. Punktem zapalnym okazał się atak Karola Kłosa, po którym polska drużyna poprosiła o challenge. Po werdykcie sędziego, korzystnym dla Polaków, na telebimach w hali nie pojawiła się powtórka tego zagrania, co wzbudziło wielkie zdenerwowanie w szeregach brazylijskiego teamu. – Chcieliśmy zobaczyć powtórkę na dużym ekranie w hali, ale okazało się to niemożliwe. Powstało małe zamieszanie, było drobne spięcie, ale nie stało się nic złego. Grając w domu, Polakom sprzyjają także ściany i to nic nowego, bo gospodarz zawsze trafi w turnieju na taką sytuację. Osobiście wydaje mi się, że piłka poleciała po palcach i nie powinniśmy dyskutować. Przegraliśmy po raz pierwszy w mundialu i teraz czeka nas arcyważny mecz z Rosją – wyjaśnił Lucarelli.



Przed spotkaniem ze sborną Bernardinho ma nad czym myśleć. Z urazem palców wciąż zmaga się Bruno, na lekki uraz narzeka także Wallace, jednak nie ci siatkarze są największym zmartwieniem kanarkowych. Ból kolan coraz mocniej zaczyna odczuwać Sidao, a największą stratą okazała się być absencja Murilo Endresa. Utytułowany przyjmujący nie był liderem w ataku, jednak jego umiejętności defensywne – obrona i przyjęcie zapewniały mistrzom świata dużo więcej spokoju „w tyłach”. – Nie możemy skorzystać z Murilo, który leczy swój uraz, ale mamy Lipe. Tracimy w ten sposób pewne atuty w defensywie, ale zyskujemy bardzo dużo w ofensywie – optymistycznie zakończył Wallace.

źródło: globoesporte.globo.com, inf. własna, melhordovolei.com.br

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-17

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved