Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > MŚ, gr. H: Polska bliżej półfinału, ważne zwycięstwo z Brazylią

MŚ, gr. H: Polska bliżej półfinału, ważne zwycięstwo z Brazylią

fot. Łukasz Krzywański

Polscy siatkarze przegrywali 1:2 z Brazylią i zdołali odwrócić losy meczu po niesamowitej końcówce w piątym secie. Zwycięstwo 3:2 przybliżyło biało-czerwonych do gry w półfinale mistrzostw świata. Kolejnym rywalem Polaków będą Rosjanie.

Przed spotkaniem nie było końca spekulacjom dotyczącym zdrowia Michała Winiarskiego. Ostatecznie polscy kibice odetchnęli z ulgą, bowiem kapitan reprezentacji Polski pojawił się w pierwszej szóstce. To właśnie ten siatkarz był pierwszym wyborem Fabiana Drzyzgi w początkowej fazie seta. Niestety brazylijscy blokujący dobrze odczytywali jego intencje i dwukrotnie zatrzymali naszego przyjmującego. Na pierwszej przerwie technicznej Canarinhos prowadzili 8:5. Zawodnikiem, który w największym stopniu dawał nam się we znaki, był Lucarelli. 22-letni siatkarz skutecznie atakował i świetnie ustawiał się w bloku. Lucas Saatkamp nękał nas z kolei zagrywką. Polacy w tym elemencie znów prezentowali się zdecydowanie poniżej oczekiwań. Błędy popełnili Michał Winiarski, Piotr Nowakowski i Karol Kłos, w wyniku czego podopieczni Bernardo Rezende powiększyli przewagę (14:9). Sytuacja biało-czerwonych poprawiła się, kiedy w polu zagrywki pojawił się Mariusz Wlazły i posłał kilka soczystych piłek na stronę przeciwnika. Odrzuceni od siatki Brazylijczycy mylili się w ataku, a dwukrotnie zostali zatrzymani na siatce (blokowali Karol Kłos i Michał Winiarski) (16:15). Polacy po raz pierwszy objęli prowadzenie, kiedy Wallace został „poczęstowany czapą” przez Michała Kubiaka (19:18). W kolejnej piekielnie długiej akcji podopieczni Stephane’a Antigi grali bez rozgrywającego, ale z tej roli świetnie wywiązywał się… Paweł Zatorski, precyzyjnie dogrywając piłkę na skrzydła. Po chwili asem serwisowym popisał się Dawid Konarski, a Leandro Vissotto zaatakował po taśmie w aut i rezultat zaczął wyglądać naprawdę obiecująco (23:19). W końcówce Polacy nie pozwolili wydrzeć sobie zwycięstwa i postawili kropkę nad „i” (25:22).

Podrażnieni Canarinhos rozpoczęli drugą odsłonę z wysokiego „c”. Skutecznie atakował Vissotto, a nasi zawodnicy popełniali proste błędy (m.in. autowy atak Piotra Nowakowskiego) (5:2). W zdecydowanie lepszej dyspozycji był drugi z naszych środkowych – Karol Kłos. Zawodnik PGE Skry Bełchatów pewnie wykorzystywał wystawy Fabiana Drzyzgi. Biało-czerwoni zbliżyli się do rywali po serii dobrych zagrywek Fabiana Drzyzgi (9:8), ale w kolejnych akcjach przydarzyła nam się czarna seria w postaci utraty 5 punktów z rzędu (14:9). Wyraźnym mankamentem w grze reprezentacji Polski była niska skuteczność w pierwszej akcji. Trener Antiga sięgnął po Mateusza Mikę, a także po duet Paweł Zagumny – Dawid Konarski (17:14). Podwójna zmiana dająca zupełnie nowe możliwości w polu zagrywki znów przyniosła zamierzony efekt, bowiem atakującemu Asseco Resovii udało się ustrzelić Felipe Fontelesa. Nasi zawodnicy zdołali wyrównać po efektownych zbiciach Miki i Wlazłego oraz punktowym serwisie tego ostatniego (21:21). Niestety na ostatniej prostej więcej zimnej krwi zachowali Canarinhos i to oni cieszyli się ze zwycięstwa 25:22.

Na początku trzeciej partii naszych przyjmujących wzięli sobie na cel znany z występów w Plus Lidze Felipe Fonteles oraz środkowy Sidao. Polscy skrzydłowi nie radzili sobie w ataku z sytuacyjnych piłek, a swoje trzy grosze wtrącił także bardzo słabo prowadzący to spotkanie arbiter z Iranu. Ten splot niefortunnych zdarzeń zaowocował wysokim prowadzeniem Brazylijczyków na pierwszej przerwie technicznej (8:4). W naszych szeregach załamało się przyjęcie – błędy popełniali zarówno Michał Kubiak, jak i Mateusz Mika, a podopieczni Bernardo Rezende konsekwentnie powiększali przewagę (14:7). W następnych akcjach byliśmy świadkami pomyłki Nowakowskiego w polu zagrywki i „gwoździa” w wykonaniu Vissotto. Na drugiej przerwie technicznej nasi rywale mieli dwukrotnie więcej punktów (16:8), a w grze Polaków próżno było szukać światełka w tunelu. Naszym zawodnikom wyraźnie ciążył wybitnie niekorzystny rezultat i z tego względu nie potrafili wzbić się na właściwy sobie poziom. Do końca tej odsłony obraz gry nie uległ zmianie, a Canarinhos wygrali zdecydowanie – 25:14 po asie serwisowym Sidao.

Czwarty set w końcu rozpoczął się od wyrównanej gry (4:4), ale w kolejnych akcjach Brazylijczycy dwa razy z rzędu powstrzymali blokiem Kubiaka, trafili zagrywką Mikę i tradycyjnie odskoczyli na kilka punktów (9:6). Polakom udało się wyrównać po tym, jak Mateusz Mika wygrał na siatce walkę z Lucarellim (10:10), ale naszą grą niestety w dalszym ciągu rządził przypadek. Po chwilowym zamieszaniu wokół żółtej kartki dla Canarinhos, w naszym zespole coś zaskoczyło. Najpierw rozgrywający bardzo dobry mecz Karol Kłos skończył atak z krótkiej piłki i zatrzymał blokiem Vissotto, a następnie dwa świetne ataki wykonał jego starszy kolega z PGE Skry Bełchatów – Mariusz Wlazły. Reprezentacja Polski objęła prowadzenie 15:13. W Atlas Arenie powiało optymizmem. Z każdą piłką wypełniał on kolejne sektory łódzkiej hali, bowiem nasi gracze, poza kapitalnie spisującym się Wlazłym na skrzydle, zaczęli nękać rywali także blokiem i zbudowali sobie potężną pięciopunktową przewagę po raz pierwszy podczas tej konfrontacji (22:17). W końcówce swój spryt pokazał także nieco wycofany w tym meczu Kubiak, a seta zakończył skutecznym flotem Mateusz Mika. Polacy udanie zrewanżowali się oponentom za wysoką porażkę w trzeciej partii, zwyciężając 25:18 i tym samym doprowadzając do tie-breaka.

Polacy „odpalili” w odpowiednim momencie. Decydującego seta zaczęli w sposób wręcz wymarzony. Znakomicie atakował Mika, a Wlazły okazał się zaporą nie do przejścia dla Leandro Vissotto (4:1). W kolejnych akcjach Lucas Saatkamp dostał klasyczną „czapę” od Karola Kłosa, a Mika wykorzystał błąd brazylijskiego libero w przyjęciu i na tablicy świetlnej pojawił się rezultat 7:2. Kiedy wydawało się, że tylko kataklizm może odebrać reprezentacji Polski końcowy triumf, Brazylijczycy ruszyli do odrabiania strat i szybko zniwelowali naszą przewagę (8:7). Po kolejnej nieudanej akcji nerwy puściły Michałowi Kubiakowi, a irański sędzia, którzy od pewnego czasu wyglądał, jakby tylko czekał na odpowiedni pretekst, pokazał naszemu przyjmującemu czerwoną kartkę, która oznaczała utratę punktu (8:8). Od tego momentu toczyliśmy z obrońcami mistrzowskiego tytułu grę punkt za punkt, ale po bloku na Wlazłym Canarinhos objęli prowadzenie (12:11). Blok Miki na Lucasie i autowa zagrywka Lucarellego dały Polakom piłkę meczową, ale nie udało się jej wykorzystać – skutecznie ze środka uderzył Lucas Saatkamp (14:14). Próbę nerwów wygrali reprezentanci biało-czerwonych. Najpierw po ciasnym skosie zaatakował absolutny lider naszego zespołu – Mariusz Wlazły, a na koniec Karol Kłos uderzył po bloku Sidao i wielki sukces drużyny Stephane’a Antigi stał się faktem.

Polska – Brazylia 3:2
(25:22, 22:25, 14:25, 25:18, 17:15)

Składy zespołów:
Polska: Wlazły (31), Kłos (13), Nowakowski (5), Kubiak (5), Drzyzga (3), Winiarski (2), Zatorski (libero) oraz Mika (13), Konarski (4), Zagumny, Możdżonek i Buszek
Brazylia: Fonteles (17), Leandro Vissotto (16), Lucarelli (16), Lucas Saatkamp (15), Sidao (6), Bruno Rezende (3), Mario Pedreira (libero) oraz Wallace (4), Raphael i Silva (libero)

Zobacz również:
Wyniki III fazy siatkarskich mistrzostw świata



 

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata, reprezentacja Polski mężczyzn

Tagi przypisane do artykułu:
, , , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-16

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved