Strefa Siatkówki – Mocny Serwis
Strona Główna > Aktualności > mistrzostwa świata > Denis Kaliberda: Dla nas nie ma niemożliwego

Denis Kaliberda: Dla nas nie ma niemożliwego

fot. FIVB

- To dopiero pierwszy krok - po awansie do czołowej szóstki MŚ mówił Denis Kaliberda. - Jestem pewien, że na tym nie poprzestaniemy, stać nas na więcej, na wywalczenie miejsca na podium - przed startem kolejnej fazy zmagań dodał reprezentant Niemiec.

Za wami wyjątkowo trudny mecz, spotkanie o być albo nie być w mistrzostwach świata. Starcie z reprezentacją Kanady było chyba jednym z waszych dotychczas najtrudniejszych spotkań w turnieju?

Denis Kaliberda: Tak, to było naprawdę ciężkie spotkanie, można było to zauważyć już od pierwszej akcji meczu. Początkowo mieliśmy trochę problemów, żeby złapać ten swój właściwy rytm gry. Pamiętajmy jednak, że Kanadyjczycy są wyjątkowo trudnym przeciwnikiem. Grają dobrą, stabilną siatkówkę, a popełniając niewiele błędów, potrafią wytworzyć na rywalu presję. Czuliśmy ten nacisk ze strony przeciwników, dlatego też nie było to nasze najłatwiejsze spotkanie.

Szczególnie trudno było się podnieść po takim meczu jak przegrana z Rosją? W meczu z Kanadą widzieliśmy zupełnie inne oblicze reprezentacji Niemiec…



– To były dwa zupełnie inne spotkania, zwykle tak jest, że mecz meczowi nie jest równy. Rosjanie zawsze są niewygodnym przeciwnikiem, potrafią przycisnąć rywala, a my nie mieliśmy swojego dnia. Ta porażka nas jednak nie rozbiła, zdawaliśmy sobie sprawę z tego, jaki jest nasz cel. Wiedzieliśmy, że potrzebujemy dwóch wygranych setów. W starcu z Kanadą zaprezentowaliśmy się lepiej i to zrobiło różnicę.

Coś w tym jest, że będąc pod presją, kiedy macie „nóż na gardle”, gracie lepiej, bo nie ma już miejsca na potknięcia.

– Faktycznie, w meczu z Rosją nie spoczywała na nas aż tak wielka presja. Bo wiedzieliśmy, że tak naprawdę wszystko może się rozstrzygnąć w spotkaniu z Kanadyjczykami. Myślę, że nie mamy problemów z grą pod presją, wygraliśmy i w tym spotkaniu pokazaliśmy swoją siłę.

W tych wyjątkowo ważnych dwóch setach ciężar gry w ataku szczególnie spoczywał na Gyorgym Grozerze. To kwestia taktyki?

– To chyba pytanie do naszego rozgrywającego (śmiech). Ja ze swojej strony koncentrowałem się na jak najlepszym przyjęciu zagrań rywala i próbie skończenia wszystkich piłek, jakie otrzymywałem w ataku. Robiłem wszystko, co w mojej mocy, żeby pomóc drużynie. Może tak to z boku wyglądało, że większość piłek była kierowanych do jednego zawodnika, jednak nie była to taktyka, a decyzja rozgrywającego.

Na tym etapie macie już miejsce w czołowej szóstce drużyn na świecie. To pierwszy sukces, a może apetyt rośnie w miarę jedzenia?

– Oczywiście, dla nas to już jest sukces, ale to dopiero pierwszy krok. Jestem pewien, że na tym nie poprzestaniemy, stać nas na więcej. Pokażemy się jeszcze lepiej i stać nas na wywalczenie miejsca na podium. Wszystko jest możliwe, albo raczej dla nas nie ma niemożliwego. Wiemy, przed jaką szansą stoimy, stać nas na wywalczenie medalu. Ale zobaczymy co przyniesie przyszłość i kolejne mecze.

Po skończeniu MŚ dołączysz do swojego nowego klubu. Zagrasz w Jastrzębskim Węglu. Co wpłynęło na twoją decyzję o zamianie uznawanej za najlepszą ligę na świecie – Serie A – na PlusLigę?

– Trudno na propozycję z takiego klubu jak Jastrzębski Węgiel odpowiedzieć, że nie chcesz tam grać. Nie ma znaczenia, gdzie grałem wcześniej. Otrzymałem dobrą ofertę polskiego zespołu, nietrudno było powiedzieć „tak”. Myślę, że wszyscy wiedzą o niesamowitym wsparciu kibiców w Polsce, o dobrej organizacji klubu i rozgrywek ligowych. O PlusLidze mogę wypowiadać się tylko pozytywnie. Jestem więc bardzo szczęśliwy, że będę mógł tam zagrać, występować w polskiej lidze i walczyć z moim zespołem o najwyższe cele.

źródło: inf. własna

nadesłał:

Więcej artykułów z kategorii :
mistrzostwa świata

Tagi przypisane do artykułu:
, , ,

Więcej artykułów z dnia :
2014-09-15

Jeśli zauważyłeś błąd w tekście zgłoś go naszej redakcji:

Copyrights 2015-2021 Strefa Siatkówki All rights reserved